Sunami już od dłuższego czasu planowała wybrać się do Michiru,
żeby z nią porozmawiać, i od dłuższego czasu jej to nie
wychodziło. Wcale nie dlatego, że miała dużo obowiązków w
pracy. Właściwie było wręcz przeciwnie. Oprócz sporadycznych
jedno- czy dwudniowych misji pracowała w wiosce i chociaż Kankuro
dawał jej różne zlecenia miała wrażenie, że wcale nie zależało
mu, żeby wykonywała je szybko. Zaczął ją traktować z irytującą
pobłażliwością. Sprawiło to, że zaczęła się trochę nudzić,
bo nagle była jedyną osobą w otoczeniu, która nigdy nie miała
tysiąca spraw na głowie i wiecznie niezadowolonego szefa za
plecami.