niedziela, 15 listopada 2015

Rozdział IV. Prawda ma charakter bezwzględny


Gaara nie domyślał się, dlaczego Sunami upierała się przy wspólnym treningu. Wyraźnie jej powiedział, że skoro dotychczasowe metody nie zdają egzaminu, wymyśli coś innego.
Jednak gdy nalegała, uznał, że warto spróbować – uchwyciłby się czegokolwiek, byle odsunąć konieczność wysłania jej na ćwiczenia z Shiharą.
Jounin co prawda zobowiązał się do przestrzegania zasad, ale Gaara mu nie ufał. Szczególnie, że był aż zbyt entuzjastycznie nastawiony do pomysłu.
Nadzieje szybko przepadły, bo Sunami wciąż popełniała ten sam błąd – koncentrowała się na piasku, żeby pozbawić go czakry, tracąc cenne sekundy. Gdyby działała od razu, nie zdążyłby uformować piaskowej trumny. Wtedy mógłby uznać, że działa szybko. To byłby jakiś punkt wyjścia, żeby nauczyć ją, jak się bronić.
Lecz ona była strasznie uparta w ostrożnym korzystaniu ze swoich zdolności.
- Taki trening jest stratą czasu – ocenił. – Mam inny pomysł, porozmawiamy o tym wieczorem.
Nie wiedzieć czemu, Sunami zrobiła minę, jakby powiedział coś krzywdzącego.
- Ale chyba nie każesz mi ćwiczyć z Naruto?
Tak, jakby trzeba było mu przypominać, że jinchuuriki z Konohy jest jedyną alternatywą.

