wtorek, 27 stycznia 2015

Rozdział 7.



Sunami siedziała na kamieniu i przyglądała się swoim paznokciom. Próbowała skupić wzrok na jednym punkcie, żeby wszystko dookoła przestało wirować.
Wtem ktoś przemknął obok niej. Ujrzała przed sobą stopy w sandałach i kawałek karmazynowego płaszcza. Wciąż jednak siedziała nieruchomo. Lepiej unikać gwałtownych ruchów. Czuła, że jej głowa zaraz eksploduje.
No dobrze, pomyślała. Cierpię. Ale nie wypada przyglądać się mu jakby miał najładniejsze stopy pod słońcem. Gdyby chociaż była fetyszystką i miała jakąś obsesję, można by ją jakoś tłumaczyć. Zwykle jednak nie interesowały jej cudze stopy, a to sprawia, że myśli o wyjątkowej atrakcyjności tej części ciała Kazekage są jeszcze bardziej nie na miejscu.

    Z wysiłkiem uniosła głowę.
Gaara stał jakiś metr od niej z założonymi rękami i przyglądał jej się z miną kata.
Sprawiał wrażenie rozzłoszczonego. Nie tylko wyraz twarzy na to wskazywał, ale też aura, która go otaczała...
Chwila, jaka aura, zakołatało się w jej głowie. On od co najmniej tygodnia sprawia takie wrażenie. Szósty zmysł cię zawodzi. Gdyby Gaara naprawdę się złościł, byłabyś już martwa.
On nie ma emocji, powtarzała sobie w myślach.
Ty za to masz kaca. Już nie tylko moralnego.
- Przekraczasz wszelkie granice – powiedział Gaara lodowato. – Przyszłaś tu prosto z imprezy?
Sunami potrząsnęła energicznie głową. Natychmiast tego pożałowała, bo poczuła tępy ból gdzieś za potylicą. Syknęła i przyłożyła dłoń do skroni.
Gaara przyklęknął przy niej.
- Przyda ci się lód – zawyrokował. Widziała kątem oka, że jej się przygląda. Jest jednocześnie zmartwiony i wściekły.
Ale jak to możliwe? Nie można być jednocześnie zmartwionym i wściekłym. Wszystko jej się plącze. Umysł ją zawodzi.
Musiała przyznać sama przed sobą, że przesadziła. Dzisiaj nie tylko z penetrowaniem cudzych myśli. Niepotrzebnie pozwoliła, żeby Tennou wciąż dolewał jej wina.
Jego już sprawdziła poprzedniego wieczoru i była przekonana, że nic nie wie. Podeszła go łatwiejszym sposobem – zadawała mu pytania, gdy był pijany. Sama nie piła prawie nic, więc z łatwością rozróżniała, kiedy kłamie. Nie musiała mu się włamywać do głowy.
Azawe trudniej podejść. Trzeba było pokonywać bariery, które oddzielały ją od informacji, z pewnością znajdujących się w jego umyśle.
Była pewna, że warto się postarać. Hiro nie jest szpiegiem, ale drążył temat wystarczająco długo i czegoś się dowiedział.
No właśnie, Azawa nie pracuje dla terrorystów. Musi powiedzieć o tym Gaarze. Niech nie myśli, że ona wciąż błądzi po omacku, licząc na cudze potknięcia i nie zdobywając żadnych nowych informacji.
Była przekonana, że wkrótce odkryje, kto jest szpiegiem, bo Azawa kogoś podejrzewa. Prowadził prywatne śledztwo. Dowiedział się czegoś… A może próbują go zwerbować... Plątały jej się w głowie zupełnie nieskoordynowane myśli. Nie była już pewna, co jest prawdą, a co kłamstwem.
To dlatego, że próbowała ogarnąć jednocześnie zbyt wiele umysłów.
Gdy Temari podpowiedziała jej, że można wykorzystać w śledztwie alkohol, początkowo zamierzała tak sprawdzić tylko Tennou i Azawe. Oni w tej chwili najbardziej interesowali Gaare i o nich chciał się czegoś dowiedzieć. Przestałby traktować ją jak krnąbrne dziecko, gdyby zdobyła garść przydatnych informacji.
