Gaara
nie domyślał się, dlaczego Sunami upierała się przy wspólnym
treningu. Wyraźnie jej powiedział, że skoro dotychczasowe metody
nie zdają egzaminu, wymyśli coś innego.
Jednak
gdy nalegała, uznał, że warto spróbować – uchwyciłby się
czegokolwiek, byle odsunąć konieczność wysłania jej na ćwiczenia
z Shiharą.
Jounin
co prawda zobowiązał się do przestrzegania zasad, ale Gaara mu nie
ufał. Szczególnie, że był aż zbyt entuzjastycznie nastawiony do
pomysłu.
Nadzieje
szybko przepadły, bo Sunami wciąż popełniała ten sam błąd –
koncentrowała się na piasku, żeby pozbawić go czakry, tracąc
cenne sekundy. Gdyby działała od razu, nie zdążyłby uformować
piaskowej trumny. Wtedy mógłby uznać, że działa szybko. To byłby
jakiś punkt wyjścia, żeby nauczyć ją, jak się bronić.
Lecz
ona była strasznie uparta w ostrożnym korzystaniu ze swoich
zdolności.
-
Taki trening jest stratą czasu – ocenił. – Mam inny pomysł,
porozmawiamy o tym wieczorem.
Nie
wiedzieć czemu, Sunami zrobiła minę, jakby powiedział coś
krzywdzącego.
-
Ale chyba nie każesz mi ćwiczyć z Naruto?
Tak,
jakby trzeba było mu przypominać, że jinchuuriki z Konohy jest
jedyną alternatywą.
***
Ino
nie wiedziała jeszcze, co ma o tym myśleć, że Temari nagle
upatrzyła sobie w niej towarzyszkę na samotne wieczory.
Co
prawda, ona zwykle i tak się nudziła i nie miała co robić po
pracy. Jednak dziwnie się czuła w roli powierniczki. W końcu
Temari nigdy za nią nie przepadała, i działało w dwie strony. Nie
chodziło o żaden konflikt, po prostu nie nadawały na tych samych
falach.
A
teraz musiała mimowolnie obserwować, jak Temari radzi sobie z
problemami – a raczej, jak sobie z nimi nie radzi. Najsilniejsza
kunoichi w Sunagakure nie była skłonna do zwierzeń, odreagowywała
topiąc smutki w alkoholu i narzekając na braci. Temat Shikamaru
zwykle pomijała, chociaż to o niego chodziło – nie bez powodu
wybrała sobie do towarzystwa jedyną osobę wtajemniczoną w sprawę.
Ino
miała już serdecznie dość patrzenia, jak dziewczyna się męczy.
Szczególnie, że mieszkała drzwi w drzwi z Shikamaru, więc choćby
chciała, nie mogła zapomnieć o drugiej stronie konfliktu.
Z
jej punktu widzenia, problem był abstrakcyjny. Nie było żadnego
powodu, żeby nie mówić o tym wprost.
Co
prawda Temari akurat opowiadała o tym, jak Gaara wkurzył ją
aroganckim zachowaniem w pracy, ale w czym to przeszkadzało. Ino i
tak wiedziała, że nie w tym tkwi problem.
-
Powiedz mi, co ciebie tak ubodło? – zapytała, przerywając jej.
Temari,
siedząca po drugiej stronie zastawionego alkoholem stolika,
popatrzyła na nią z pewnym zaskoczeniem.
-
To nie jest oczywiste?
Ino
żachnęła się ze zniecierpliwieniem.
-
Mówię o Shikamaru. Ty go rzuciłaś. Mieliście długą przerwę.
To się nie liczy jako zdrada.
Temari
przyglądała jej się przez chwilę z zastanowieniem.
-
Naprawdę tak uważasz? A mi przeszkadza, że znalazłam się w
sytuacji, jakbym była tą drugą. Yuki wprost mnie oskarżyła, że
odbiłam jej narzeczonego.
-
Bo odbiłaś jej narzeczonego – odpowiedziała Ino, zanim ugryzła
się w język.
-
Dwa lata temu. To miało być skończone, więc dlaczego Shikamaru
skorzystał z pierwszej okazji, żeby do niej wrócić?
-
Nie wrócili do siebie – poprawiła ją Ino.
Zdawała
sobie sprawę, że sama siebie wtłacza w rolę adwokata diabła.
