wtorek, 17 lutego 2015

Rozdział 10.



- Wiedz, że ja tobie tak łatwo nie zapomnę, że spiskowałaś za moimi plecami – oświadczyła Temari z groźną miną.
Była zirytowana, ale nie wściekła. Na szczęście miała czas, żeby ochłonąć. Sunami ostatnie kilka dni spędziła na misji, a Temari w tym czasie została wtajemniczona w wyniki infiltracji w ANBU.
Sunami spodziewała się, że zostanie przez nią potraktowana znacznie gorzej. Szczególnie, że Temari tak się spieszyła, żeby się z nią spotkać. Przyszła do jej domu gdy tylko się dowiedziała, że jest już w wiosce.
Teraz siedziały na podłodze w salonie, a na niskim stoliku leżała butelka sake i kieliszki. Jednak żadna z nich nie sięgnęła po alkohol – to można byłoby zrobić dopiero w przypadku zawarcia rozejmu.
Sunami wysłuchała już całej tyrady o tym, jaką jest niewdzięczną przyjaciółką.

    Uważała, że pretensje Temari są nieuzasadnione – w końcu ona nie miała wpływu na to, w jakie działania blondynka jest wtajemniczana, a w jakie nie. Oraz nie miała prawa zdradzać jej szczegółów tajnej misji. Jeśli Temari uważała, że została potraktowana lekceważąco mimo wysokiego stanowiska, powinna wyżyć się na Gaarze. Znalazła sobie obiekt zastępczy dla wylania swoich frustracji, a to dlatego, że nawet ona nie miała odwagi powiedzieć Kazekage, że sobie na zbyt wiele pozwala.
Sunami domyślała się, dlaczego Gaara nie wtajemniczył siostry w próby zidentyfikowania szpiega, i uważała, że postąpił rozsądnie. Z punktu widzenia dowódcy. Z drugiej strony była zła, że przez niego znalazła się w takiej sytuacji. Gaara namieszał w jej życiu jak nikt inny, a ona nawet nie mogła mu powiedzieć, żeby się odczepił, bo był jej przełożonym.
Była też wściekła na siebie, bo tak naprawdę nie chciała, żeby się odczepił. Liczyła na to, że w czasie gdy pracowała w ochronie konwoju na pustyni, sprawa rozpracowania szpiega utknęła w martwym punkcie i że jeszcze będzie potrzebna. Jeśli okaże się, że ona już swoje zadanie wykonała i nie przyda się więcej, sprawy wrócą do normy i będzie mogła widywać Gaarę co najwyżej z daleka.
Żeby dowiedzieć się, jak wyglądają teraz sprawy, musiałaby wydobyć te informacje z Temari. Co za ironia losu.
Chcąc nakłonić ją do jakiejkolwiek konstruktywnej rozmowy, trzeba ją najpierw obłaskawić.
- Dobrze wiesz, że nikt nie działał przeciwko tobie, ani nie chodzi o brak zaufania. Gaara chciał, żeby zajął się tym ktoś, kto nie ma w ANBU przyjaciół i nie będzie się kierować sympatiami ani uprzedzeniami. Jako bezpośrednia przełożona nie mogłaś koordynować działań. A że i tak próbowałabyś się wtrącać, nie powiedział ci o niczym.
Temari przymrużyła oczy z irytacją.
- Podważasz moje kompetencje. Przeciągnął cię na swoją stronę – powiedziała gniewnie.
Sunami nie wiedziała, jak powinna zinterpretować te słowa.
- Nikt nie podważa twoich kompetencji.
Temari prychnęła z dezaprobatą.
- Wykonywałaś misję dla ANBU. Powinnaś coś zauważyć. Gaara dał mi wysokie stanowisko, ale ogranicza moje uprawnienia. Dlaczego? Bo uważa, że się nie nadaję na kapitana. Więc po co mi przydzielił tę funkcję?
- Już nie cieszysz się z awansu, hm? – odparła Sunami. – Wyciągnij wnioski. Może nie zależy ci aż tak na karierze.
Temari posłała jej wrogie spojrzenie.
- Wiem, do czego zmierzasz. Lepiej milcz – ostrzegła.