Tylko, że oni byli trudni do uchwycenia. Nie mogła ich zaprosić na sake, bo zaczęliby ją podejrzewać o złe zamiary. Zaczęła więc bywać w lokalu, w którym według jej wiedzy często się pokazywali, i który, jak się okazało, był bardzo popularny wśród członków ANBU.
Gaara nie udostępnił jej listy wszystkich osób, które należały do organizacji. Zamierzał ujawniać nazwiska stopniowo, żeby nie miała dostępu do tylu poufnych informacji. Więc sprawdzała klientów klubu po kolei, na wypadek, gdyby byli tajniakami. W większości przypadków wystarczyło się przyczaić i zadać kilka pytań, gdy upatrzona ofiara wystarczająco straciła kontakt z rzeczywistością, i nikt przytomny nie był na tyle blisko, by usłyszeć rozmowę.
Sporo osób wyeliminowała. Nawet zrobiła pisemne analizy osób, które w jakimś stopniu wydawały jej się podejrzane. Dorwała Tennou, i była pewna, że rozpracuje też Azawe. Potrzebuje tylko trochę czasu. Tym razem będzie miała dla Gaary jakieś informacje o Piratach.
Powinien być zadowolony. A on, zamiast docenić jej pracę, wciąż narzekał i krytykował jej sposób działania.
Pewnie mu się nie podoba, że przy okazji rozpracowała wielu ludzi, których tajnej tożsamości nie powinna poznać. Nie czuła się winna. Mógł zastanowić się wcześniej, czy można jej zaufać.
Mógł wziąć do tego zadania kogoś innego. Powinien wziąć kogoś innego. Nie musiałaby się z nim użerać i nie miałaby teraz takiego mętliku w głowie.
Nie trzeba było dzisiaj pić, pomyślała. Tego nikt ci nie kazał robić. Sama jesteś sobie winna, że plączą ci się po głowie własne i cudze myśli.
Gaara powiedział coś o lodzie. Na środku pustyni. Mniejsza z tym - lód i tak w niczym jej nie pomoże.
- Chcę umrzeć – powiedziała rozpaczliwie.
- Później – obiecał. Przyglądał jej się z bardzo bliska zimnymi, zielonymi oczami. – Teraz dostaniesz coś innego.

***

Był środek nocy, ale Temari to zupełnie nie przeszkadzało. O tej porze najłatwiej będzie uchwycić Gaarę – powinien być na polu treningowym, albo w gabinecie, albo w domu. To tylko trzy miejsca, łatwe do sprawdzenia.
Na ogół starała się mu nie przeszkadzać, ale umówił się z nią dzisiaj i nie przyszedł. Chciała mu przedstawić plan treningowy dla Matsuri. Od momentu, gdy zgodziła się pomóc jej w opracowaniu technik miesiąc temu głowiła się, jak zmusić Gaarę, żeby przejął ten obowiązek. Zwykłe metody nie skutkowały.
Ani prośbą, ani groźbą, ani szantażem nie potrafiła go namówić. Chociaż tłumaczyła, że ma dużo na głowie i dwoje uczniów to dla niej za dużo. On nie szkoli obecnie nikogo i powinien znaleźć trochę czasu, skoro jego dzień ma dwadzieścia godzin.
Niestety, mógł wymawiać się jakimiś nieujawnionymi zajęciami. Bezczelnie wykorzystywał swoją pozycję zawodową, żeby jej nie pomagać.
Postanowiła więc, że przynajmniej namówi go do pomocy przy planie treningowym. Te techniki go powinny zainteresować. Tak je przedstawi, żeby zainteresowały. Wówczas łatwo będzie go wciągnąć do współpracy z Matsuri.
Skoro Gaara przed nią ucieka, to ona go znajdzie. Powinien wiedzieć, że nie wywinie się tak łatwo.