Tłumaczenie Shikamaru nie było jej koleżeńskim obowiązkiem. On
ją zignorował, kiedy zwróciła mu uwagę, że Yuki sprawia
wrażenie, jakby myślała, że zaczną na nowo. Może więc powinien
sam tłumaczyć się przed rozwścieczoną Temari.
Niemniej,
strasznie jej było szkoda kumpla. Wykazał się bezmyślnością,
mimo to nie zasłużył sobie na aż tak ostre traktowanie.
-
No dobrze, więc skorzystał z pierwszej okazji, żeby ją bzyknąć.
Dlaczego?
-
Spytaj go. Jestem pewna, że ci to chętnie wytłumaczy –
odpowiedziała Ino, dostrzegając w tym okazję, żeby wytknąć
koleżance głupi upór.
W
końcu powinna zauważyć własną niekonsekwencję, skoro chce znać
odpowiedź na pytania, ale ich nie zadaje właściwej osobie – i to
osobie chętnej, żeby rozmawiać.
-
On zawsze wszystko potrafi wytłumaczyć. Nie zamierzam słuchać
bajek – odpowiedziała Temari.
Ino
pokręciła głową z rezygnacją.
-
Skoro ci się wydaje, że wiesz lepiej, to mnie nie zamęczaj
pytaniami. Nie rozumiem, czemu właściwie mają służyć te
pogadanki?
Temari
wzruszyła ramionami.
-
Sądziłam, że ty także musisz odreagować. – Popatrzyła na nią
z wahaniem, po czym dodała: - Wybacz, ale to naprawdę widać. Twój
związek znajduje się na równi pochyłej. Zupełnie jak mój.
Po
niepewnej minie rozmówczyni Ino łatwo się domyśliła, że
spodziewała się po niej wybuchu złości. Jednak
ona nie widziała powodu, żeby się wściekać. Skoro Temari
twierdziła, że aż tak to widać.
-
Nie porównuj dwóch skrajnie różnych sytuacji. Shikamaru cię
uwielbia. Możesz się pieklić, że zrobił to czy tamto, ale i tak
to wiesz. Tymczasem ja i Sai...
-
Nie kochasz go? – wypaliła Temari.
-
Tego nie powiedziałam.
Źrenice
Temari zwężyły się jak u kotki.
-
On ciebie nie kocha?
Ino
żachnęła się.
-
Tego też nie powiedziałam.
-
To w czym problem?
Ino
przygryzła nerwowo wargi. Nie była pewna, czy chce się z tego
zwierzać akurat Temari.
Z
drugiej strony, kunoichi i tak wypiła tyle, że pewnie nawet nie
będzie pamiętać.
-
On jest po prostu... Letni. Emocjonalnie i w łóżku, zawsze letni.
Niby mu zależy, ale to ja się muszę starać. Już chyba straciłam
do tego entuzjazm, nie mam z tej walki żadnej satysfakcji.
-
To po co z nim jesteś?
-
Sama już nie wiem – odpowiedziała Ino, a bezbarwność tej
odpowiedzi nawet dla niej była szokująca.
Temari
wzruszyła ramionami.
-
Rzuć go. Poszukaj sobie innego faceta. Zawsze możesz się zakręcić
koło Gaary.
Ino
wbiła w nią zaskoczone spojrzenie.
Takiej
bezczelności nie spodziewałaby się nawet po Temari. Zrzuciła winę
na alkohol.
-
Nie pij już – skomentowała.
Temari
uniosła brwi.
-
Ale dlaczego nie? – Nie doprecyzowała, czego dotyczy to pytanie. –
Mówiąc szczerze, jesteś jedną z niewielu dziewczyn, które
mogłabym zaakceptować. Nie lubię cię, przyznaję, ale
przynajmniej masz charakter.
Pewnie
powinna poczytać to za komplement.
-
Temari, naprawdę sądzisz, że najważniejsze jest to, kogo ty
mogłabyś zaakceptować?
Kunoichi
wzruszyła ramionami, ignorując nie do końca wyartykułowany
zarzut.
-
Gaara cię lubi – zauważyła.
-
A ja lubię jego. Tyle, że chemii tutaj nigdy nie było –
skomentowała Ino. – Poza tym, wybacz, ale on ma jedną bardzo
poważną wadę: siostrę, która chciałaby mu ustawić idealne
życie, żeby oczyścić sumienie.