***
Ino nie wiedziała jeszcze, co ma o tym myśleć, że Temari nagle upatrzyła sobie w niej towarzyszkę na samotne wieczory.
Co prawda, ona zwykle i tak się nudziła i nie miała co robić po pracy. Jednak dziwnie się czuła w roli powierniczki. W końcu Temari nigdy za nią nie przepadała, i działało w dwie strony. Nie chodziło o żaden konflikt, po prostu nie nadawały na tych samych falach.
A teraz musiała mimowolnie obserwować, jak Temari radzi sobie z problemami – a raczej, jak sobie z nimi nie radzi. Najsilniejsza kunoichi w Sunagakure nie była skłonna do zwierzeń, odreagowywała topiąc smutki w alkoholu i narzekając na braci. Temat Shikamaru zwykle pomijała, chociaż to o niego chodziło – nie bez powodu wybrała sobie do towarzystwa jedyną osobę wtajemniczoną w sprawę.
Ino miała już serdecznie dość patrzenia, jak dziewczyna się męczy. Szczególnie, że mieszkała drzwi w drzwi z Shikamaru, więc choćby chciała, nie mogła zapomnieć o drugiej stronie konfliktu.
Z jej punktu widzenia, problem był abstrakcyjny. Nie było żadnego powodu, żeby nie mówić o tym wprost.
Co prawda Temari akurat opowiadała o tym, jak Gaara wkurzył ją aroganckim zachowaniem w pracy, ale w czym to przeszkadzało. Ino i tak wiedziała, że nie w tym tkwi problem.
- Powiedz mi, co ciebie tak ubodło? – zapytała, przerywając jej.
Temari, siedząca po drugiej stronie zastawionego alkoholem stolika, popatrzyła na nią z pewnym zaskoczeniem.
- To nie jest oczywiste?
Ino żachnęła się ze zniecierpliwieniem.
- Mówię o Shikamaru. Ty go rzuciłaś. Mieliście długą przerwę. To się nie liczy jako zdrada.
Temari przyglądała jej się przez chwilę z zastanowieniem.
- Naprawdę tak uważasz? A mi przeszkadza, że znalazłam się w sytuacji, jakbym była tą drugą. Yuki wprost mnie oskarżyła, że odbiłam jej narzeczonego.
- Bo odbiłaś jej narzeczonego – odpowiedziała Ino, zanim ugryzła się w język.
- Dwa lata temu. To miało być skończone, więc dlaczego Shikamaru skorzystał z pierwszej okazji, żeby do niej wrócić?
- Nie wrócili do siebie – poprawiła ją Ino.
Zdawała sobie sprawę, że sama siebie wtłacza w rolę adwokata diabła. Tłumaczenie Shikamaru nie było jej koleżeńskim obowiązkiem. On ją zignorował, kiedy zwróciła mu uwagę, że Yuki sprawia wrażenie, jakby myślała, że zaczną na nowo. Może więc powinien sam tłumaczyć się przed rozwścieczoną Temari.
Niemniej, strasznie jej było szkoda kumpla. Wykazał się bezmyślnością, mimo to nie zasłużył sobie na aż tak ostre traktowanie.
- No dobrze, więc skorzystał z pierwszej okazji, żeby ją bzyknąć. Dlaczego?
- Spytaj go. Jestem pewna, że ci to chętnie wytłumaczy – odpowiedziała Ino, dostrzegając w tym okazję, żeby wytknąć koleżance głupi upór.
W końcu powinna zauważyć własną niekonsekwencję, skoro chce znać odpowiedź na pytania, ale ich nie zadaje właściwej osobie – i to osobie chętnej, żeby rozmawiać.
- On zawsze wszystko potrafi wytłumaczyć. Nie zamierzam słuchać bajek – odpowiedziała Temari.
Ino pokręciła głową z rezygnacją.
- Skoro ci się wydaje, że wiesz lepiej, to mnie nie zamęczaj pytaniami. Nie rozumiem, czemu właściwie mają służyć te pogadanki?
Temari wzruszyła ramionami.
- Sądziłam, że ty także musisz odreagować. – Popatrzyła na nią z wahaniem, po czym dodała: - Wybacz, ale to naprawdę widać. Twój związek znajduje się na równi pochyłej. Zupełnie jak mój.
Po niepewnej minie rozmówczyni Ino łatwo się domyśliła, że spodziewała się po niej wybuchu złości. Jednak ona nie widziała powodu, żeby się wściekać. Skoro Temari twierdziła, że aż tak to widać.
- Nie porównuj dwóch skrajnie różnych sytuacji. Shikamaru cię uwielbia. Możesz się pieklić, że zrobił to czy tamto, ale i tak to wiesz. Tymczasem ja i Sai...