 Sunami nie miała zamiaru dać się spławić. Postanowiła uchwycić temat z innej perspektywy.
- Zastanów się teraz, czym się zajmiesz, gdy już uda nam się rozbić terrorystów, a jednostka specjalna przestanie być potrzebna. Będziesz chciała jakieś inne ważne stanowisko?
Temari nie pozwoliła się podejść.
- Daruj sobie te podchody. Niezależnie od stanowiska, nie będę skakać wokół Nary jak usłużny piesek. Nie zamierzam wrócić do wykonywania mało ważnych misji, żeby mieć pretekst do odwiedzania go w Konoha. Gdyby mu zależało, pofatygowałby się tutaj.
Sunami westchnęła. Trochę na pokaz, żeby okazać zniecierpliwienie.
- Temari. Widziałam was razem. Wiem, że on szaleje za tobą. I ty również to wiesz. I zdajesz sobie sprawę, że jego sytuacja jest inna niż twoja. Może sobie wziąć urlop, żeby cię odwiedzić. Ale to byłby jeden raz. Jest potrzebny na miejscu, i nikt mu nie pójdzie na rękę, żeby mógł się z tobą częściej widywać. Gaara tobie pozwala na wiele i tylko dlatego możecie się spotykać. A jeśli tobie już nie odpowiada takie kursowanie między jedną a drugą wioską… To jest zrozumiałe, ale powinnaś po prostu przystać na propozycję Shikamaru i się do niego wprowadzić.
Temari potrząsnęła głową.
- Nie ma takiej opcji. Tu jest mój dom.
Sprawiała wrażenie przygaszonej. Teraz już się nie złościła, tylko wyraźnie czymś martwiła. Sunami uznała, że jeśli jej perswazje mają odnieść jakiś skutek, powinna zagrać w otwarte karty. W końcu.
- Temari. Ja wiem, dlaczego nie chcesz podjąć takiej decyzji, i dlaczego za każdym razem z lękiem stąd wyjeżdżasz i z lękiem wracasz. Doskonale zdajesz sobie sprawę, że to jest irracjonalne. Nie jesteś najsilniejsza w wiosce. Jeśli ktoś pokona Gaarę, pokona też ciebie. Poza tym nie jesteś jedyną osobą, która chce go chronić. Wiem, że masz poczucie obowiązku, i że się martwisz, ale nie możesz podporządkować swojego życia Gaarze. Zresztą, dla niego to też jest obciążenie, że z jego powodu się ograniczasz.
Temari uniosła brwi i obrzuciła ją badawczym spojrzeniem.
- A ty co, jesteś jego powiernikiem? Rozmawiałaś z Gaarą na mój temat?
Sunami wyciągnęła przed siebie ręce w obronnym geście.
- Nic takiego mi nie powiedział. Ale sama wiesz, że jeśli chce się od niego wyciągnąć jakieś informacje, większości trzeba się samemu domyślić.
Temari nie zamierzała podważyć jej słów, ale nie przestała jej się bacznie przyglądać.
- No, dobra. To co wynika z twoich obserwacji? Gaara chce się mnie pozbyć z wioski?
Sunami przygryzła nerwowo wargi.
- Nie ujęłabym tego w taki sposób.
Temari syknęła jak rozjuszona kotka.
- Obojętne jak to nazwiesz. Daje mi ważne stanowisko, żebym musiała być na miejscu, bo liczy, że stracę cierpliwość i rzucę tę robotę. Okazuje mi na każdym kroku, że mam same obowiązki, żadnych przywilejów, odsuwa mnie od ważnych spraw, wchodzi mi w kompetencje zajmując się rzeczami, którymi ja powinnam się zajmować, podważa mój autorytet, a to wszystko dlatego…
- To wszystko dlatego, że kocha starszą siostrę i chce, żeby żyła własnym życiem. Lub nienawidzi Shikamaru i chce go skazać na dożywotnie cierpienia.
Jej zdaniem, Temari powinna przynajmniej to zrozumieć. Ale blondynka po tych słowach tylko się bardziej rozzłościła. Nachyliła się nad stolikiem i popatrzyła na Sunami wyzywająco.
