Ino siedziała po
drugiej stronie biurka w gabinecie i patrzyła na Gaarę wyczekująco.
Chciała usłyszeć jego komentarz dotyczący pomysłów na część
teoretyczną egzaminu na chuunina, przygotowywaną przez Konohę –
czyli w praktyce ją i Shikamaru. Było jeszcze dużo czasu, żeby
wdrożyć wszystko w życie, ale Kazekage zgodnie z przewidywaniami
chciał znać wszystkie ich plany w najdrobniejszych szczegółach
już teraz.
Od zakończenia
czwartej wojny egzamin przeszedł duże przeobrażenia i oznaczało
to więcej pracy. Próbowano tak organizować wszystkie etapy, by
uczestnicy mogli się wykazać, jednocześnie maksymalnie zwiększając
bezpieczeństwo. W praktyce oznaczało to, że w ostatnich etapach
banda wyrostków próbowała się pozabijać, a nadzorujący
bezpieczeństwo mieli do tego za wszelką cenę nie dopuścić. Rok
temu udało się uniknąć przypadków śmiertelnych, a nawet
poważnych uszkodzeń ciała – ale ile wysiłku to kosztowało,
wiedzieli tylko organizatorzy z Kirigakure.
Ino cieszyła się,
że odpowiada za najmniej uciążliwą część egzaminu, ale nie
spodziewała się, że Gaara z tego powodu potraktuje ją ulgowo, nie
zmuszając do tłumaczenia się ze wszystkich nieścisłości, nawet
na tym etapie.
- Akceptuję,
pracujcie nad tym dalej – powiedział i spojrzał na zegarek.
Użył liczby
mnogiej, chociaż większość obowiązków spoczywała na niej.
Shikamaru wciąż był mózgiem operacji przeciwko terrorystom i
korzystał z tego jako wymówki, żeby nie zagłębiać się w
papierologię. Faceci.
- Czy mi się tylko
wydaje czy tylko czekasz, aż sobie pójdę? – Ino sama była
zaskoczona, że zdobyła się na taką bezczelność.
Gaara spojrzał na
nią z pewnym zdziwieniem.
- Takie masz
wrażenie? – zapytał zamiast udzielić odpowiedzi.
Nawet jeśli Ino
odniosła wrażenie, że lekceważył jej słowa skoro nie zadał od
razu tysiąca pytań o detale, myliła się. Gaara wychodził z
założenia, że na razie może dać jej swobodę w pracy, bo temat
egzaminu powróci jeszcze wiele razy. Teraz jego uwagę przyciągały
raporty od licznych szpiegów porozsiewanych w Kraju Wiatru i poza
nim – a dokładniej, brak istotnych informacji. Było oczywiste, że
Piraci działają – nie zdołaliby przypuścić ataku na wioskę
bez przygotowań – ale było o nich niezmiennie cicho, jakby
zapadli się pod ziemię. Na pustyni zrobiło się wręcz podejrzanie
spokojnie. Nie tylko zorganizowane grupy, ale nawet zbuntowani maruderzy nie dawali znaku
życia. Wyglądało to tak, jakby chciano uśpić czujność.
Gaara przed chwilą
rozmawiał na ten temat z Sezenem, kapitanem drużyny, która wróciła
rano z misji przy ochronie konwoju. Jednak w tym momencie, patrząc
na zegarek, myślał o czymś innym.
Sezen nie powiedział
ani słowa o Sunami, która w ostatnich tygodniach albo zaczęła się
zachowywać grzeczniej wobec dowódców, albo woleli nie zwracać jej
uwagi. Gaara podejrzewał, że chodziło o obydwie te rzeczy w równym
stopniu. W pewnym sensie wytrąciło mu to argument z ręki, bo nie
miał powodu wzywać jej na rozmowę po powrocie z misji. Z drugiej
strony nigdy nie musiał czekać do końca dnia, żeby się z nią
zobaczyć, bo i tak wracając po zameldowaniu się u Kankuro
przemykała do biura Kazekage, a pracownicy administracyjny udawali, że o tym nie
wiedzą.
Tym razem nie
przyszła, a Gaara czuł się tym dziwnie zaniepokojony.
- Mogę sobie
pozwolić na osobistą uwagę? – odezwała się Ino dość
niespodziewanie. Oczywiście nie czekała na odpowiedź. – Jeśli
dziewczyna jest zła to, nieważne czy ma rację czy nie,
najrozsądniej jest pokazać, że jest ci przykro.
- Nie rozumiem –
odpowiedział zgodnie z prawdą.
Ino wzruszyła
niedbale ramionami.
- Proszę, nie mów
mi, że nie znasz prostych tricków. Kobiety lubią być zasypywane
prezentami. Jeśli nie wiesz, co kupić, mogę ci podpowiedzieć.
Znam najbardziej wyrafinowane marki.
Gaara przez chwilę
nie wiedział, co odpowiedzieć. Zastanawiał się, czy jeśli powie,
że nie potrzebuje jej rad, poczuje się urażona. Jednak wbrew jej
niewypowiedzianej sugestii, Gaara wiedział, co kupuje się kobietom.
Perfumy, biżuteria i ubrania wydawały się oczywistym wyborem.
Dowódców stać było na te z najwyższej półki, a kilka chuuninek
zatrudnionych w siedzibie miało nieoficjalny obowiązek orientowania
się w trendach. W zupełnie prywatnym zakresie i za dodatkowe
pieniądze wykonywały zlecenia, które polegały na kupowaniu
prezentów dla żon i kochanek. Wymagało to sporych umiejętności w
zakresie researchu – obserwować kobietę tak, żeby się nie
zorientowała, że ktoś bada jej gust i, co więcej, żeby się nie
zorientowała, kto w rzeczywistości wybiera jej podarki.
Z pewnego punktu
widzenia była to szara strefa, bo dziewczyny dostawały za tak zwaną
„konsultację” wyjątkowo wysokie wynagrodzenie i nie wykazywały
tego dochodu, ale Gaara przymykał na to oko tak samo, jak pracownicy
działu finansowego. Sam nie mmógł korzystać z takiego ułatwienia, bo Reika była szpiegiem i musiała być poza
jakimikolwiek podejrzeniami. Ale również nie musiał, bo wcale nie oczekiwała
od niego szukania prezentów. Wybierała to, co jej się podobało i
płaciła jego pieniędzmi, chociaż miała wystarczająco własnych.
Było to zupełnie
naturalne, bo tak już się przyjęło w społeczeństwie – dobrze
sytuowani mężczyźni zawsze obdarowywali kosztownymi prezentami
żony i kochanki. Gaara uważał, że to w porządku, ale nigdy nawet
nie przyszło mu do głowy, żeby robić tego typu prezenty Sunami.
Pomijając oczywisty
fakt, że na Sunami pieniądze nie robiły wrażenia i drogie perfumy
raczej nie przypadłyby jej do gustu, gdyby dawał jej typowe
prezenty byłoby tak, jakby próbował jej przypisać jakąś rolę.
Nie chciał, żeby czuła się jak jego kochanka, a przecież nie
mógł się z nią ożenić.
Z tego powodu
pozostawił sugestię Ino bez komentarza.
***
Matsuri wróciła z
misji w Kraju Ognia zmęczona, lecz z poczuciem dobrze spełnionego
zadania. Od trzech miesięcy kierowała drużyną geninów, których
poprzedni kapitan musiał zająć się innymi obowiązkami. Z początku
nie rozumiała, dlaczego Gaara przydzielił jej takie zadanie, ale
szybko odkryła, że podoba jej się praca z młodzieżą. Na dodatek
jej podopieczni byli bardzo zdolni, wyróżniali się wśród innych
drużyn wypełniających misje rangi B. Z tego powodu po zdaniu
raportu powiedziała Gaarze, że chciałaby przygotować ich do
egzaminu na chuunina.