- Nie kochasz go? – wypaliła Temari.
- Tego nie powiedziałam.
Źrenice Temari zwężyły się jak u kotki.
- On ciebie nie kocha?
Ino żachnęła się.
- Tego też nie powiedziałam.
- To w czym problem?
Ino przygryzła nerwowo wargi. Nie była pewna, czy chce się z tego zwierzać akurat Temari.
Z drugiej strony, kunoichi i tak wypiła tyle, że pewnie nawet nie będzie pamiętać.
- On jest po prostu... Letni. Emocjonalnie i w łóżku, zawsze letni. Niby mu zależy, ale to ja się muszę starać. Już chyba straciłam do tego entuzjazm, nie mam z tej walki żadnej satysfakcji.
- To po co z nim jesteś?
- Sama już nie wiem – odpowiedziała Ino, a bezbarwność tej odpowiedzi nawet dla niej była szokująca.
Temari wzruszyła ramionami.
- Rzuć go. Poszukaj sobie innego faceta. Zawsze możesz się zakręcić koło Gaary.
Ino wbiła w nią zaskoczone spojrzenie.
Takiej bezczelności nie spodziewałaby się nawet po Temari. Zrzuciła winę na alkohol.
- Nie pij już – skomentowała.
Temari uniosła brwi.
- Ale dlaczego nie? – Nie doprecyzowała, czego dotyczy to pytanie. – Mówiąc szczerze, jesteś jedną z niewielu dziewczyn, które mogłabym zaakceptować. Nie lubię cię, przyznaję, ale przynajmniej masz charakter.
Pewnie powinna poczytać to za komplement.
- Temari, naprawdę sądzisz, że najważniejsze jest to, kogo ty mogłabyś zaakceptować?
Kunoichi wzruszyła ramionami, ignorując nie do końca wyartykułowany zarzut.
- Gaara cię lubi – zauważyła.
- A ja lubię jego. Tyle, że chemii tutaj nigdy nie było – skomentowała Ino. – Poza tym, wybacz, ale on ma jedną bardzo poważną wadę: siostrę, która chciałaby mu ustawić idealne życie, żeby oczyścić sumienie.
Spodziewała się, że Temari na to zareaguje atakiem – werbalnym albo fizycznym – ale ona tylko wpatrywała się w nią przez dłuższą chwilę.
To było aż niepokojące.
- Tak uważasz? Że cokolwiek mogłoby oczyścić moje sumienie?
Ino nie miała pojęcia, jak na to odpowiedzieć.
Wiedziała, że Temari ma na tle Gaary poważny problem, ale nie była pewna, czy chce wiedzieć, jaki. Poza tym, ciągnięcie jej za język gdy jest pijana, byłoby jak wdzieranie się gwałtem do czyjegoś mózgu.
Robiła to tylko w pracy i tylko wtedy, gdy musiała.
- Mam nadzieję, że nie opowiadasz wszystkim, jaką byłabym dobraną parą dla Gaary – powiedziała swobodnie, chcąc zmienić temat. – Jeśli tak mnie przedstawiasz przyjaciółkom, mam wyjaśnienie, dlaczego Sunami mnie nie lubi.
Temari spojrzała na nią podejrzliwie spod przymrużonych powiek.
Zauważalnie się spięła, jakby usłyszała coś, czego nie chciała słyszeć.
- Spokojnie. Nikomu nic nie powiem, teraz jesteśmy w zaufanym gronie – zreflektowała się Ino.
Temari nic na to nie odpowiedziała, tylko sięgnęła po kolejny kieliszek sake.
Zdaniem Ino, niepotrzebnie się tak denerwowała. Zupełnie jakby ona mogła komuś wyjawić tajemnicę.
Dobrze wiedziała, że bezpieczniej dla niej jest się nie wtrącać. Może ktoś powinien uświadomić zakochanej parce, że nie są tak dyskretni, jak im się wydaje, ale to na pewno nie była jej rola. Sunami i tak traktuje ją jak zło konieczne, a Gaary nie miałaby odwagi nagabywać na temat jego życia uczuciowego.
Zresztą, uważała, że sytuacja jest co najmniej niejasna. Niby rozumiała, że nikt nie chciałby, żeby jakieś plotki doszły do starszyzny. Ale gdyby Gaarze zależało, żeby się ukrywać, nie musztrowałby chuuninów za każde złe słowo o Sunami. Znalazłby mniej rzucający się w oczy sposób, żeby ich pognębić.
Teraz Sunami nagle jest wszędzie mile widziana, nagle przestano zauważać jej obce pochodzenie – i to na dłuższą metę nie umknie niczyjej uwagi, nawet rada w końcu się połapie.
Ale skoro Temari woli udawać, że czegoś nie widzi, na pewno ma jakiś powód.