Spodziewała
się, że Temari na to zareaguje atakiem – werbalnym albo fizycznym
– ale ona tylko wpatrywała się w nią przez dłuższą chwilę.
To
było aż niepokojące.
-
Tak uważasz? Że cokolwiek mogłoby oczyścić moje sumienie?
Ino
nie miała pojęcia, jak na to odpowiedzieć.
Wiedziała,
że Temari ma na tle Gaary poważny problem, ale nie była pewna, czy
chce wiedzieć, jaki. Poza tym, ciągnięcie jej za język gdy jest
pijana, byłoby jak wdzieranie się gwałtem do czyjegoś mózgu.
Robiła
to tylko w pracy i tylko wtedy, gdy musiała.
-
Mam nadzieję, że nie opowiadasz wszystkim, jaką byłabym dobraną
parą dla Gaary – powiedziała swobodnie, chcąc zmienić temat. –
Jeśli tak mnie przedstawiasz przyjaciółkom, mam wyjaśnienie,
dlaczego Sunami mnie nie lubi.
Temari
spojrzała na nią podejrzliwie spod przymrużonych powiek.
Zauważalnie
się spięła, jakby usłyszała coś, czego nie chciała słyszeć.
-
Spokojnie. Nikomu nic nie powiem, teraz jesteśmy w zaufanym gronie –
zreflektowała się Ino.
Temari
nic na to nie odpowiedziała, tylko sięgnęła po kolejny kieliszek
sake.
Zdaniem
Ino, niepotrzebnie się tak denerwowała. Zupełnie jakby ona mogła
komuś wyjawić tajemnicę.
Dobrze
wiedziała, że bezpieczniej dla niej jest się nie wtrącać. Może
ktoś powinien uświadomić zakochanej parce, że nie są tak
dyskretni, jak im się wydaje, ale to na pewno nie była jej rola.
Sunami i tak traktuje ją jak zło konieczne, a Gaary nie miałaby
odwagi nagabywać na temat jego życia uczuciowego.
Zresztą,
uważała, że sytuacja jest co najmniej niejasna. Niby rozumiała,
że nikt nie chciałby, żeby jakieś plotki doszły do starszyzny.
Ale gdyby Gaarze zależało, żeby się ukrywać, nie musztrowałby
chuuninów za każde złe słowo o Sunami. Znalazłby mniej rzucający
się w oczy sposób, żeby ich pognębić.
Teraz
Sunami nagle jest wszędzie mile widziana, nagle przestano zauważać
jej obce pochodzenie – i to na dłuższą metę nie umknie niczyjej
uwagi, nawet rada w końcu się połapie.
Ale
skoro Temari woli udawać, że czegoś nie widzi, na pewno ma jakiś
powód.
***
Kankuro
ostatnio starał się organizować wszystkie ważne sprawy tak, żeby
nie być zmuszonym do zostawania dłużej w pracy. Tym razem zrobił
wyjątek i nie wyszedł z biura, mimo późnych godzin
popołudniowych.
Wydawało
mu się, że w takim otoczeniu łatwiej będzie przeprowadzić
rozmowę z Noriko, ale od pierwszego momentu zauważył, że będzie
mu to utrudniała – sprawiała wrażenie obrażonej, że w ogóle
ją wezwał.
Zignorowała
to, że wskazał jej krzesło naprzeciw siebie. Zamiast tego usiadła
na blacie stolika przy drzwiach, jakby chciała podkreślić, że za
nic ma dobre maniery.
-
Nie przyzwyczajaj się do wydawania mi poleceń. Nie jesteś już
moim szefem – powiedziała cierpko.
Miał
wrażenie, że mówi to tylko dlatego, żeby rozproszyć jego uwagę
i sprowokować bezcelową dyskusję o tym, co uległo zmianie.
Postanowił
trzymać się konkretów.
-
Nie życzę sobie, żebyś mnie nachodziła w domu – odpowiedział.
Nawet
z tej odległości dostrzegł jej zirytowaną minę.
-
A więc uważasz, że taki mam cel? Nachodzić cię w domu i
niepokoić twoją żonę? Nie jest przyzwyczajona, że odwiedzają
cię kobiety?
Zaklął
wewnętrznie. Wyglądało na to, że dąży do konfrontacji. A
wydawałoby się, że jest dorosła i powinna potrafić pohamować
swoje żale.