Wydawali się za
młodzi, zwykle nie dopuszczano do egzaminu osób poniżej czternastu
lat. Po reorganizacji egzaminu trzynastolatkowie mieli prawo
uczestnictwa tylko w wyjątkowych sytuacjach. Matsuri osobiście była
zwolenniczką zaostrzenia wymogów bezpieczeństwa do egzaminu, ale
tym razem była przekonana, że zrobienie wyjątku jest uzasadnione.
Gaara wysłuchał
jej argumentów, widocznie skłonny do kompromisu.
- Zobaczymy, jak
poradzą sobie w turnieju wewnętrznym – powiedział w końcu. –
Ale mam zaufanie do twojej oceny, więc jestem przekonany, że się
wykażą.
Matsuri o mało nie
pękła z dumy, ale zachowała neutralny wyraz twarzy.
Jakiś czas temu
wydawało jej się, że nie będzie potrafiła normalnie rozmawiać z
Gaarą, wiedząc, że on jest z Sunami, i starała się go unikać.
Ale potem odkryła, że lubi z nim współpracować. Gaara już jej
nie trenował, ale od momentu, gdy dostała własnych uczniów,
często jej doradzał w sprawach szkolenia. Matsuri nagle odkryła,
że wbrew temu co jej się kiedyś wydawało, Kazekage nie traktował
jej protekcjonalnie, rozmawiał z nią jak z doświadczonym
żołnierzem, którym – i to też zauważyła z pewnym zdziwieniem
– najwyraźniej była.
Nagle zaczęła
zupełnie inaczej postrzegać własną osobę. W tym wydaniu lubiła
siebie bardziej. Przestała obawiać się przed wyrażaniem własnego
zdania.
To chyba też był
powód, dla którego pozwalała sobie czasami w towarzystwie Gaary na
uwagi osobiste, jakby ich znajomość miała też charakter prywatny.
To akurat była całkowicie zasługa Sunami, która uświadomiła
jej, że Kazekage nie jest żadnym półbogiem, ale człowiekiem i on
też czasami nawiązuje towarzyskie rozmowy.
Matsuri była daleka
od prób ingerowania w jego sprawy, ale wciąż była przyjaciółką
Sunami i Gaara doskonale o tym wiedział. Mimo to zaskoczyło ją, że
po skończeniu omawiania ostatniej misji i przygotowań do egzaminu,
poprosił ją prywatnie o radę. Była do tego stopnia zaskoczona, że
w pierwszej chwili nie była pewna, czy dobrze zrozumiała pytanie.
Jednak brzmiało ono jasno.
- Sunami lubi białe
róże, ale – zawahała się, ponieważ zgodnie z żołnierskim
wychowaniem przywykła do udzielania przełożonym odpowiedzi bez
dodawania własnych uwag, nawet gdy je miała – to chyba nie jest
najlepszy pomysł, bo nawet jeśli sprowadzisz żywe kwiaty nie
utrzymają się w naszym klimacie ani dnia. Spróbuj z
czekoladkami.
Nie musiała pytać,
skąd pytanie o to, jakie Sunami lubi kwiaty. Chociaż przyjaciółka
się jej nie zwierzała – ostatnio chyba bardziej ufała Noriko –
to jednak łatwo było się domyślić, że wciąż wynikają
jakieś nieporozumienia. Skoro Gaara postanowił ją przeprosić,
należało to uznać za znaczny krok do przodu, dający dobre
rokowania na przyszłość.
Matsuri miała
wrażenie, że faceci, szczególnie ci przywiązani do własnego
wizerunku jako silnego mężczyzny, mają bardzo poważny problem z
przyznaniem się do błędu, o proszeniu o wybaczenie nie
wspominając. Spotykała się z Kibą dopiero od niedawna, na dodatek
w ciągu ostatnich kilku tygodni tylko sporadycznie, bo wrócił do
Konohy, a mimo to nawet w jego przypadku to zauważyła.
- Nie – Gaara
zaoponował, ku jej najwyższemu zdziwieniu. - Czekoladki są zbyt...
- Tanie? – Nie
mogła się powstrzymać przed zadaniem tego pytania.
Chociaż Sunami
unikała rozmawiania z nią o Gaarze, prawdopodobnie nie chcąc
wystawiać na próbę jej uczuć, raz jej się wyżaliła i była
wtedy autentycznie wściekła. Było to tuż zanim pojechała
trenować z Uzumakim w wiosce Liścia, a Gaara powiedział, że jej
mieszkanie jest zbyt ciasne i nieodpowiednie, że może jej znaleźć
coś wygodniejszego. W domyśle, oczywiście również za to płacić.
Zdaje się, że od
razu zrozumiał jaki popełnił nietakt i potraktował to jako
nauczkę na przyszłość. Matsuri sądziła, że trwale, biorąc pod
uwagę, że wisiorek, który Sunami dostała od niego w prezencie nie
wyglądał na biżuterię z najwyższej półki.
- Zbyt banalne –
skomentował.
Pod pewnym względem
racja, ale nie miała pomysłu, co może być jednocześnie
nie-banalne i nie-snobistyczne.
- Odradzam zbyt
wyrafinowane pomysły. Sunami będzie miała wrażenie, że chcesz ją
przekupić - ostrzegła.
Albo nawet gorzej,
że chce ją sprowadzić do parteru manifestując wysoką pozycję
społeczną. Sunami bywała przewrażliwiona na tym punkcie, chociaż
się do tego nie przyznawała.
- Nie jestem zbyt
pomocna – zauważyła z rezygnacją.
- Przeciwnie –
odparł Gaara, chociaż widać było, że czuje się raczej
zagubiony. – Wymyślę coś.
***
Noriko
wpadła do Sunami bez zapowiedzi. Zwykle umawiały się w mieście i
szły coś zjeść, ale tym razem nie zamierzała czekać, aż
koleżanka odpowie na nadesłaną notkę.
Było wczesne
popołudnie, Noriko właśnie skończyła pracę. Sunami także
powinna mieć wolne, bo tego dnia rano wróciła z dwudniowego
zwiadu. Pewnie na wieczór była umówiona, więc brunetka
skorzystała z jedynej okazji w ciągu dnia, by się z nią zobaczyć.
- Odpisałabym.
Jutro – zapewniła Sunami, gdy ją przywitała. – Ale skoro już
jesteś, może pójdziemy coś zjeść? Jesteś po obiedzie?
- Nie – przyznała
Noriko. Nie myślała o jedzeniu, gdy spieszyła się na spotkanie z
przyjaciółką w potrzebie.
Co prawda Sunami
udawała, że nic się nie dzieje, ale niemożliwe było, by
rzeczywiście tak myślała skoro ona i Temari ze sobą nie
rozmawiały. To i fakt, że Matsuri dopiero wróciła z misji poza
wioską i miała do uzupełnienia raporty na temat pracy swojej
drużyny powodowało, że Sunami nie miałaby z kim szczerze
porozmawiać. Trudno, żeby dostała wsparcie od faceta. Na
mężczyznach nie można polegać, a już pewien typ jest szczególnie
bezużyteczny.
Pozostawała jeszcze żona Kankuro, z którą podobno Sunami bardzo się przyjaźniła, ale o
niej Noriko starała się nie myśleć.
- W takim razie
chodźmy na odon. Nie mam w domu nic do jedzenia. – Ta deklaracja
ze strony Sunami w ogóle jej nie zaskoczyła.