***
Kankuro ostatnio starał się organizować wszystkie ważne sprawy tak, żeby nie być zmuszonym do zostawania dłużej w pracy. Tym razem zrobił wyjątek i nie wyszedł z biura, mimo późnych godzin popołudniowych.
Wydawało mu się, że w takim otoczeniu łatwiej będzie przeprowadzić rozmowę z Noriko, ale od pierwszego momentu zauważył, że będzie mu to utrudniała – sprawiała wrażenie obrażonej, że w ogóle ją wezwał.
Zignorowała to, że wskazał jej krzesło naprzeciw siebie. Zamiast tego usiadła na blacie stolika przy drzwiach, jakby chciała podkreślić, że za nic ma dobre maniery.
- Nie przyzwyczajaj się do wydawania mi poleceń. Nie jesteś już moim szefem – powiedziała cierpko.
Miał wrażenie, że mówi to tylko dlatego, żeby rozproszyć jego uwagę i sprowokować bezcelową dyskusję o tym, co uległo zmianie.
Postanowił trzymać się konkretów.
- Nie życzę sobie, żebyś mnie nachodziła w domu – odpowiedział.
Nawet z tej odległości dostrzegł jej zirytowaną minę.
- A więc uważasz, że taki mam cel? Nachodzić cię w domu i niepokoić twoją żonę? Nie jest przyzwyczajona, że odwiedzają cię kobiety?
Zaklął wewnętrznie. Wyglądało na to, że dąży do konfrontacji. A wydawałoby się, że jest dorosła i powinna potrafić pohamować swoje żale.
- Zastanów się zanim powiesz coś, czego będziesz żałować – zasugerował, chociaż było to bardziej żądanie niż propozycja.
Noriko prychnęła.
- Nie myśl, że chciałam zrobić ci na złość. Mówiłeś, że w pracy będziemy tylko rozmawiać na tematy zawodowe, więc się stosuję. Mam do ciebie ważną sprawę.
Nie był pewien, czy nie będzie tego żałować, ale nie było sensu kluczyć, więc wprost zapytał, o co chodzi.
- Starszyzna wioski próbuje się dogadać z daimyo Wiatru w sprawie unii personalnej – powiedziała złowróżbnym tonem. – Co na to Gaara?
Zdziwiło go tak bezpośrednio postawione pytanie. W pierwszej chwili nie rozumiał, dlaczego ten temat ją interesuje.
- Jego zapytaj, skoro jesteś ciekawa – odpowiedział złośliwie.
Chciał jej w ten sposób przypomnieć, że nawet mimo dość ważnego stanowiska w osadzie nie jest na odpowiedniej pozycji, żeby się interesować polityką zagraniczną i oczekiwać wyjaśnień od wyższych rangą.
- Dziękuję, że mi poddałeś ten pomysł. Chyba jednak zapytam Sunami –odparła kunoichi jadowitym tonem. – Będzie żywo zainteresowana tematem.
A więc postanowiła taką metodą zmusić go do mówienia. Powinien był się spodziewać, zamiast tego dał się podejść jak dziecko.
- Gaara odmówił. Starszyzna wciąż coś kombinuje na własną rękę. Mnie osobiście to bawi. Ciekaw jestem, który będzie na tyle odważny, żeby coś na nim wymusić. Chcesz się założyć, czy będą ofiary w ludziach?
Noriko uśmiechnęła się kwaśno, wyraźnie podkreślając, że ona to ocenia inaczej.
Jego dziwiło, że tak poważnie podchodzi do sprawy. Może dlatego, że żywił do mędrców w starszyźnie niezbyt przyjazne uczucia. Był przekonany, że jeśli staruszkowie wywołają kryzys dyplomatyczny – tylko oni poniosą tego konsekwencje.
Na szczęście, dobre kontakty z krajem Wiatru to była teraz tylko kwestia poprawności politycznej. Cywilni możnowładcy nie mieli już realnego wpływu na osadę, i widocznie nie mogli się z tym pogodzić.
Może starszyzna wioski też wolała poprzednią sytuację, skoro postanowili szukać żony dla Gaary na dworze daimyo.
- Wykazujesz się nadzwyczajną beztroską, nawet jak na ciebie – skomentowała Noriko.
- Skąd w tobie takie czarnowidztwo?
- Życie nauczyło mnie, że każdy facet to skurwiel, może stąd – odpowiedziała bezczelnie.
- Co pozwala ci myśleć, że będę wysłuchiwać twoich obelg?
Noriko nie zdążyła odpowiedzieć, bo ktoś otworzył drzwi, wcześniej nie pukając. Noriko zeskoczyła ze stolika.
Kankuro wcale się nie zdziwił, gdy w progu zobaczył Temari. Tylko ona mogła tak bezczelnie wtargnąć do jego biura, a poza tym – mówi się, że katastrofy chodzą parami.
- Przeszkadzam wam? – zapytała, niechętnie lustrując Noriko wzrokiem i przenosząc na niego wymowne spojrzenie.
- Nie przyszłam tu dla siebie, tylko dla Sunami – odpowiedziała Noriko, w jego opinii zupełnie niepotrzebnie. Od kiedy to czuje potrzebę tłumaczenia się przed Temari? – I już mnie nie ma. Pa. – Rzuciła w jego stronę spojrzenie, z którego wywnioskował, że rozmowy wcale nie uznaje za zakończoną.
Temari przeszła przez pokój i usiadła przy biurku naprzeciw niego z niezadowolonym wyrazem twarzy. Ciekawiło go, czy to obecność Noriko tak ją rozzłościła. Miał jednak przeczucie, że już wcześniej nie miała zamiaru wdawać się w uroczą rodzinną pogawędkę. Raczej przyszła robić mu wymówiki; miał nadzieję, że przynajmniej szybko pozna przyczynę.
- Sunami? – powtórzyła za Noriko, tonem, który nie wróżył nic dobrego. – Jak będziesz podbijał do tylu dziewczyn jednocześnie, grozi ci zawał serca. Z przemęczenia.
Czasami się zastanawiał, dlaczego jego siostra musi wypowiadać na głos każdą kąśliwą uwagę, jaka jej przyjdzie na myśl. Zupełnie jakby się chciała popisać ciętym językiem.
- Daruj sobie.
- Ale ja mówię poważnie. Dlaczego jesteś wobec niej taki nadopiekuńczy?
Na chwilę odebrało mu mowę.
Przyszła go oskarżać o uwodzenie jej koleżanek?
Takiego afrontu z jej strony nie oczekiwał. Może dopadła ją jakaś ciężka choroba umysłowa.
- Hamuj się, Temari. Sunami jest dla mnie jak młodsza siostra.
Dopiero po chwili uświadomił sobie, że zareagował dokładnie tak, jak się spodziewała. Wpadł w zmyślnie zastawioną pułapkę.
Dał się podejść dwóm kobietom jednego dnia. Gdyby nie wiedział, jak głęboką niechęcią Temari darzy Noriko, sądziłby, że zawarły pakt przeciw niemu.
- Jak młodsza siostra – powtórzyła dziewczyna kąśliwym tonem. – Zrobiliście ze mnie idiotkę.
W tej sekundzie jeszcze nie wiedział, czego dotyczy jej zarzut.
- Jacy my?
Temari prychnęła z wściekłością.
- Ty, Gaara i Sunami. Wszyscy już wiedzą, a mnie podle oszukaliście.
Poniekąd, mógłby zrozumieć jej rozgoryczenie. Wiedział, że tak będzie, gdy sprawa się wyda – w końcu uważała się za serdeczną przyjaciółkę Sunami i pewnie myślała, że wie o niej wszystko.
Mimo to i tak rozwścieczyły go jej zarzuty. Tym bardziej, że miał wrażenie, jakby ktoś znowu próbował zrobić z niego chłopca do bicia.
- Nikt nawet nie próbował cię oszukać, Temari. Po prostu jesteś za bardzo zapatrzona w siebie, żeby zauważyć rzeczy oczywiste.
Dobrze wiedział, że te słowa są wredne. Ale zgodne z prawdą.