-
Zastanów się zanim powiesz coś, czego będziesz żałować –
zasugerował, chociaż było to bardziej żądanie niż propozycja.
Noriko
prychnęła.
-
Nie myśl, że chciałam zrobić ci na złość. Mówiłeś, że w
pracy będziemy tylko rozmawiać na tematy zawodowe, więc się
stosuję. Mam do ciebie ważną sprawę.
Nie
był pewien, czy nie będzie tego żałować, ale nie było sensu
kluczyć, więc wprost zapytał, o co chodzi.
-
Starszyzna wioski próbuje się dogadać z daimyo Wiatru w sprawie
unii personalnej – powiedziała złowróżbnym tonem. – Co na to
Gaara?
Zdziwiło
go tak bezpośrednio postawione pytanie. W pierwszej chwili nie
rozumiał, dlaczego ten temat ją interesuje.
-
Jego zapytaj, skoro jesteś ciekawa – odpowiedział złośliwie.
Chciał
jej w ten sposób przypomnieć, że nawet mimo dość ważnego
stanowiska w osadzie nie jest na odpowiedniej pozycji, żeby się
interesować polityką zagraniczną i oczekiwać wyjaśnień od
wyższych rangą.
-
Dziękuję, że mi poddałeś ten pomysł. Chyba jednak zapytam
Sunami –odparła kunoichi jadowitym tonem. – Będzie żywo
zainteresowana tematem.
A
więc postanowiła taką metodą zmusić go do mówienia. Powinien
był się spodziewać, zamiast tego dał się podejść jak dziecko.
-
Gaara odmówił. Starszyzna wciąż coś kombinuje na własną rękę.
Mnie osobiście to bawi. Ciekaw jestem, który będzie na tyle
odważny, żeby coś na nim wymusić. Chcesz się założyć, czy
będą ofiary w ludziach?
Noriko
uśmiechnęła się kwaśno, wyraźnie podkreślając, że ona to
ocenia inaczej.
Jego
dziwiło, że tak poważnie podchodzi do sprawy. Może dlatego, że
żywił do mędrców w starszyźnie niezbyt przyjazne uczucia. Był
przekonany, że jeśli staruszkowie wywołają kryzys dyplomatyczny –
tylko oni poniosą tego konsekwencje.
Na
szczęście, dobre kontakty z krajem Wiatru to była teraz tylko
kwestia poprawności politycznej. Cywilni możnowładcy nie mieli już
realnego wpływu na osadę, i widocznie nie mogli się z tym
pogodzić.
Może
starszyzna wioski też wolała poprzednią sytuację, skoro
postanowili szukać żony dla Gaary na dworze daimyo.
-
Wykazujesz się nadzwyczajną beztroską, nawet jak na ciebie –
skomentowała Noriko.
-
Skąd w tobie takie czarnowidztwo?
-
Życie nauczyło mnie, że każdy facet to skurwiel, może stąd –
odpowiedziała bezczelnie.
-
Co pozwala ci myśleć, że będę wysłuchiwać twoich obelg?
Noriko
nie zdążyła odpowiedzieć, bo ktoś otworzył drzwi, wcześniej
nie pukając. Noriko zeskoczyła ze stolika.
Kankuro
wcale się nie zdziwił, gdy w progu zobaczył Temari. Tylko ona
mogła tak bezczelnie wtargnąć do jego biura, a poza tym – mówi
się, że katastrofy chodzą parami.
-
Przeszkadzam wam? – zapytała, niechętnie lustrując Noriko
wzrokiem i przenosząc na niego wymowne spojrzenie.
-
Nie przyszłam tu dla siebie, tylko dla Sunami – odpowiedziała
Noriko, w jego opinii zupełnie niepotrzebnie. Od kiedy to czuje
potrzebę tłumaczenia się przed Temari? – I już mnie nie ma. Pa.
– Rzuciła w jego stronę spojrzenie, z którego wywnioskował, że
rozmowy wcale nie uznaje za zakończoną.
Temari
przeszła przez pokój i usiadła przy biurku naprzeciw niego z
niezadowolonym wyrazem twarzy. Ciekawiło go, czy to obecność
Noriko tak ją rozzłościła. Miał jednak przeczucie, że już
wcześniej nie miała zamiaru wdawać się w uroczą rodzinną
pogawędkę. Raczej przyszła robić mu wymówiki; miał nadzieję,
że przynajmniej szybko pozna przyczynę.