Zmierzając do domu Kazekage Temari rozmyślała nad tym, jak ciężkie ma życie, z dwoma facetami do upilnowania. Jeden z zachowania przypominający sopel lodu, drugi – pies na baby. Coś musi z nimi zrobić, żeby móc zająć się swoim życiem.
Niestety, zaczynała myśleć, że Kankuro jest już stracony. Wyglądało na to, że zdecyduje się na ślub. Wbrew przyzwyczajeniom, prawie cały wolny czas spędzał w wiosce. Zamiast wybrać się do onsenu z kumplami, pojawiał się w bardziej kulturalnych lokalach w towarzystwie swojej prawie-narzeczonej.
Kankuro zarzucał Temari, że jest zazdrosna, dlatego krytykuje jego pomysł na małżeństwo. Ona uważała, że to nie zazdrość nią kieruje. No, może troszeczkę.
Zawsze irytowały ją dobrze wychowane, próżne kobiety, których w tej wiosce było już wystarczająco dużo. Nie potrzebowali ani jednej więcej. Michiru Saigawa pojawiła się znikąd, na dodatek wszyscy ją lubili. Wyglądało na to, że zaprzyjaźnia się z Matsuri i Sunami. Zupełnie, jakby nie wystarczało, że wzięła sobie jej brata, chciała zagarnąć także przyjaciółki.
Temari zdawała sobie sprawę, że jest za późno, żeby interweniować w tej sprawie. Widać było, że kandydatka na żonę spodobała się jej bratu.
Z jednej strony była jak inne córki samurajów, które przybyły do Sunagakure w charakterze żon – jak one, miała bardzo jasną skórę, za czym mężczyźni szaleją, i dłonie nietknięte pracą. Jednak wyróżniała się urodą. Kankuro wiedział, że zazdroszczą mu wszyscy kumple, nieważne czy żonaci czy nie. I nakręcało go to. Przy wielu zaletach miał tę poważną wadę – lubił spędzać czas z kolegami wiedząc, że jest od nich we wszystkim lepszy. Drugą jego wadą, łączącą się z pierwszą, było upodobanie do kobiet. Szczególnie tych lekkich obyczajów.
Temari czuła się bezsilna. Kankuro, połechtany zazdrością kolegów, będzie chciał mieć tak piękną kobietę dla siebie, choćby miała nieznośny charakter. Ostatecznie, ona będzie tylko ładnie wyglądać, gotować i wychowywać dzieci. On jak zwykle będzie nocami przepuszczał pieniądze na alkohol i dziwki.
Mimo że Kankuro miał powodzenie, pewnie żadna kunoichi z wioski Piasku nie chciałaby go poślubić. Mimo to Temari powinna była spróbować taką znaleźć. Od razu, gdy pierwszy raz wspomniał, że jeśli do dwudziestego roku życia żadna kobieta nie przypadnie mu do gustu na tyle, by się z nią ożenić, znajdzie sobie żonę tradycyjnym sposobem. W końcu to już poważny wiek, w którym każdy shinobi powinien zacząć myśleć o ożenku. Szczególnie jeśli spoczywa na nim odpowiedzialność za dalsze trwanie rodu.
Wiedział, że na Gaare w tej sprawie nie ma co liczyć. On nie zdradzał żadnego zainteresowania kobietami, a co dopiero małżeństwem.
Temari z jednej strony była z tego zadowolona, a z drugiej zaczęła się niepokoić. Szczególnie, że Sunami działała jej na nerwy sugerując, że Gaara woli mężczyzn. Temari była przekonana, że problem leży zupełnie gdzie indziej. Zdaje się, że jedyną słabością Gaary był jego pracoholizm. Sprawiał wrażenie pozbawionego ludzkich namiętności. Żeby nadać sens swemu istnieniu chciał być potrzebny innym, jednocześnie nie potrzebując nikogo.
To jej przeszkadzało. Nie mogłaby układać sobie spokojnie życia wiedząc, że jej brat zostanie sam.
Chyba, że ktoś mu zaproponuje małżeństwo z korzyścią polityczną dla wioski. Z jego perspektywy to by była dobra opcja. Z perspektywy Temari nie do przyjęcia. Bez przesady, nie można podporządkować całego życia dobru społecznemu.