***
Sunami przez chwilę nie wiedziała, co powiedzieć.
Rozmawiała z Gaarą w jego salonie. Nigdy wcześniej nie była tak zadowolona, że w tym pomieszczeniu jest aż tyle wolnego miejsca.
Gdy powiedział, że zaplanował dla niej trening z Kenzo, zupełnie bezwiednie odeszła kilka kroków, tak by dzieliła ich większa przestrzeń.
Chciała przyjrzeć mu się z większej odległości. Dostrzec w jego postawie coś, co pozwoliłoby jej sądzić, że nie ma przekonania do własnych słów.
Nie chodziło o to, że myśl o trenowaniu z Kenzo była aż tak niemiła. Poprzedni pojedynek przegrała, ale zdawała sobie sprawę, że gdyby tylko kilka rzeczy zrobiła inaczej, mogłaby to wygrać. Tak, jak nigdy jej nie zależało na tym, by go pokonać, tak teraz ta myśl stała się bardzo miła – bo mogłaby mu udowodnić, że się co do niej myli. Że jest w stanie go pokonać, jeśli zechce. 
Kenzo bezwzględnie potrzebował tego, by ktoś mu udowodnił, iż nie jest nieomylny. 
Ale dlaczego Gaara chciał, żeby z nim trenowała? Nie powinien wpaść na taki pomysł... Jeśli mu na niej zależało.
Ją szlag trafiał na samą myśl o tym, że Gaara widuje się z Reiką. Raz na jakiś czas, bo ona przecież jest teraz taką ważną dyplomatką.
A on chce, żeby trenowała z Kenzo?
- Nie podoba mi się ten pomysł.
- Mnie też nie – odpowiedział.
Wydawało się, że jest szczery. To tylko spowodowało, że zaczęła wątpić we własną zdolność do odróżniania prawdy od kłamstwa.
Po co miałby wysuwać propozycję, która mu nie odpowiadała.
Zmieniła zdanie co do zachowywania dystansu i podeszła do niego, na odległość dwóch kroków. Liczyła, że z bliska łatwiej będzie ocenić jego intencje.
- Nie rozumiem, dlaczego się złościsz – powiedział. – Musisz zrozumieć, że ten trening jest ważny. Jedyną alternatywą dla Shihary jest Naruto, w Konoha.
O, nie, nie. To przybierało jeszcze gorszy obrót.
Jeśli Gaara myśli, że ona znów pojedzie na wiele tygodni do wioski Liścia... że może ją do tego zmusić... Nie ma mowy, chyba że wyśle ją tam w plastikowym worku.
- Chciałbym dać ci wybór, naprawdę. Ale nie zgodzę się, żebyś znów wyjechała.
Teraz tak mówi. Jednak fakty przeczyły jego słowom.
- Sam mi kazałeś.
- Drugi raz tego nie zrobię - odpowiedział Gaara. Coś w jego głosie sprawiło, że tym razem musiała mu uwierzyć. – Sama myśl powoduje we mnie niemal fizyczny ból. Potrafisz to zrozumieć?
Przyjrzała mu się z niedowierzaniem.
Co to w ogóle za pytanie.
Wyciągnęła rękę i złapała go za połę służbowej kamizelki, jakby chciała go przyciągnąć, ale zamiast tego sama pokonała dzielącą ją od niego odległość.
- Rozumiem, lepiej niż ci się wydaje. – Ostatnie słowa musiały zabrzmieć niewyraźnie, bo wypowiedziała je z twarzą wtuloną w jego szyję.
Poczuła, jak otoczył ją ramionami i spróbowała przylgnąć do niego ciaśniej, chociaż wydawało się to niemożliwe. Złościło ją, że oddzielają ją od niego te wszystkie warstwy ubrań. Dobrze przynajmniej, że zdjął płaszcz.
- Chcę być blisko ciebie – mruknęła.
Gaara pochylił głowę, poczuła jego oddech na skórze twarzy.
- To dobrze, bo jesteś mi potrzebna – szepnął jej do ucha.
- Nigdzie się nie wybieram. Nigdzie dalej niż na misję zwiadowczą – poprawiła się.