-
Sunami? – powtórzyła za Noriko, tonem, który nie wróżył nic
dobrego. – Jak będziesz podbijał do tylu dziewczyn jednocześnie,
grozi ci zawał serca. Z przemęczenia.
Czasami
się zastanawiał, dlaczego jego siostra musi wypowiadać na głos
każdą kąśliwą uwagę, jaka jej przyjdzie na myśl. Zupełnie
jakby się chciała popisać ciętym językiem.
-
Daruj sobie.
-
Ale ja mówię poważnie. Dlaczego jesteś wobec niej taki
nadopiekuńczy?
Na
chwilę odebrało mu mowę.
Przyszła
go oskarżać o uwodzenie jej koleżanek?
Takiego
afrontu z jej strony nie oczekiwał. Może dopadła ją jakaś ciężka
choroba umysłowa.
-
Hamuj się, Temari. Sunami jest dla mnie jak młodsza siostra.
Dopiero
po chwili uświadomił sobie, że zareagował dokładnie tak, jak się
spodziewała. Wpadł w zmyślnie zastawioną pułapkę.
Dał
się podejść dwóm kobietom jednego dnia. Gdyby nie wiedział, jak
głęboką niechęcią Temari darzy Noriko, sądziłby, że zawarły
pakt przeciw niemu.
-
Jak młodsza siostra – powtórzyła dziewczyna kąśliwym tonem. –
Zrobiliście ze mnie idiotkę.
W
tej sekundzie jeszcze nie wiedział, czego dotyczy jej zarzut.
-
Jacy my?
Temari
prychnęła z wściekłością.
-
Ty, Gaara i Sunami. Wszyscy już wiedzą, a mnie podle oszukaliście.
Poniekąd,
mógłby zrozumieć jej rozgoryczenie. Wiedział, że tak będzie,
gdy sprawa się wyda – w końcu uważała się za serdeczną
przyjaciółkę Sunami i pewnie myślała, że wie o niej wszystko.
Mimo
to i tak rozwścieczyły go jej zarzuty. Tym bardziej, że miał
wrażenie, jakby ktoś znowu próbował zrobić z niego chłopca do
bicia.
-
Nikt nawet nie próbował cię oszukać, Temari. Po prostu jesteś za
bardzo zapatrzona w siebie, żeby zauważyć rzeczy oczywiste.
Dobrze
wiedział, że te słowa są wredne. Ale zgodne z prawdą.
***
Sunami
przez chwilę nie wiedziała, co powiedzieć.
Rozmawiała
z Gaarą w jego salonie. Nigdy wcześniej nie była tak zadowolona,
że w tym pomieszczeniu jest aż tyle wolnego miejsca.
Gdy
powiedział, że zaplanował dla niej trening z Kenzo, zupełnie
bezwiednie odeszła kilka kroków, tak by dzieliła ich większa
przestrzeń.
Chciała
przyjrzeć mu się z większej odległości. Dostrzec w jego postawie
coś, co pozwoliłoby jej sądzić, że nie ma przekonania do
własnych słów.
Nie
chodziło o to, że myśl o trenowaniu z Kenzo była aż tak niemiła.
Poprzedni pojedynek przegrała, ale zdawała sobie sprawę, że gdyby
tylko kilka rzeczy zrobiła inaczej, mogłaby to wygrać. Tak, jak
nigdy jej nie zależało na tym, by go pokonać, tak teraz ta myśl
stała się bardzo miła – bo mogłaby mu udowodnić, że się co
do niej myli. Że jest w stanie go pokonać, jeśli zechce.
Kenzo
bezwzględnie potrzebował tego, by ktoś mu udowodnił, iż nie jest
nieomylny.
Ale
dlaczego Gaara chciał, żeby z nim trenowała? Nie powinien wpaść
na taki pomysł... Jeśli mu na niej zależało.
Ją
szlag trafiał na samą myśl o tym, że Gaara widuje się z Reiką.
Raz na jakiś czas, bo ona przecież jest teraz taką ważną
dyplomatką.
A
on chce, żeby trenowała z Kenzo?
-
Nie podoba mi się ten pomysł.
-
Mnie też nie – odpowiedział.