W tej sytuacji musiała włożyć wszystkie siły, by wyswatać go z Matsuri. Ona była idealną kandydatką, bo jest pracowita, pochodzi z dobrej rodziny i jest lubiana. Starszyzna wioski powinna ją zaakceptować bez sprzeciwu. Na dodatek jest wpatrzona w Gaare jak w obrazek.
Nawet jeśli jest nieczuły na kobiece wdzięki, powinien być czuły na podziw. Wszyscy mężczyźni potrzebują sobie czymś podbudowywać ego. Gaara chyba nawet bardziej niż inni potrzebuje potwierdzenia, jaki jest wyjątkowy. Mógłby się jawić jako ideał, gdyby nie to, że jest egocentryczny i nie znosi, gdy ktoś mu się sprzeciwia. Cóż, nikt nie jest bez wad. Te akurat są trudne do zaakceptowania dla kobiety. Temari liczyła, że Matsuri to udźwignie, bo jeśli nie ona to chyba nikt inny.
Właśnie dlatego musiała zrobić wszystko, żeby doprowadzić ten plan do końca. Chociaż obiecała Sunami, że nie będzie za bardzo naciskać i nie zrealizuje pomysłu kosztem Matsuri.
Może i szatynka nie wie, w co się pakuje, ale jest dorosła i powinna brać odpowiedzialność za to, co robi. Temari nie mogła sobie pozwolić na to, by myśleć o osobach trzecich. Matsuri była dla niej narzędziem do osiągnięcia celu, takim samym, jakim Michiru była dla Kankuro.
Wydawało jej się, że ułożyła plan idealny. Musi tylko udowodnić, że Matsuri naprawdę jest silna, ciężko pracuje - innymi słowy zasługuje na to, by być żoną Kazekage. Jeżeli Gaara będzie oporny uświadomić mu, że prędzej lub później musi się ożenić. Dlaczego ona nie miałaby wybrać dla niego odpowiedniej partii? On pewnie nie umiałby dokonać wyboru, bo nie ma żadnych konkretnych upodobań co do kobiet.
Tak jej się wydawało do momentu, gdy na progu jego domu zobaczyła kobietę, która weszła do mieszkania Kazekage jak do własnego. Zupełnie odbiegała od oczekiwań, jakie Temari miała względem ewentualnej szwagierki.
Na dodatek Temari wiedziała, kto to jest. Ostatecznie wytrąciło ją to z równowagi.
Nie no, naprawdę? Co jest nie tak z mężczyznami w tej rodzinie?
Następny amator jasnoskórych ślicznotek w kimonach. Już wolałaby, żeby był gejem.

***

Sunami siedziała na schodach przed swoim domem i przyciskała woreczek z lodem do skroni.
Gaara użył kuchiyose no jutsu, by przywołać trochę lodu ze zwoju. Była to dobra metoda łagodzenia bólu po zranieniach, którą shinobi wykorzystywali po treningach. Gaara jej nie potrzebował, ale uczniowie, których szkolił, bardzo często. Nigdy nie pomyślałby, że będzie zmuszony przywoływać lód, żeby łagodzić czyjegoś kaca.
Wcześniej był wściekły, że Sunami pod pretekstem pracy zabalowała, ale teraz przestał się zastanawiać nad metodą ukarania jej. Znalazła kilka wskazówek w umyśle Azawy, które można wykorzystać. To dawało mu punkt zaczepienia i pozwalało podjąć bardziej zdecydowane działania.
Kankuro od dawna nalegał, by pozwolił mu użyć jego zabawek, ale w tym przypadku Gaara nie wierzył w skuteczność takich metod. Może Azawa zechce mówić z własnej woli. Jeśli nie, tortury raczej go nie złamią. 