- To mi o czymś przypomniało. – Gaara odsunął się od niej, chociaż miała ochotę zaprotestować. – Chcę, żebyś to zawsze ze sobą miała. – Wyciągnął dłoń, w której miał półokrągły, srebrny medalik na łańcuszku.
Sunami patrzyła na przedmiot w osłupieniu.
Nawet nie przyszło jej do głowy, że Gaara pomyśli o tym, by dać jej prezent. Zawsze był tak praktyczny, że trudno oczekiwać od niego jakiegokolwiek romantycznego gestu.
Ona nie miała wobec niego takich wymagań. Tym bardziej, było jej miło, że o czymś takim pomyślał.
- Podoba mi się – powiedziała, chociaż wygląd wisiorka nie miał teraz dla niej żadnego znaczenia.
To był medalion o bardzo prostym kształcie, wypukły, zapewne otwierany. W srebrną powierzchnię wtopiony był zielony kamień.
Całe szczęście, że gust Gaary w kwestii biżuterii nie był równie ekstrawagancki, jak wtedy, gdy chodziło o kuchnię. I tak by nosiła, cokolwiek jej da, ale nie lubiła wyszukanych ozdób, które skupiały uwagę na zewnętrznej warstwie, tak jakby nie niosły ze sobą żadnego znaczenia.
- Poprosiłem o najpopularniejszy wzór, bo nie wiedziałem, co byś chciała – poinformował Gaara bezceremonialnie.
Hm... Okej. Liczą się dobre intencje. Nikt nie twierdzi, że najlepsze jest to, co unikalne.
Chciał jej dać łańcuszek do ręki, ale odwróciła się do niego plecami i odgarnęła włosy na bok. Myślała, że to wystarczy, żeby zrozumiał sugestię.
Nie wychwycił jej, zupełnie jakby nigdy nikomu nie podarował łańcuszka.
- Załóż mi go.
Zabrał się za to niepewnie, ale szybko poradził sobie z zapięciem.
- Chcę, żebyś go zawsze nosiła, szczególnie poza wioską – powiedział jeszcze raz, gdy odwróciła się twarzą do niego. Zaczęła podejrzewać, że prezent jest jedynie pretekstem, żeby podrzucić jej jakieś urządzenie śledzące. – W środku jest naładowany czakrą piasek, więc dopóki masz go ze sobą, będę w stanie cię znaleźć.
Mimowolnie się uśmiechnęła. A więc, w pewnym stopniu miała rację... Jednocześnie jej nie mając.
- Jesteś coraz bardziej pomysłowy w szpiegowaniu mnie – skomentowała.
Gaara wziął to na poważnie.
- Jesteś zła?
- Nie. Zakładam, że nie podejrzewasz mnie już o spiski przeciwko wiosce.
- Nigdy nie podejrzewałem cię o spiski – mówiąc to, sprawiał wrażenie dotkniętego.
- Nie? A tamta nieszczęsna pluskwa? – przypomniała, bardziej dlatego, by się z nim podroczyć, niż po to, by cokolwiek mu wypominać.
- To było ustępstwo wobec Kankuro. Chcąc, żeby ludzie słuchali, trzeba czasami zgodzić się na kompromis.
Rozbawiło ją, że nawet on stosuje czasem taką taktykę.
- Mówię prawdę – podkreślił poważnym tonem.
- Wierzę ci – odpowiedziała, ponownie się do niego przytulając. – I jestem bardzo zadowolona z prezentu. Co chciałbyś w zamian? – zapytała, starając się brzmieć sugestywnie.
- Mogłabyś mi dotrzymać towarzystwa do rana.
Zadarła głowę w górę, by na niego spojrzeć.
- Możesz powiedzieć wprost, że masz ochotę na seks – odpowiedziała złośliwie.
Chociaż nie sprawiał wrażenia zażenowanego, nieco pogubił się w toku wypowiedzi.
- Nie. To znaczy... Też, ale nie to mam na myśli. Musisz być przy mnie, żebym mógł zasnąć. Wytłumaczę później.
Może wydawało mu się, że będzie dla niej niewygodne spędzanie u niego kolejnej nocy, ale ona nie miała takich wątpliwości. I tak w domu nikt na nią nie czekał.