Wydawało
się, że jest szczery. To tylko spowodowało, że zaczęła wątpić
we własną zdolność do odróżniania prawdy od kłamstwa.
Po
co miałby wysuwać propozycję, która mu nie odpowiadała.
Zmieniła
zdanie co do zachowywania dystansu i podeszła do niego, na odległość
dwóch kroków. Liczyła, że z bliska łatwiej będzie ocenić jego
intencje.
-
Nie rozumiem, dlaczego się złościsz – powiedział. – Musisz
zrozumieć, że ten trening jest ważny. Jedyną alternatywą dla
Shihary jest Naruto, w Konoha.
O,
nie, nie. To przybierało jeszcze gorszy obrót.
Jeśli
Gaara myśli, że ona znów pojedzie na wiele tygodni do wioski
Liścia... że może ją do tego zmusić... Nie ma mowy, chyba że
wyśle ją tam w plastikowym worku.
-
Chciałbym dać ci wybór, naprawdę. Ale nie zgodzę się, żebyś
znów wyjechała.
Teraz
tak mówi. Jednak fakty przeczyły jego słowom.
-
Sam mi kazałeś.
-
Drugi raz tego nie zrobię - odpowiedział Gaara. Coś w jego głosie
sprawiło, że tym razem musiała mu uwierzyć. – Sama myśl
powoduje we mnie niemal fizyczny ból. Potrafisz to zrozumieć?
Przyjrzała
mu się z niedowierzaniem.
Co
to w ogóle za pytanie.
Wyciągnęła
rękę i złapała go za połę służbowej kamizelki, jakby chciała
go przyciągnąć, ale zamiast tego sama pokonała dzielącą ją od
niego odległość.
-
Rozumiem, lepiej niż ci się wydaje. – Ostatnie słowa musiały
zabrzmieć niewyraźnie, bo wypowiedziała je z twarzą wtuloną w
jego szyję.
Poczuła,
jak otoczył ją ramionami i spróbowała przylgnąć do niego
ciaśniej, chociaż wydawało się to niemożliwe. Złościło ją,
że oddzielają ją od niego te wszystkie warstwy ubrań. Dobrze
przynajmniej, że zdjął płaszcz.
-
Chcę być blisko ciebie – mruknęła.
Gaara
pochylił głowę, poczuła jego oddech na skórze twarzy.
-
To dobrze, bo jesteś mi potrzebna – szepnął jej do ucha.
-
Nigdzie się nie wybieram. Nigdzie dalej niż na misję zwiadowczą –
poprawiła się.
-
To mi o czymś przypomniało. – Gaara odsunął się od niej,
chociaż miała ochotę zaprotestować. – Chcę, żebyś to zawsze
ze sobą miała. – Wyciągnął dłoń, w której miał półokrągły,
srebrny medalik na łańcuszku.
Sunami
patrzyła na przedmiot w osłupieniu.
Nawet
nie przyszło jej do głowy, że Gaara pomyśli o tym, by dać jej
prezent. Zawsze był tak praktyczny, że trudno oczekiwać od niego
jakiegokolwiek romantycznego gestu.
Ona
nie miała wobec niego takich wymagań. Tym bardziej, było jej miło,
że o czymś takim pomyślał.
-
Podoba mi się – powiedziała, chociaż wygląd wisiorka nie miał
teraz dla niej żadnego znaczenia.
To
był medalion o bardzo prostym kształcie, wypukły, zapewne
otwierany. W srebrną powierzchnię wtopiony był zielony kamień.
Całe
szczęście, że gust Gaary w kwestii biżuterii nie był równie
ekstrawagancki, jak wtedy, gdy chodziło o kuchnię. I tak by nosiła,
cokolwiek jej da, ale nie lubiła wyszukanych ozdób, które skupiały
uwagę na zewnętrznej warstwie, tak jakby nie niosły ze sobą
żadnego znaczenia.
-
Poprosiłem o najpopularniejszy wzór, bo nie wiedziałem, co byś
chciała – poinformował Gaara bezceremonialnie.
Hm...
Okej. Liczą się dobre intencje. Nikt nie twierdzi, że najlepsze
jest to, co unikalne.
Chciał
jej dać łańcuszek do ręki, ale odwróciła się do niego plecami
i odgarnęła włosy na bok. Myślała, że to wystarczy, żeby
zrozumiał sugestię.