Po pięciu minutach
szły przez wioskę do ulubionej makaronarni. Noriko nie dotykała
drażliwego tematu Temari, za to próbowała podpytać Sunami w
innych kwestiach. Ostatnio temat unii z krajem Wiatru nagle przestał
być tematem plotek, ale ona miała wątpliwości – czy to rada
sobie odpuściła, czy to raczej Kankuro postarał się, żeby źródła
przecieku milczały. Spodziewała się dowiedzieć czegoś od Sunami.
- Nie wiem, jakie
Gaara ma plany – przyznała, starając się brzmieć neutralnie.
- I nie zapytasz? –
Noriko była tym zaskoczona.
To, co powiedziała
przyjaciółce parę dni temu musiało na nią zadziałać
demotywująco, ale chyba dziewczyna nie zamierzała się poddać i
czekać na rozwój wypadków. To było bardzo nie w jej stylu i
całkiem wbrew intencjom Noriko.
Żaden facet nie
jest doskonały, ale to nie znaczy, że nie warto zawalczyć.
- Jeszcze nie wiem,
czy w ogóle poruszać ten temat – odpowiedziała Sunami z
napięciem. – To jest chyba obszar, w który nie powinnam ingerować.
- Nie rozumiem –
przyznała Noriko, kompletnie zbita z tropu.
Były już blisko
restauracji. Sunami zatrzymała się i spojrzała na nią z widocznym
wzburzeniem.
- Co tu jest do
rozumienia? Gaara nie myśli o mnie poważnie... Nie do tego stopnia
poważnie. Zresztą on nigdy nie dał mi powodu do myślenia, że
będziemy mieć kiedyś wspólne życie. On jest Kazekage i musi dbać o prestiż. Byłam głupia, że w ogóle mi to przyszło
do głowy.
Noriko nie potrafiła
zbić tego argumentu, choćby chciała.
Sama zachęcała
Sunami, żeby przestała patrzeć na rzeczywistość przez różowe
okulary, ale teraz strasznie źle się z tym czuła.
- Może to nawet
lepiej – odezwała się niepewnie. Skuliła się wewnętrznie pod
wpływem spojrzenia, które posłała jej przyjaciółka. – Sama
pomyśl, w jakiej znalazłabyś się sytuacji. Zawsze zależało ci
na wolności, niezależnych misjach i... – Zdawała sobie sprawę,
że chociaż wszystko, co mówi, jest prawdą, zaledwie ślizga się
po powierzchni. – Zrezygnowałabyś dla niego ze swojego życia?
Spodziewała się,
że Sunami zaprzeczy, chociaż nawet wtedy by jej nie uwierzyła. Mimo
wszystko w takiej sytuacji spodziewała się wykrętów, bo
Sunami nie znosiła okazywać słabości. Na ogół ludzie nie
przyjaźnią się z tymi, którzy przejrzeli ich słabości.
Z tego powodu ich
przyjaźń była nieco dziwna, zbudowana na kruchych podstawach.
Noriko wiedziała to od początku i czuła, że postępuje nie fair. Znała tajemnicę Sunami, chociaż nie wiedziała, o co tak
naprawdę chodzi. Zresztą, czy Sunami miała choćby blade pojęcie,
o co chodzi? Jak to było w ogóle możliwe, że potrafiła z
odległości tysięcy kilometrów określić położenie Gaary?
Kiedyś Sunami
przyznała, że zanim Gaara został Kazekage potrafiła z dużą
dokładnością określić jego położenie, kiedy był na misjach.
Wyglądało na to, że stało się to dla niej naturalne i nie
zadawała sobie pytania, dlaczego tak jest. Wtedy absorbowało ją
inne pytanie – dlaczego z czasem straciła tę umiejętność.
Ponieważ wydawała się tym zmartwiona Noriko podsunęła jej
najbardziej oczywiste wyjaśnienie, jakie przyszło jej do głowy –
lokalizowała czakrę Shukaku, a nie Gaarę. Sunami strasznie się
wtedy oburzyła, wysuwając niepodważalny argument, że nie jest
sensorem.
Noriko próbowała
wtedy znaleźć inne rozwiązanie zagadki i wpadła na pomysł
przetestowania, jakie ograniczenia ma jej zdolność określenia
położenia innych ludzi. Dla Sunami
okazało się to bardzo wyczerpującym testem, bo – jak sama
przyznała – śledzenie kogoś po emocjach, które są tylko
chwilowe i zmienne przypominało odczytywanie wiadomości, w których
co słowo zmienia się szyfr. Mimo wszystko doszły do dwóch
przewidywalnych wniosków – te umiejętności były ograniczone
odległością, ale jeśli śledziła kogoś z kim miała bliską
relację, odległość mogła być większa. Kiedy próbowała
znaleźć kogoś z drużyny, mogła szukać tylko w granicach wioski.
Kenzo potrafiła zlokalizować w promieniu kilkudziesięciu
kilometrów. Temari, być może, odnalazłaby w dowolnym miejscu w
granicach pustyni. Nie miały okazji dokładnie tego sprawdzić.
Noriko była
zadowolona z wyniku tego eksperymentu. Od dawna miała podstawy
sądzić, że Sunami jest beznadziejnie zakochana w facecie, z którym
nigdy nawet nie rozmawiała. I który jest nią zainteresowany, ale
trudno było dostrzec w tym jakieś pozytywy. Być obiektem
zainteresowania kogoś z wysokiego rodu jak Azawa albo Shihara to
coś, z czego się można cieszyć. Ale w przypadku kage? To już
było co najmniej problematyczne, nawet gdyby nie chodziło o
dowódcę, którego życiorys jest wyścielony trupami.
Po tamtym teście
Noriko uznała, że może i Sunami była w jakiś pokrętny sposób
zafascynowana Gaarą, ale widocznie jej przeszło.
Oczywiście, bardzo
się myliła.
- Zrobisz ogromny
błąd pozwalając, żeby mężczyzna rozdawał karty. –
To był dopiero początek tego, co miała do powiedzenia, ale musiała
przerwać, bo przed restauracją podeszła do nich starsza
kobieta, wylewnie witając się z Sunami. Noriko zdecydowała nie
przeszkadzać i poszła zająć stolik i złożyć zamówienie.
Starsze matrony niestety są gadatliwe.
Słusznie oceniła
sytuację. Odon zdążył już lekko przestygnąć nim Sunami
pojawiła się przy stoliku, z bardzo zafrasowanym wyrazem twarzy.
- Kto to był? –
zapytała Noriko, chwilowo zapominając, że miała przedstawić jej
swój punkt widzenia na osiąganie równowagi w relacjach
damsko-męskich.
- Matka Kenzo –
odpowiedziała brunetka grobowym tonem.
Noriko otworzyła
usta z niedowierzaniem, a potem wyjrzała z okna za oddalającą się
kobietą. Pani Shihara miała około pięćdziesiątki, ale poruszała
się ociężale, jakby była co najmniej dziesięć lat starsza.
- Matka... –
powtórzyła, przenosząc spojrzenie na Sunami. – Nigdy bym jej nie
poznała. Strasznie się postarzała.
- Dziwisz się, po
tym co przeżyła? – odpowiedziała Sunami z posępną miną.
Trudno było znaleźć
na te słowa odpowiedni komentarz. Z pięciorga dzieci tej kobiety
wojnę przeżyła tylko córka i najmłodszy syn, który przysporzył
jej jedynie zmartwień.
- Czego chciała od
ciebie?
Sunami zawahała
się.
- Zaprosiła mnie na
obiad – powiedziała, wyglądając jakby sama nie dowierzała w to,
co mówi.
Noriko uniosła brwi ze zdziwieniem i przyglądała się dziewczynie przez
chwilę. Sunami nic więcej nie powiedziała.
- Hm, więc...
Skorzystasz? – zapytała, nie wiedząc, co innego mogłaby
powiedzieć.