***
Do wschodu słońca zostało kilka minut. Sunami przeskoczyła przez płot, za którym znajdował się budynek, w którym mieszkała.
Gdyby uważniej przyglądała się otoczeniu, mimo półmroku zauważyłaby osobę siedzącą na szczycie schodów przy wejściu na piętro. Jednak była za bardzo zajęta swoimi myślami, i teraz opanowało ją zaskoczenie.
- Co tu robisz, Temari? – zapytała.
Nie przychodził jej do głowy żaden powód, dla którego przyjaciółka miałaby czekać przed jej domem o bladym świcie. Nieraz odwiedzała ją bez uprzedzenia, ale wieczorami.
Chyba nie tkwiła tutaj od wczoraj?
Temari nadal siedziała w poprzedniej pozycji, mierząc ją wzrokiem. Postawa jej ciała wcale nie pasowała do jej emocji.
Była wściekła. A jednak, kiedy się odezwała, mówiła bardzo spokojnie.
- Zastanawiałam się, co cię tak absorbuje. Gdzie znikasz na całe noce – powiedziała.
Sunami wolałaby już, żeby podniosła głos, bo w tej chwili wylewała się z niej zimna furia. To było dla niej nietypowe.
Temari często się wściekała, ale... inaczej.
Sunami chciała się odezwać, zapytać o co właściwie chodzi, ale Temari uciszyła ją gestem dłoni.
- Kiedy zamierzałaś się przyznać, że uwiodłaś mojego brata?