Nie
wychwycił jej, zupełnie jakby nigdy nikomu nie podarował
łańcuszka.
-
Załóż mi go.
Zabrał
się za to niepewnie, ale szybko poradził sobie z zapięciem.
-
Chcę, żebyś go zawsze nosiła, szczególnie poza wioską –
powiedział jeszcze raz, gdy odwróciła się twarzą do niego.
Zaczęła podejrzewać, że prezent jest jedynie pretekstem, żeby
podrzucić jej jakieś urządzenie śledzące. – W środku jest
naładowany czakrą piasek, więc dopóki masz go ze sobą, będę w
stanie cię znaleźć.
Mimowolnie
się uśmiechnęła. A więc, w pewnym stopniu miała rację...
Jednocześnie jej nie mając.
-
Jesteś coraz bardziej pomysłowy w szpiegowaniu mnie –
skomentowała.
Gaara
wziął to na poważnie.
-
Jesteś zła?
-
Nie. Zakładam, że nie podejrzewasz mnie już o spiski przeciwko
wiosce.
-
Nigdy nie podejrzewałem cię o spiski – mówiąc to, sprawiał
wrażenie dotkniętego.
-
Nie? A tamta nieszczęsna pluskwa? – przypomniała, bardziej
dlatego, by się z nim podroczyć, niż po to, by cokolwiek mu
wypominać.
-
To było ustępstwo wobec Kankuro. Chcąc, żeby ludzie słuchali,
trzeba czasami zgodzić się na kompromis.
Rozbawiło
ją, że nawet on stosuje czasem taką taktykę.
-
Mówię prawdę – podkreślił poważnym tonem.
-
Wierzę ci – odpowiedziała, ponownie się do niego przytulając. –
I jestem bardzo zadowolona z prezentu. Co chciałbyś w zamian? –
zapytała, starając się brzmieć sugestywnie.
-
Mogłabyś mi dotrzymać towarzystwa do rana.
Zadarła
głowę w górę, by na niego spojrzeć.
-
Możesz powiedzieć wprost, że masz ochotę na seks –
odpowiedziała złośliwie.
Chociaż
nie sprawiał wrażenia zażenowanego, nieco pogubił się w toku
wypowiedzi.
-
Nie. To znaczy... Też, ale nie to mam na myśli. Musisz być przy
mnie, żebym mógł zasnąć. Wytłumaczę później.
Może
wydawało mu się, że będzie dla niej niewygodne spędzanie u niego
kolejnej nocy, ale ona nie miała takich wątpliwości. I tak w domu
nikt na nią nie czekał.
***
Do
wschodu słońca zostało kilka minut. Sunami przeskoczyła przez
płot, za którym znajdował się budynek, w którym mieszkała.
Gdyby
uważniej przyglądała się otoczeniu, mimo półmroku zauważyłaby
osobę siedzącą na szczycie schodów przy wejściu na piętro.
Jednak była za bardzo zajęta swoimi myślami, i teraz opanowało ją
zaskoczenie.
-
Co tu robisz, Temari? – zapytała.
Nie
przychodził jej do głowy żaden powód, dla którego przyjaciółka
miałaby czekać przed jej domem o bladym świcie. Nieraz odwiedzała
ją bez uprzedzenia, ale wieczorami.
Chyba
nie tkwiła tutaj od wczoraj?
Temari
nadal siedziała w poprzedniej pozycji, mierząc ją wzrokiem.
Postawa jej ciała wcale nie pasowała do jej emocji.
Była
wściekła. A jednak, kiedy się odezwała, mówiła bardzo
spokojnie.
-
Zastanawiałam się, co cię tak absorbuje. Gdzie znikasz na całe
noce – powiedziała.
Sunami
wolałaby już, żeby podniosła głos, bo w tej chwili wylewała się
z niej zimna furia. To było dla niej nietypowe.
Temari
często się wściekała, ale... inaczej.
Sunami
chciała się odezwać, zapytać o co właściwie chodzi, ale Temari
uciszyła ją gestem dłoni.
-
Kiedy zamierzałaś się przyznać, że uwiodłaś mojego brata?