- Jasne, że nie –
odparła Sunami ze zniecierpliwieniem. – Odmówiłam najuprzejmiej
jak potrafię. Żal mi jej, ale... To jest zbyt podejrzane.
- To jest oczywista
sytuacja – skomentowała Noriko, wiedząc dobrze, że Sunami waha
się przed nazwaniem okoliczności wprost. – Kobieta cię nie znosi, ale
przeprowadziła proste rozumowanie dedukcyjne i uznała, że jesteś
najpewniejszym sposobem na zatrzymanie Kenzo w wiosce. Może i zasługuje na współczucie, ale jest śliska niczym wąż.
Sunami przygryzła
wargi i uparcie milczała. Oczywiście, że myślała o tym samym.
- Możesz na tym
skorzystać – zauważyła Noriko. W jej głowie powstał plan
doskonały i mimo głodu zapomniała o stygnącym odonie.
- O czym mówisz? –
zapytała Sunami, w pierwszej chwili nie rozumiejąc jej intencji.
Ale szybko uchwyci
ideę. Rozwiązanie nasuwało się samo.
- Skorzystaj z
propozycji. To, że ją odwiedzisz kilka razy nie znaczy, że musisz
od razu wrócić do Kenzo.
- Ale ona po to mnie
nagabuje – skomentowała Sunami z widoczną niechęcią.- Żebym
spotkała się z nim w rodzinnej atmosferze, powspominać złote
czasy. Kenzo nie lubi przegrywać, więc łatwo przewidzieć jak
to się skończy. Na katastrofalnych oświadczynach.
Noriko wzruszyła
ramionami.
- Co ci szkodzi? Nie
jesteś w żadnym poważnym związku, jeśli chce niech się
oświadcza.
Sunami patrzyła na
nią w osłupieniu. Dopiero teraz dotarło do niej, co koleżanka miała na myśli.
- Naprawdę uważasz,
że będę grać w takie gierki? To byłoby... Nielojalne.
Nieuczciwe. Zwyczajnie podłe wobec wszystkich.
- Jakich wszystkich?
Wobec Kenzo? Należy mu się. Jego matka sama chce cię wykorzystać.
A Gaara? – Tutaj już nawet nie próbowała pohamować złości. –
Oddałaś mu wszystko, a on nawet tego nie doceni. Jesteś jego
kłopotliwą tajemnicą, a przynajmniej tak cię traktuje.
- Mylisz się. –
Sunami wycedziła te słowa z widocznym rozdrażnieniem. – On
nawet... To mnie zależało na dyskrecji.
- I słusznie, bo on
niczym nie ryzykuje. Gdy zdecyduje się ułożyć sobie życie ty
zostaniesz ze statusem kochanki porzuconej dla wyższej społecznie
żony. – Zdawała sobie sprawę, że to ostre słowa, ale Sunami
choćby nawet chciała, nie mogła im zaprzeczyć. Sama już doszła
do wniosku, że Gaara nie traktuje jej jak kobiety na całe życie.
Powinna coś zrobić dopóki może to zmienić. – On zachowuje się
jak dzieciak, który chce zjeść ciastko i mieć ciastko. A ty
zamierzasz cieszyć się z jego zainteresowania i dać mu szansę,
żeby cię zostawił kiedy sytuacja przestanie mu odpowiadać?
Zdajesz sobie sprawę, że potem będziesz tego żałować?
Sunami była
rozzłoszczona, ale gdy się odezwała, mówiła spokojnie.
- Nieważne co
zrobię, i tak będę żałować.
- Zastanów się,
czego pożałujesz bardziej.
Sunami przypatrywała
jej się przez chwilę. Poruszyła temat, który był z pozoru
zupełnie oderwany od ich rozmowy.
- Nori, na pewno
dobrze wiesz, że Piraci przygotowują się, żeby zniszczyć unię.
Żeby zaatakować ukryte wioski. Zniszczyć naszą osadę. Nie chcę
więcej stać z boku, patrzeć jak inni ryzykują życie i liczyć,
że ktoś zrobi coś za mnie. Nie chcę wiedzieć, że inni biorą na
siebie ciężar, a ja jestem za daleko, żeby pomóc. – Chociaż
Noriko chciała się wtrącić, nie znalazła odpowiednich słów,
więc jej nie przerywała. Wiedziała, do jakiej sytuacji Sunami się
odnosi i nie sposób jej było z tym polemizować. - Jeśli Gaara
zostawi mnie to się z tym pogodzę. Ale nie chcę nigdy myśleć, że
to ja go zostawiłam.
- Stawiasz się na
przegranej pozycji – skomentowała Noriko, wiedząc dobrze, że i
tak na nią nie wpłynie. – Zawsze przegrywa osoba, której
bardziej zależy.
***
Kankuro był
zaskoczony, gdy wychodził z biura, a przez uchylone drzwi gabinetu
kage sączyło się światło.
Po pierwsze, Gaara
zazwyczaj pracował przy zamkniętych drzwiach, co było
wystarczająco dobitnym sygnałem, że jest zajęty i każdy
ewentualny gość powinien się zapowiedzieć. Urzędnicy wiedzieli, że nie wolno im wpadać
do biura przywódcy z dokumentami tylko dlatego, że akurat
przechodzili korytarzem.
Po drugie, było już
grubo po siedemnastej, a czasy, gdy Gaara przesiadywał w biurze po
godzinach pracy się skończyły. Kankuro liczył, że
bezpowrotnie, co oczywiście było naiwnym myśleniem. Ale
przynajmniej do czasu, gdy pojawi się konieczność pracy nad
poważnym problemem, Gaara nie powinien wracać do irytującego pracoholizmu.
Mogło być tak, że
pojawiły się jakieś nowe informacje, nad którymi teraz trzeba
popracować, ale Kankuro bardzo w to wątpił.
Po krótkim wahaniu
zapukał i wszedł do gabinetu Kazekage. Gaara przeglądał raport
bez specjalnego zaangażowania. Wyglądało jednak na to, że nie
jest zadowolony z wizyty brata. Wskazał mu miejsce naprzeciw siebie.
Kankuro rzucił
okiem na dokument, wiedząc z góry, że to nic pilnego.
Może będzie tego
żałował, ale postanowił się z bratem podroczyć.
- Dziewczyna cię
rzuciła, że nie masz co robić z czasem? – zapytał.
Gaara rzucił mu
spojrzenie, które spowodowało, że natychmiast spoważniał.
- Z tego, co wiem, w
ostatnim tygodniu codziennie zostajesz po godzinach – zauważył
chłodno.
Kankuro zmarszczył
brwi. Czyżby pracownicy administracyjni rozsiewali plotki o kondycji
jego małżeństwa?
Postanowił później
się tym zainteresować.
- Kobiety są zbyt
skomplikowane, żeby za nimi nadążyć – powiedział i machnął
ręką teatralnym gestem. W rzeczywistości nie uważał tematu za
zabawny. Ostatnio rzeczywiście lepiej się czuł w pracy niż w
domu. Nie potrafił określić, dlaczego, ale Michiru traktowała go
z dystansem, miał wrażenie, że rzuca mu podejrzliwe spojrzenia. –
Sztuka polega na tym, żeby umieć załagodzić konfliktowe sytuacje.
Przyzwyczajaj się. Co więc jest zarzewiem konfliktu?
Gaarze to pytanie
wydawało się chyba całkiem na miejscu, w każdym razie w jego
spojrzeniu nie było już wrogości.
- Nie wiem.
Kankuro na razie
poruszał się po omacku i próbował znaleźć punkt zaczepienia.
- Mieliście jakąś
utarczkę słowną? – zapytał, pewny, że trudno będzie cokolwiek
wydusić z Gaary, ale powinien przynajmniej spróbować.