PS: Mam dzisiaj urodziny. Mogę liczyć na komentarz extra?:D

10 komentarzy:

  1. Kyaaaa *-*
    Mam w sobie tyle emocji, że nie wiem czy zdołam przelać je na komentarz ;-;
    Uno: Stooo lat ♥ Wszystkiego najlepszego, zdrowia, szczęścia, pomarańczy... Niech ci Gaara nag... Tfu! Znaczy się... weny. Tak. Weny...
    Dos: Gaara taki słodziak *-* Kawaii :3
    Tres: Temcia... Gdzie ty masz cholera oczy?! Jak mogłaś nie zauważyć naszych zakochańców? ;-;
    Quatro: Noriko... Nie wiem co o niej myśleć :-: Jest taka... z jednej strony, a właściwie ze strony Suni, pozytywna. Ale ze strony Kankuro... taka... nie pozytywna. (Skomplikowane słownictwo Su, braaawo...)

    To chyba tyle...
    Jeszcze raz życzę wszystkiego najlepszego i pozdrawiam :*

    Su♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzenia bardzo mi przypadły do gustu :D Dziękuję, dziękuję :)

      Usuń
  2. Yoł ! :D
    No zarąbiste ! Końcówka najlepsza jestem ciekawa od kiedy Temari to wie xDDD
    Wszystkiego najlepszego agh poprzedniczka ukradła mi tekst który chciałam napisać :D Kankuś <3 Jednak Gaara z tekstem który powiedział po tym jak Sunami wyjechała z tekstem rozwalił mnie hihihih :D Zapraszam na mojego bloga i myślę że zostawisz po sobie komentarz http://walcze-tylko-dla-siebie.blogspot.com/ Pozdrawiam, weny i czekam na rozdział ! ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio nie skomentowałam ;} Naprawię błąd:)

      Usuń
  3. Moim zdaniem Tem trochę przesadza z tym ''uwiedzeniem''... Zajęta tak bardzo Shikamaru i sobą nie zauważyła, że coś łączy Su i Gaarę. Jej problem. Ale przecież za to ją uwielbiam :D

    Była moja ulubiona trójka, więc jestem bardzo zadowolona z rozdziału, choć dla mnie zawsze mało :D

    Sto lat! Które to już urodzinki? ;3

    Dużooo weny! I czasu. I chęci. I czego tam sobie zapragniesz. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście nie mogę zdradzić, które urodziny. Stara już jestem :D Za życzenia bardzo dziękuję ;) Przydadzą się :D

      Usuń
  4. Kurczę tak się wkręciłam w Twój drugi blog, że aż zapomniałam wejść 15-tego tutaj xD Brawo ja :P
    Wiem, że spóźnione i to mocno, ale szczere życzenia :)
    Wszystkiego najlepszego, spełnienia marzeń, wytrwałości w pisaniu i sukcesów w życiu :)

    Przechodząc do rozdziału ;)
    Temari w końcu załapała :D Trochę jej to zajęło, ale ma też swoje problemy więc można jej wybaczyć :P
    Kurczę mam nadzieję, że Kankuro niczego nie odwali z Noriko... Tak jak wcześniej napisałam, że ją lubię to teraz mam mieszane uczucia :P
    Sunami i Gaara niech idą dalej w tym kierunku ^.^ Tylko obawiam się jej treningów z Kenzo zwłaszcza gdy ciągle próbuje skłócić (a raczej zasaić w niej ziarno zwątpienia) z Gaarą....

    Wracam zatem na tamto opowiadanie nadrabiać zaległości i czekam na obu na nowości ^.^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja odp. też spóźniona. Dziękuję :) Noriko z założenia ma być trudną do ocenienia postacią ;} Zobaczymy jak mi to dalej pójdzie. Jeszcze pokaże niesympatyczną stronę osobowości, ale może z czasem i dobrą? ;) Cieszy mnie, że czytasz oba blogi. Pozdrawiam :D

      Usuń
  5. Jakiś przedświąteczny prezent w formie rozdziału się znajdzie? ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuję. Od bez mała trzech tygodni zabieram się z notki na oba blogi, lecz mnóstwo innych rzeczy mnie rozprasza. Nie mogę przysiąc, że opublikuję, ale usiądę nad obydwoma fickami i może coś się wyluje ;) Tyle, że na GaaIno mam dwie sceny a tutaj tylko jedną, będzie ciężej :D Dziękuję, że o mnie pamiętasz :D

      Usuń

Veni, vidi, vici
Przeczytane? Podziel się opinią :)