PS: Mam dzisiaj urodziny. Mogę liczyć na komentarz extra?:D
Kyaaaa *-*
OdpowiedzUsuńMam w sobie tyle emocji, że nie wiem czy zdołam przelać je na komentarz ;-;
Uno: Stooo lat ♥ Wszystkiego najlepszego, zdrowia, szczęścia, pomarańczy... Niech ci Gaara nag... Tfu! Znaczy się... weny. Tak. Weny...
Dos: Gaara taki słodziak *-* Kawaii :3
Tres: Temcia... Gdzie ty masz cholera oczy?! Jak mogłaś nie zauważyć naszych zakochańców? ;-;
Quatro: Noriko... Nie wiem co o niej myśleć :-: Jest taka... z jednej strony, a właściwie ze strony Suni, pozytywna. Ale ze strony Kankuro... taka... nie pozytywna. (Skomplikowane słownictwo Su, braaawo...)
To chyba tyle...
Jeszcze raz życzę wszystkiego najlepszego i pozdrawiam :*
Su♥
Życzenia bardzo mi przypadły do gustu :D Dziękuję, dziękuję :)
UsuńYoł ! :D
OdpowiedzUsuńNo zarąbiste ! Końcówka najlepsza jestem ciekawa od kiedy Temari to wie xDDD
Wszystkiego najlepszego agh poprzedniczka ukradła mi tekst który chciałam napisać :D Kankuś <3 Jednak Gaara z tekstem który powiedział po tym jak Sunami wyjechała z tekstem rozwalił mnie hihihih :D Zapraszam na mojego bloga i myślę że zostawisz po sobie komentarz http://walcze-tylko-dla-siebie.blogspot.com/ Pozdrawiam, weny i czekam na rozdział ! ;3
Ostatnio nie skomentowałam ;} Naprawię błąd:)
UsuńMoim zdaniem Tem trochę przesadza z tym ''uwiedzeniem''... Zajęta tak bardzo Shikamaru i sobą nie zauważyła, że coś łączy Su i Gaarę. Jej problem. Ale przecież za to ją uwielbiam :D
OdpowiedzUsuńByła moja ulubiona trójka, więc jestem bardzo zadowolona z rozdziału, choć dla mnie zawsze mało :D
Sto lat! Które to już urodzinki? ;3
Dużooo weny! I czasu. I chęci. I czego tam sobie zapragniesz. ;D
Oczywiście nie mogę zdradzić, które urodziny. Stara już jestem :D Za życzenia bardzo dziękuję ;) Przydadzą się :D
UsuńKurczę tak się wkręciłam w Twój drugi blog, że aż zapomniałam wejść 15-tego tutaj xD Brawo ja :P
OdpowiedzUsuńWiem, że spóźnione i to mocno, ale szczere życzenia :)
Wszystkiego najlepszego, spełnienia marzeń, wytrwałości w pisaniu i sukcesów w życiu :)
Przechodząc do rozdziału ;)
Temari w końcu załapała :D Trochę jej to zajęło, ale ma też swoje problemy więc można jej wybaczyć :P
Kurczę mam nadzieję, że Kankuro niczego nie odwali z Noriko... Tak jak wcześniej napisałam, że ją lubię to teraz mam mieszane uczucia :P
Sunami i Gaara niech idą dalej w tym kierunku ^.^ Tylko obawiam się jej treningów z Kenzo zwłaszcza gdy ciągle próbuje skłócić (a raczej zasaić w niej ziarno zwątpienia) z Gaarą....
Wracam zatem na tamto opowiadanie nadrabiać zaległości i czekam na obu na nowości ^.^
Moja odp. też spóźniona. Dziękuję :) Noriko z założenia ma być trudną do ocenienia postacią ;} Zobaczymy jak mi to dalej pójdzie. Jeszcze pokaże niesympatyczną stronę osobowości, ale może z czasem i dobrą? ;) Cieszy mnie, że czytasz oba blogi. Pozdrawiam :D
UsuńJakiś przedświąteczny prezent w formie rozdziału się znajdzie? ^^
OdpowiedzUsuńSpróbuję. Od bez mała trzech tygodni zabieram się z notki na oba blogi, lecz mnóstwo innych rzeczy mnie rozprasza. Nie mogę przysiąc, że opublikuję, ale usiądę nad obydwoma fickami i może coś się wyluje ;) Tyle, że na GaaIno mam dwie sceny a tutaj tylko jedną, będzie ciężej :D Dziękuję, że o mnie pamiętasz :D
Usuń