- Nie. – Odpowiedź
brata nie wzbudziła w nim zaskoczenia. – Jednak... Nie potrafię
tego określić, mam wrażenie, że czymś się naraziłem i nie
potrafię rozgryźć, czym.
Kankuro uśmiechnął
się krzywo.
- Doskonale wiem, o
czym mówisz – stwierdził kwaśno.
Sprawa nie mogła
być trudna do rozwikłania. Własny przypadek uważał za bardziej
skomplikowany. Wiedział, że kobiety rejestrują szczegóły i
czasami łączą je w zbyt daleko idące wnioski. Michiru mogła być zła,
że zrobił to czy tamto, nie wyrazić swoich żalów, aż w końcu
wszystko się skumulowało i teraz miała do niego żal, być może
nie wiedząc precyzyjnie, o co. Z pewnością rozdrażniła ją
wieczorna wizyta Noriko i, chociaż próbował jej to wyjaśnić,
raczej nie przeszła nad tematem do porządku dziennego. Jednak
Noriko jedynie dolała oliwy do ognia, bo problem pojawił się już
wcześniej.
Kankuro nie miał
całkiem czystego sumienia, dlatego Michiru mogła mieć powody, żeby
się pieklić, a że nie chciała przyznać niczego wprost postanowił
czekać aż w końcu zdecyduje się nawiązać rozmowę. Jednak co Sunami
mogła mieć Gaarze do zarzucenia? Poza tym, że jest apodyktycznym
introwertykiem, ale w tym zakresie raczej nie miała złudzeń, że
go zmieni.
Gaara nigdy nie
oglądał się za spódniczkami, nieważne, jak atrakcyjne nogi owe
spódniczki odsłaniały. Na pewnym etapie życia Kankuro wręcz się
o niego martwił, ale szybko zrozumiał, że jego brat jest rzadko
spotykanym przypadkiem faceta zapatrzonego w jedną kobietę. Cóż,
zdarzają się gorsze rzeczy.
Sunami pewnie się
nie zorientowała, że Gaara interesował się nią na długo przed
tym nim mieli okazję porozmawiać, ale i tak powinna czuć się
pewnie, bo nie było szans, by przyłapała Gaarę na przyglądaniu
się cudzym wdziękom.
A jednak nie
sprawiała wrażenia kobiety, która czuje się pewnie, to nawet
Kankuro mógł zauważyć.
- Powinieneś
zaprosić Sunami na rodzinną kolację, Michiru od dawna sugeruje,
żebyśmy się spotkali – powiedział. Właściwie, to on uważał,
że spotkania towarzyskie byłyby dobrym wstępem, żeby wprowadzić
Sunami do rodziny, ale czekał aż Temari przestanie się wściekać,
a poza tym liczył, że wcześniej wyjaśni sprawy z Michiru, co
pozwoliłoby uniknąć napiętej atmosfery przy stole. – Ta
atmosfera tajemnicy mogła już ją poważnie zmęczyć.
Prawdopodobnie
jeszcze bardziej działały jej na nerwy szerzące się w wiosce
plotki, a że takie powstały wiedział od momentu rozmowy z Noriko.
Starszyźnie najwyraźniej nie zależało na utrzymaniu ich pomysłów
w tajemnicy. Widocznie zakładali, że Gaara zmieni zdanie.
Kankuro sądził, że
Sunami musiała się mocno zirytować słysząc o księżniczce, ale
nie zamierzał nawet podejmować tego tematu. Gaara uważał pomysł
unii z krajem Wiatru za tak wydumany, że nie zasługujący na jego
uwagę. Kankuro przekazał tę informację Noriko i zakładał, że
to wystarczająco jasny przekaz dla Sunami.
- To nie jest
najlepszy pomysł. Nie wydaje mi się, żeby Sunami chciała być
traktowana jakby należała do tej rodziny – odpowiedział Gaara,
nagle nachmurzony.
Kankuro poczuł, że
traci rozeznanie w sytuacji. Do tej pory wydawało mu się, że ma
jej dość jasny obraz.
- Dlaczego nie?
Gaara popatrzył na
niego ostro.
- Może dlatego, że
jej własna wystarczająco odbiegała od normy.
Kankuro nie widział
żadnej logiki w tej wypowiedzi, ale Gaara był nadwrażliwy gdy
chodziło o takie tematy, więc postanowił nie ciągnąć wątku i
nie dawać do zrozumienia, że czuje się osobiście urażony. Nie
zamierzał też zadawać zbędnych pytań, chociaż zaciekawiło go,
kogo właściwie Gaara miał na myśli. Mogło chodzić mu o rodzinę,
która zostawiła Sunami na pustyni, ale równie dobrze o ludzi,
którzy ją adoptowali. Wiedziano powszechnie, że traktowali ją jak
obciążenie, bo chociaż Harada chciał podnieść swoją pozycję w
wiosce szkoląc wyjątkowo przydatnego wojownika, mocno się zawiódł.
Zaczął być postrzegany jako człowiek, który głupią decyzją
wprowadza do osady obce elementy. Co prawda zrekompensował to
wiernym służeniem wiosce i w ostatnich latach życia był już
inaczej oceniany. On i jego żona wyróżnili się podczas walk z
wojskami Madary i byli postrzegani jak bohaterzy wojenni. Istniała
opinia, że Harada zasłużył na wyższą pozycję w armii, ale Gaara nie przyznał mu awansu.
Nikomu w osadzie
pewnie nie przyszłoby do głowy, że Kazekage kieruje się w
niektórych decyzjach osobistymi antypatiami, przede wszystkim
dlatego, że wydawał się całkowicie neutralny i trudno było
ocenić, kogo z żołnierzy lubi, a kogo nie. Jednak Kankuro znał
swojego brata lepiej niż jego podwładni. Lubił też myśleć, że
zna go lepiej niż Temari.
Teraz przeanalizował
to, co usłyszał i wcale nie podobały mu się wnioski.
- Ale zamierzasz się
z nią ożenić?
Zadał pytanie w ten
sposób, bo nawet nie przeszło mu przez myśl, że odpowiedź
mogłaby być przecząca. Jednak Gaara wyglądał na mocno
zaskoczonego takim postawieniem sprawy.
Mimo, że pytanie
wytrąciło go ze zwykłej równowagi, odpowiedź brzmiała bardzo
rzeczowo.
- Nie biorę takiej
możliwości pod uwagę. Pomijając wszystko inne, Sunami nie jest
zainteresowana małżeństwem.
Kankuro nie
dociekał, czym są te wszystkie inne okoliczności, bo coś innego
zwróciło jego uwagę.
- Skąd wiesz, że
nie jest zainteresowana? Pytałeś?
Gaara popatrzył na
niego, jakby bredził wyjątkowe bzdury.
- Oczywiście, że
nie.
Kankuro wpatrywał
się w niego przez chwilę, ze świadomością, że może prezentować
się w tej chwili jak ktoś ociężale myślący. W rzeczywistości
jego umysł pracował na pełnych obrotach.
- Jeśli dobrze
rozumiem, dziewczyna ni stąd ni zowąd oświadczyła, że nie ma
w planach małżeństwa – powiedział w końcu i poczuł, że ta
sytuacja zaczyna go bawić. Przecież to dziecinnie prosta zagrywka.
– Bracie, padłeś ofiarą słabej prowokacji. Sunami w najprostszy
przystępny sposób sprawdziła, czy jesteś skłonny do deklaracji.
Gaara nie oburzył
się na jego impertynencki ton, ale był sceptycznie nastawiony.
- W jakim celu?
To było bardzo
naiwne pytanie, ale Kankuro rzecz jasna mu tego nie wytknął.