Trzeba pozwolić się wykazać Temari, która i tak będzie niezadowolona, że tak długo odsuwano ją od kontroli nad podlegającym jej wydziałem. Powinna mieć wpływ na decyzję, czy poddać jeszcze Azawe przez jakiś czas obserwacji, czy przesłuchać go od razu. W razie problemów można poprosić Konohe o przysłanie do pomocy przy przesłuchaniach kogoś z klanu Yamanaka.
Gaara nie był jeszcze pewny, jak postąpić.
Najłatwiej byłoby działać otwarcie i przesłuchać Azawe przy pomocy telepaty, ale w tej chwili wydawało się to niemożliwe. Gaara obserwował Sunami i widział, że osiągnęła swój limit. Prawdopodobnie najlepiej byłoby całkowicie odsunąć ją od sprawy. Przynajmniej do czasu, gdy jej umiejętności będą bardziej potrzebne wiosce.
- Ktoś inny zajmie się sprawdzeniem Azawy. W tym momencie przerwiesz śledztwo – powiedział.
Sunami spojrzała na niego wrogo, jakby uważała, że robi coś przeciw niej.
- Odsuwasz mnie? To miało być moje zadanie.
Nie spodziewał się, że będzie mieć jakieś obiekcje. Prawdopodobnie wyrażała niezadowolenie tylko dlatego, żeby się sprzeciwić. Wszyscy, z którymi do tej pory pracowała skarżyli się, że wdaje się w dyskusję zamiast natychmiast wykonywać polecenia.
Rada wioski poszła na łatwiznę decydując, żeby powierzać Sunami samodzielne zadania. Wśród nich było kilka ważnych misji, w czasie których uzyskała ważne strategiczne informacje, ale był to niewielki procent tego, co robiła. Zbyt wiele misji rangi B i C, które powinien wykonywać ktoś inny. Starszyzna zwykle oczekiwała od jouninów znacznie więcej. Te wymagania powinny dotyczyć wszystkich, jeśli wioska Piasku ma dorównać siłą militarną Konosze.
- Przyda ci się parę dni przerwy. Na najbliższej misji przy ochronie konwoju nie będzie nikogo z ANBU, nie próbuj ich prześwietlać.
- Więc teraz mam być tylko tropicielem? Bezużytecznie siedzieć w wiosce i czekać na następną misję rozpoznawczą? – zapytała Sunami.
Jest chyba jedyną osobą, dla której przebywanie w wiosce oznacza stratę czasu. Inni wykorzystują czas między misjami, żeby podnosić swoje umiejętności. Wygląda na to, że jej to nawet nie przyjdzie do głowy, bo przywykła korzystać z wąskiego arsenału wypracowanych technik. 
Gaara usiadł obok niej na schodach.
- Jesteś potrzebna na miejscu. Znajdę dla ciebie zajęcie, żebyś się nie nudziła – zapewnił. Zawsze dbał, żeby jego podwładni mieli dużo pracy.
- Dobrze – odpowiedziała. Znów go zaskoczyła, bo nie pytała o nic tylko zaakceptowała tę informację jako wystarczającą. Dopiero po chwili dodała: - Nie wiedziałam, że badanie umysłów jest takie wyczerpujące.
Gaare rozdrażniła ta odpowiedź. Nie byłaby teraz zdziwiona, gdyby wcześniej zrobiła coś, by poznać własne ograniczenia. Wykazała się wyjątkową bezmyślnością. Zarówno wcześniej, używając telepatii tylko wtedy, gdy musiała, jak i teraz, gdy zaczęła korzystać z tych zdolności w nadmiarze. Nie jest dobrze, gdy shinobi popada w skrajności. Ona zaś ma do nich wyjątkową skłonność. Skoncentrowała się na umiejętnościach tropicielskich, trenowała walkę wręcz, ale wszystko wskazywało na to, że w ostatnich latach nie poświęcała żadnej uwagi manipulacji czakrą.
Gdy zasugerował jej, żeby zaczęła w wolnym czasie pracować nad ninjutsu wymówiła się powszechnie znanym faktem, że jest słaba w kontrolowaniu energii fizycznej. Gaary to nie przekonywało. Przypomniał sobie, jak wyglądał jej egzamin na jounina. Może miała trochę szczęścia lub przeciwnik popełnił głupi błąd. Trudno było powiedzieć, bo chuunin z Amegakure używał trudnych do rozszyfrowania technik. Jednak żeby odbić jego atak nie wystarczyłaby odrobina czakry i spryt.