- Aby przekonać
się, czy traktujesz ją poważnie. Wnosząc z rezultatu, schrzaniłeś
sprawę.
Gaara zlekceważył
ten komentarz, być może w ogóle nie przywiązując do niego uwagi.
- Co ma wspólnego
małżeństwo z poważnym traktowaniem?
Tym razem pytanie
nie należało już do naiwnych. Kankuro był przekonany, że wielu
mężczyzn, szczególnie tych porzuconych, zadaje sobie to pytanie.
- W niektórych
przypadkach ma – odpowiedział bez specjalnego zainteresowania. –
Ale nie o to w tym momencie chodzi. Widzę, że zupełnie nie
rozumiesz podstawowych mechanizmów. Zdobycie dziewczyny to nie jest
jedna bitwa, którą wygrywasz, a potem czerpiesz profity ze
zwycięstwa. Kobietę zdobywa się etapami. Najgorsze, co możesz
zrobić, to przestać o nią zabiegać. Jeśli jej nie adorujesz ona
ma wątpliwości, czy jest dla ciebie atrakcyjna. Tak czy inaczej,
zrobiłeś błąd. Jeśli dziewczyna powiedziała, że nie jest
zainteresowana małżeństwem najgorsze, co możesz zrobić, to
zaakceptować to bez zastrzeżeń. - Skonsternowana mina Gaary była
wystarczającym potwierdzeniem jego najgorszych przypuszczeń. – A
ty dokładnie to jej powiedziałeś.
Zdał sobie sprawę,
że powinien zmienić ton na nieco mniej oceniający, bo jego brat
nie ukrywał zniecierpliwienia. Wyprowadzanie Gaary z równowagi to
nigdy nie był dobry pomysł.
- Uważasz, że
jeśli dziewczyna mówi: nie, należy wywierać na nią presję? –
zapytał niechętnie.
Kankuro odkrył, że
niełatwo będzie wytłumaczyć, co miał na myśli.
- W przypadku kobiet
są dwa typy odmowy. Jeden kiedy nie znaczy nie i raczej trudno się
pomylić z interpretacją. Ale wyobraź sobie taką sytuację: jakiś
Akira czy inny Shiromaru upatrzył sobie dziewczynę, która daje mu
do zrozumienia, że właściwie mogłaby się z nim umówić, ale nie
jest przekonana. Czy reakcją powinno być: okej, żaden problem?
Absolutnie nie, bo jak chce już się z nią umówić, powinno mu
zależeć. Ty i tylko ty, a jeśli nie, umrę prawiczkiem. Rozumiesz?
Gaara wyglądał na
zniesmaczonego.
- To jest twoja
technika uwodzenia?
Kankuro postanowił
zignorować osobisty przytyk, nie dlatego, że nie czuł się
urażony, ale dlatego, że przemówienie Gaarze do rozumu miało
teraz wyższy priorytet.
- Mówię o sytuacji
jeśli delikwentowi zależy na dziewczynie, a nie na tym, żeby
zaliczyć – odpowiedział, ukrywając irytację. – Dobra,
zapomnij, bo widzę, że brakuje ci wyobraźni. Wracając do meritum:
dziewczyna, żeby czuła się pewna w związku, musi wiedzieć, że
ci zależy. Oświadczenie, że jej życiowe plany ciebie nie
interesują, raczej o tym nie świadczy. – Zdał sobie sprawę, że
dobrnął do szalenie trudnego punktu. Jakoś nie potrafił wyobrazić
sobie Gaary wyznającego dziewczynie miłość. – Spójrz na to jak
na zadanie do wykonania. Przekonałeś zbieraninę najemników ze
skonfliktowanych wiosek, że są armią świetnych żołnierzy. Po twoich przemowach motywacyjnych ludzie z entuzjazmem idą na spotkanie śmierci. Na pewno potrafisz oczarować
dziewczynę.
Gadanie o
żołnierzach nie było dobrym wyborem, ale z tego Kankuro zdał
sobie sprawę dopiero teraz.
- To manipulacja –
ocenił Gaara. – Słowa nic nie kosztują.
Kankuro wzruszył
ramionami.
- Co nie zmienia
faktu, że kobiety chcą być adorowane i uwielbiają piękne słowa
– zauważył. – Poza tym, nie znam lepszego sposobu na okazanie,
że ci zależy. Efekt jest pewny. To zawsze mniej zachodu niż podbić i dać w prezencie zamek.
Gaara po raz
pierwszy okazał żywe zainteresowanie.
- Masz na myśli
jakiś konkretny zamek?
***
Sunami poszła do
Gaary jak tylko zorientowała się, że wyszedł z pracy.
W ciągu kilku ostatnich miesięcy Gaara przestał tłumić w sobie emocje z uporem, z jakim robił to wcześniej, a ona była z tego znacznie bardziej zadowolona niż się spodziewała. Nie przyznała wprost, że potrafi dokładnie zlokalizować jego położenie, ale Gaara i
tak musiał się tego domyślić. Nawet o to nie pytał, a skoro tak,
widocznie mu nie przeszkadzało, że stosuje wobec niego te same
metody, które stosowała gdy chciała kogoś szybko znaleźć.
Tym razem Gaara
sprawiał wrażenie zaskoczonego, gdy ją zobaczył. Przez chwilę nawet miała wrażenie, że jest
niezadowolony.
Stała przy
drzwiach w salonie nie za bardzo wiedząc, co powiedzieć. Zdawała
sobie sprawę, że Gaara musiał uważać jej zachowanie za dziwne.
Przez trzy dni była poza osadą i zupełnie naturalne byłoby, gdyby
przyszła się przywitać. Bardzo chciała tak zrobić, ale pierwszy
raz uświadomiła sobie, że nie powinna wchodzić do jego gabinetu w
godzinach pracy. Od dawna nie wykonywała zadań, które wymagałyby
meldowania się bezpośrednio u Gaary, poza tym nigdy nie
zapowiadała się, tak jak wymagały reguły. Nie mogła przecież
powiedzieć dyżurującemu chuuninowi, że przyszła dać Kazekage
całusa.
W swojej naiwności
uważała, że nie robi nic zdrożnego i że nikt nawet nie zwrócił
na to uwagi. W końcu bywała w siedzibie administracyjnej
najzupełniej legalnie, a biuro Kankuro było na tym samym piętrze.
W bezszelestnym poruszaniu się zawsze była dobra i chyba zbytnia
pewność siebie sprawiła, że powstało w niej przekonanie, iż
może łamać powszechnie obowiązujące zasady bezkarnie.
Drobna i być może
wcale nieumyślnie złośliwa uwaga koleżanki podczas wspólnego
patrolu uświadomiła jej, że takie rzeczy nie mają szansy się
ukryć. Nie w tej zaściankowej wiosce, gdzie nie można nawet
zmienić fryzury bez wywołania lawiny komentarzy.
Nagle uświadomiła
sobie coś, co pewnie dotarłoby do niej znacznie wcześniej, gdyby
po powrocie ze szkolenia u Naruto nie zachłysnęła się tak bardzo
radością z odzyskanej możliwości spędzania czasu z Gaarą, a
potem nie skoncentrowała myśli na konflikcie z Temari.
Bo że może z tego wyniknąć poważny konflikt teraz już nie miała
wątpliwości. Temari uparcie ją ignorowała, chociaż wobec Gaary
zachowywała neutralną uprzejmość. On może się nie przejmował,
że siostra ma do niego ukryte pretensje, ale Sunami przejmowała się
tym bardzo.
A teraz jeszcze
okazuje się, że są tematem plotek. Miała powody zakładać, że
dla pracowników administracji jej związek z Gaarą nie jest żadną
tajemnicą, a to oznaczało, że wkrótce znajdzie się na językach
wszystkich cywilnych mieszkańców wioski.
To właściwie nie
powinno jej przerażać, bo wszystko co robiła zawsze budziło
wścibskie komentarze. Potrafiła radzić sobie ze złośliwymi
uwagami, obojętnie czy nazywano ją zdrajczynią czy czyjąś
kochanką. Jednak w tym przypadku problem był znacznie większy.
Nie była pewna, czy
Gaara zdawał sobie z tego sprawę, ale ta sytuacja mogła znacznie
podważyć jego autorytet.
Romanse dowódców
często bywały tematem plotek i dla nikogo nie miało to
nieprzyjemnych konsekwencji, ale żaden z nich nie umawiałby się z osobą, której lojalność podważano. Dotychczas uważała,
że to ona więcej ryzykuje, bo na jej głowę mogą posypać się
gromy, ewentualnie kamienie, a Gaara jest nietykalny.
Ale Noemi,
zauważając niby żartobliwie, że jej prywatne wycieczki po
siedzibie administracyjnej mogą przysporzyć kilku nobliwym
staruszkom ataku serca, otworzył jej oczy na inny aspekt całej
sytuacji. Kilka osób się strasznie wścieknie, a członkom rady nie
można ufać. Jedyne, o co dbali, to własna wygodna pozycja na
właściwych stołkach i nie wahaliby się przed niczym, żeby
zapewnić sobie większe wpływy. Mniejsze zaufanie społeczne wobec
kage stwarzało dla takich elementów okazję, żeby
się pokazać i przeforsować korzystne dla siebie zmiany.
To budziło niepokój i spowodowało, że
musiała poruszyć w rozmowie z Gaarą temat, który omijała
szerokim łukiem. Miała nadzieję, że się nie wścieknie.
Choć, z drugiej
strony, i tak sprawiał wrażenie poważnie zirytowanego.
- Nie sądziłem, że
będziesz chciała się ze mną zobaczyć – powiedział. –
Unikasz mnie przez cały dzień.
Brzmiało to jak
zarzut, ale ona to widziała inaczej.
- Cały dzień
byłeś w pracy – zauważyła rozsądnie. – Nie jest mile
widziane, żebym przeszkadzała ci w pracy.
Było oczywiste, że
nie spodziewał się takiej odpowiedzi. Przez chwilę wpatrywał się
w nią jakby doszukiwał się drugiego dna w jej odpowiedzi.
- Nie jest mile
widziane przez kogo?
Nagle zdała sobie
sprawę, że dokonała złego wyboru słów.
- Po prostu –
zaczęła jeszcze raz – wchodzenie do twojego biura bez wezwania
jest wbrew zasadom i nie powinnam ich łamać.
Gaara przyglądał
jej się przez chwilę, w czasie której przeszła mu cała złość.
Sunami odniosła wrażenie, że jej słowa go rozbawiły.
I nie pomyliła się
w tej ocenie. Gaara zbliżył się do niej z frywolnym uśmiechem,
jaki nieczęsto gościł na jego twarzy. Zwykle to ona go uwodziła.
- To ja ustaliłem
tę zasadę. Od dawna ciebie nie dotyczy – zauważył. Przymknęła
oczy, gdy składał pocałunek na jej ustach, umieszczając dłonie
na biodrach, żeby przyciągnąć ją bliżej. – Sunami – odezwał
się po chwili. Otworzyła oczy, by zobaczyć, że Gaara przygląda
jej się uważnie. Gdy uśmiechnął się dwuznacznie musiała
zwalczyć odruch odwrócenia wzroku. Nagle poczuła się zażenowana,
a przecież niewiele rzeczy mogło sprawić, by straciła rezon. –
Zawsze lubiłaś postępować wbrew temu, co ci powiedziano. Jeśli
teraz postanowiłaś stosować się do reguł, możemy wymyślić
nowe. Co powiesz na tę. – Nagle zrobiło jej się gorąco, gdy
Gaara wsunął dłoń pod jej bluzkę i poczuła jego palce na skórze
wokół pępka. - Chcę, byś każdego dnia po pracy tu na mnie
czekała. – Nachylił się do jej ucha, łaskocząc je strumieniem
gorącego powietrza – Nago.
Zadrżała, nie
będąc pewną, czy to wpływ jego dotyku czy słów, które
wypowiedział głębokim, rozkazującym tonem. Zamierzała zapytać o
plany wyswatania go ze szlachcianką, ale teraz wydało jej się to
zupełnie nieistotne.
- Wydaje mi się, że
tym żądaniem wykraczasz daleko poza swoje kompetencje –
zauważyła, próbując zabrzmieć rzeczowo.
- Nie – zaprzeczył
Gaara beztrosko. – Przeciwnie. To żądanie wpisuje się w moje
kompetencje.
Nie miała nawet
szansy odpowiedzieć, bo złapał ją za biodra i posadził na
drewnianym stoliku stojącym pod ścianą, zrzucając przy okazji
leżącą na nim książkę. Dotknął dłońmi jej kolan i przesunął
je w górę ud, podwijając spódnicę. Jej tętno gwałtownie
przyspieszyło. To był pierwszy raz, gdy nie zainicjowała sytuacji.
Dotychczas zawsze, żeby Gaara jej dotknął, musiała dać choć
jeden drobny sygnał, że tego oczekuje. On z łatwością przejmował
kontrolę nad sytuacją, o ile sobie jej nie wywalczyła, ale Sunami
jako pierwsza zdradzała się z pożądaniem.
Tym razem było
inaczej. Jego stanowczy dotyk sprawił, że czuła się bezradna,
niezdolna zaprotestować nawet, gdyby chciała. Nagle odkryła, że
oczekiwanie na to, co Gaara zrobi w następnej chwili, zupełnie nie
sprowokowany, jest nawet bardziej ekscytujące niż próby
kontrolowania jego działań.
Patrzył na nią tak
intensywnie, że mogłaby roztopić się pod wpływem jego
spojrzenia. Bezceremonialnie rozchylił jej nogi i bez słowa
ściągnął z niej bluzkę, a potem zbliżył się i wtulił twarz w jej szyję, obdarzając ją żarliwymi pocałunkami. Wolałaby, żeby już ściągnął z
siebie służbowe ciuchy, chciała poczuć ciepło jego ciała, ale
nawet tego nie zasugerowała. Nie mogła wypowiedzieć ani słowa,
walcząc ze sobą, żeby przypadkiem nie pozwolić sobie na wydanie
jęku rozkoszy, który niewątpliwie dostarczyłby Gaarze zbyt wiele
satysfakcji.
Jego usta i język
wędrujące po wrażliwej skórze szyi nie powinny przecież
wywoływać w niej tak intensywnej reakcji. Nawet mimo dodatkowych
bodźców, gdy czuła przez ubranie jego erekcję, dokładnie między
swoimi nogami. Nawet gdy jedną dłonią głaskał wewnętrzną
stronę jej uda, drugą ręką podpierając jej plecy, by zapobiec
gwałtownym ruchom. Może miał w tym rację, bo drżała na całym
ciele i nie potrafiła tego opanować.
On wciąż robił
niewiele ponad pieszczenie skóry jej szyi, ale... Niech to diabli,
kogo ona próbuje oszukać, doprowadzało ją to niemal do ekstazy.
Gaara doskonale znał jej ciało, wiedział gdzie i jak całować, by
wywołać pożądaną reakcję.
Głośno westchnęła,
gdy przygryzł jej skórę i potrafiła wyobrazić sobie jego pełen
samozadowolenia uśmiech.
Nie dbała o to.
Postanowiła zrobić użytek z dłoni, które od dłuższej chwili
zaciskała mocno na blacie stolika i po omacku rozpięła kamizelkę
Gaary. Chciała jeszcze zdjąć z niego koszulkę, ale w rezultacie
jedynie ją trochę podwinęła. Nawet nie myślał, by ułatwić jej
zadanie, wciąż nie odrywając ust od jej szyi.