Gaara miał wrażenie, że Sunami wykorzystała wtedy jakąś technikę, do której posiadania nie chciała się przyznać, tak samo jak nie chciała przyznać, że potrafi kontrolować czakrę lepiej niż się wszystkim wydaje. Jeśli miał rację, trzeba będzie zmusić ją, żeby wzięła się do pracy zamiast udawać, że opanowanie skomplikowanych technik jest dla niej zbyt trudne.
To jednak nie był dobry moment, żeby omawiać tak ważny temat. Skoro nawet nie zainteresowała się, czym ma się zajmować w wiosce, musiała być bardzo zmęczona. Poza tym, ewidentnie była zamroczona. Podobno nie przez alkohol, tylko przez notoryczne włamywanie się do cudzych umysłów.
Tak przynajmniej twierdziła Sunami, żeby się usprawiedliwić. Gaara postanowił jej uwierzyć. To on zmusił ją do forsowania się, dlatego postanowił tym razem potraktować ją pobłażliwie i pozwolić jej odpocząć.
Prawdopodobnie nieświadomie oparła głowę o jego ramię. Nie poruszył się. Musiała być senna. Trudno było mieć do niej o to pretensje. Teoretycznie, podwładna nie powinna pozwolić sobie na traktowanie przełożonego jak podgłówka, jednak postanowił przymknąć na to oko. Nie zdawała mu oficjalnego raportu, a zmęczenie mogło jej odebrać zdolność prawidłowej oceny sytuacji.
Gaara również miał za sobą długi dzień i był dość wyczerpany. Jednak będąc tutaj czuł, że odpoczywa i jakoś nie spieszyło mu się do domu.
Sunami opierała się o niego, nie mówiąc nic i pozostając w zupełnym bezruchu. Czy była tak zmęczona, by zasnąć w takiej sytuacji? Odwrócił głowę w bok, ale oczywiście nie mógł ujrzeć jej twarzy. Kącikiem oka dostrzegł, że ma zamknięte oczy. Jednak coś innego przyciągnęło jego uwagę.
Patrząc z tej perspektywy, miał idealny widok na cienką szarą bluzkę i wyraźnie rysujący się pod nią kształtny biust. Wpatrywał się w niego przez kilka sekund. Gdy zdał sobie z tego sprawę, odwrócił wzrok.
Jest Kazekage. Ona jest podwładną, jedną z wielu, za których bezpieczeństwo odpowiada. To powinno na zawsze odsunąć natrętne myśli o tym, jaka w dotyku jest jej skóra.
Nie odsunęło.

2 komentarze:

  1. No i nowy rozdialik :D już myslalam ze w tym tygodniu go nue bedzie a tu jest i dobrze bo kocham Gaare o powatrzam to juz któryś raz w komentarzu.Biedna Temari wspólczuje jej takich braci.Szcze to powoem ze cieszy mnir to ze nie bylo dzis w twoim rozdziale Kankuro bo jakos jego najmniej lubieZnaczy nie chodzi mi o to ze w twoim opowiadaniu,ale on mi sie szczerze nigdzie nie podoba.Wiedzialam ze cis bedzie z Kazakage i Sunami no i Gaara jednak nie jest gejem przynajmniej tak mi sie wydaje po tym jak zapatrzyl sie jej na biust xD Gdyby Temari to widziala na pewno by zmienila zdanie na jego temat :D i pewnie by jej kamien spadl z glowy :) Gdyby sie w niej tak zakochał... xD Taa ja i te moje marzenia xD Choć może ono się spełni :D To od ciebie żależy.Dobra nie przedluzajac życze dużo weny bo ona najważniejsza i czekam na nowy rozdział.Myśle że pojawi się niedługo.
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń

Veni, vidi, vici
Przeczytane? Podziel się opinią :)