- Gaara, rozbierz
się. – W jej myślach brzmiało to jak rozkaz, ale zdołała
wykrzesać z siebie jedynie szept.
Przynajmniej na to
zareagował, odsuwając się od niej nieco i patrząc jej w twarz.
- Nawet jeszcze nie
zacząłem – odpowiedział impertynencko.
Torturował ją od
co najmniej pięciu minut, więc uznała to oświadczenie za
bezczelne. Przynajmniej jego przyspieszony oddech świadczył, że
jemu też nie jest łatwo zachować chłód myślenia.
Ściślej, jego
oddech i ewidentnie rozbudzona, nisko położona część ciała.
- Droczysz się –
skomentowała Sunami, pewna, że nawet bez specjalnych namów z jej
strony Gaara szybko się ugnie pod presją i podzieli jej opinię o
zbędności ubrań.
- Nie –
zaprzeczył, o ile potrafiła ocenić, zupełnie szczerze.
Zdecydowanym ruchem sięgnął obiema rękami za jej plecy, żeby
rozpiąć stanik. Sunami bez zastanowienia oderwała dłonie od jego
torsu, by ułatwić mu rozebranie jej. – Jesteś niezwykle piękna.
Pozwól mi się tobą nacieszyć.
Sunami opanowała
zaskoczenie, wynikające z faktu, że to był chyba pierwszy tak
bezpośredni komplement z jego strony.
- Możesz zrobić ze
mną, co zechcesz, ale wygodniej będzie jeśli się rozbierzesz –
powiedziała.
Gaara postąpił
krok do tyłu, sprawiając wrażenie jakby wcale nie miał ochoty się
od niej odsuwać. W kilku szybkich ruchach zdjął kamizelkę, koszulkę i spodnie. Zauważywszy, że Sunami jest niewygodnie w podwiniętej wysoko spódnicy zsunął ją z niej,
nie przejmując się wcale, że musiał złapać ją za tyłek, żeby
lekko ją unieść. Ściągnięcie jej majtek tą samą metodą uznał
widać za zbyt czasochłonne, więc rozerwał materiał z boku, żeby
szybciej się ich pozbyć.
Przycisnął jej
kolana do swoich bioder, zajmując poprzednio upatrzoną pozycję
między jej udami.
- Myślałem, że
jesteś na mnie zła – powiedział prowokująco, patrząc jej w
oczy. Jego dłonie powędrowały w górę jej brzucha, by pieścić
piersi. – Bardzo mnie cieszy, że jednak nie. – Sunami miała
wrażenie, że do czegoś zmierza i nie pomyliła się. Gaara złożył
kilka pocałunków na jej twarzy i przysunął usta do jej ucha.
Podczas gdy lewą ręką pieścił jej sutek, prawą powiódł niżej
wzdłuż talii. – Mam do ciebie drobną, ale bardzo ważną prośbę.
Kiedy zrobię coś nie tak, po prostu mi o tym powiedz. Cokolwiek
chcesz ode mnie dostać, możesz mówić wprost.
Wiedziała dlaczego
tego od niej wymaga, chciał uniknąć niedomówień i wydało jej
się to bardzo rozsądne, choć miała wątpliwości, czy potrafi się
do tego zastosować. Bezwzględna szczerość wiele ułatwiała, ale
jednocześnie wydawała jej się szalenie trudna. Mówić wszystko to
nie to samo, co nie kłamać.
- Obiecasz mi to? –
usłyszała szept Gaary tuż przy swoim uchu. Jego dłoń była tuż
przy wrażliwym miejscu poniżej brzucha. Niemal zastygła w
oczekiwaniu, kiedy jej dotknie. – Sunami. Nie zawsze potrafię się
domyślić, o co ci chodzi i czego tak naprawdę ode mnie oczekujesz.
Ona skinęła lekko
głową na znak, że rozumie. Nie miała wątpliwości, że teraz
Gaara bardzo dobrze wiedział, czego od niego chce. To była perfidna
zagrywka z jego strony i później tej nocy zamierzała się na nim
odegrać.
Ale nie teraz. Teraz
pragnęła, żeby był znacznie bliżej i miała wrażenie, że
potrzebuje tego równie desperacko jak jej płuca potrzebują
tlenu.
- Obiecuję. Będę
mówić wprost – powiedziała w końcu.
Gaara przesunął
się lekko i zobaczyła jego twarz nad swoją, jego zielone tęczówki
w odległości ledwie kilku centymetrów od jej oczu.
- Grzeczna
dziewczynka – powiedział z pełnym satysfakcji uśmiechem. Nie potrafiła nic na to odpowiedzieć, także dlatego, że nie była
przyzwyczajona, by tak dużo się uśmiechał. Zdaje się, że tego wieczoru ustanowił swego rodzaju rekord.
Potem pomyślała,
że zupełnie straci umiejętność spójnego formułowania myśli.
Gaara najpierw delikatnie dotknął kciukiem clitoris,
a potem zaczął pieścić jej wrażliwe punkty palcami. Cały czas na zewnątrz, co
zwykle doceniała, ale teraz chciała czegoś innego.
Jego wyzywające
spojrzenie stanowiło dowód, że bardzo dobrze o tym wiedział.
- Możesz zacząć
spełnianie obietnicy teraz – zasugerował. – Potrzebny mi
jest jasny komunikat. Powiedz, na co masz ochotę?
W innej sytuacji
może by na to poszła, ale jej cierpliwość już się
skończyła.
Na twarzy Gaary
odmalowało się zaskoczenie, gdy zdecydowanym ruchem złapała go za
rękę i odepchnęła go od siebie. W tej chwili nie oczekiwała tego rodzaju pieszczot, jakie
jej oferował.
- Dam ci jasny
komunikat – powiedziała, zadowolona z własnej przebiegłości. –
Zerżnij mnie, tak, żebym jutro na samo wspomnienie miała dreszcze.
Gaara przez chwilę
patrzył na nią z dość zszokowaną miną. Jednak szybko ocenił
sytuację.
- Tutaj, łóżko
czy...
Sunami zsunęła się
z biurka, a gdy jej stopy dotknęły podłoża wiedziała, że nie ma
się nad czym zastanawiać.
- Podłoga –
powiedziała i nie czekając na reakcję pociągnęła go za sobą na
miękki dywan. – Zamierzam przetestować twoje kompetencje.
"Zamierzam przetestować twoje kompetencje." - O jezu. Chyba umarłam x'D
OdpowiedzUsuńNie no... Rozdział genialny *-* Bo dużo Gaary. I uśmiechu Gaary. A to nowość...
No ale... Nie mam siły na nic więcej więc niestety.
Pozdrawiam :*
Su♥
"Chcę, byś każdego dnia po pracy tu na mnie czekała. Nago." kilka razy sobie to czytałam, bo nie wierzyłam, że akurat Gaara to powiedział. Ogółem rozdział świetny, szczególnie, że tym razem dużo było Gaary. I jego ociężałości umysłowej względem kobiecego myślenia.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i weny życzę.
Nadrabiam zaległości w komentarzach! :D
OdpowiedzUsuńBardzo Cię przepraszm, że dopiero go dodaję, chociaż rozdział przeczytany już daaaawno temu :)
Biedy Gaara, kobiece zachowanie zupełnie go dezorientuje :D Czytając to zaczęłam się zastanawiać czy to na prawdę tak wygląda od ich (mężczyzn) strony i trochę zaczęłam im współczuć :P
Rozdział świetny, wywoływał uśmiech na twarzy :)
Lecę do następnego! :D