- Miałam rację, nie jesteś lojalna wobec mnie. Ty lepiej nie zaprzyjaźniaj się z Gaarą, bo powinnaś być po mojej stronie.
Sunami potrząsnęła głową.
- Nie zgadzam się z twoimi metodami. Nie możesz go chronić na siłę. Uszczęśliwiać też nie możesz go na siłę, więc odpuść sobie gierki. Albo przynajmniej nie wciągaj w nie Matsuri.
Temari przypatrywała jej się przez chwilę z groźną miną. Potem cofnęła się i usiadła prosto.
Sunami obserwowała, jak blondynka otwiera butelkę sake i nalewa przezroczysty płyn do kieliszków. Nieznacznie drżały jej ręce.
- Uważasz mnie za manipulantkę – powiedziała, odkładając butelkę na stolik. Potem posłała koleżance bezpośrednie spojrzenie. – Wiesz, że Kankuro już ustalił datę ślubu? – zapytała pozornie bez związku.
Sunami o tym nie wiedziała. Jak widać, w ciągu kilku dni sporo może się zmienić. Nie okazała zdziwienia.
- A ty teraz knujesz, jak otruć jego narzeczoną? To ona zasługuje na większe współczucie, niepotrzebnie martwisz się o brata – powiedziała niechętnie.
Wiedziała, że Michiru zależy na tym ślubie, bo nie chce trafić z powrotem pod skrzydła ojca i ponownie stać się przedmiotem handlu. Ona sama siebie postrzegała jako rzecz, która musi do kogoś należeć. Sunami zdawała sobie sprawę, że tak się wychowuje dziewczynki w szlacheckich rodach, ale i tak trudno jej było zrozumieć, dlaczego Michiru się na to godzi. 
   A Kankuro... Nie był odpowiedzialny za jej sytuację, ale Sunami i tak uważała, że jest nieuczciwy zawierając taką transakcję.
Zabawne, że jeszcze kilka miesięcy wcześniej była zdania, że system aranżowanych małżeństw jest bardzo dobry. Był taki dla kunoichi, które nie musiały rezygnować z kariery, i dla dzieci, które miały większą szansę dożyć dorosłości mając chociaż jednego rodzica. Ale była jeszcze inna strona układu, której ona wcześniej nie dostrzegała, bo tak jej było wygodnie.
Temari starała się zapanować nad nerwami, mimo że przyjaciółka ją bezpośrednio atakowała.
- Nawaliłam w sprawie Kankuro – powiedziała, - ale uczę się na błędach. Nie pozwolę, żeby Gaarę wmanewrowano w podobny układ.
- Świetnie – odparła Sunami sarkastycznie. – Ty go wmanewrujesz w lepszy. Nie zauważyłaś, że jest dorosły? A Matsuri nie jest twoim pionkiem. Może poinformuj ją najpierw, że twój brat ma słabość do luksusowych prostytutek.
Temari prychnęła ze złością.
- Jak oni wszyscy – stwierdziła. – Nie powiem jej tego, i ty też nie, bo nie mam żadnej pewności. Poza tym, okoliczności są sprzyjające. Jego kochanka bywa tu raz na trzy miesiące, i następnym razem nie będzie miała tu czego szukać.
Sunami nie wiedziała, co na to odpowiedzieć. Z jednej strony potępiała Temari za to, że chciała wykorzystać koleżankę. A z drugiej wiedziała, że z nich dwóch to Temari jest uczciwsza. Stawiała sprawy jasno i nie ukrywała przed Matsuri, że wcale nie chodzi o jej szczęście. Mogła bez wyrzutów sumienia spojrzeć jej w oczy.
Temari powinna wziąć pod uwagę, że ktoś, kto lubi być zabawiany przez gejsze, raczej nie zamieni tego typu kobiety na kogoś tak spokojnego jak Matsuri. Z drugiej strony, drążenie tematu było bez sensu. Ona od początku uważała, że plan ułożony przez Temari nie ma szans na realizację, i że jedyne co może przynieść, to odciągnięcie uwagi blondynki od innych rzeczy. Teraz była tym bardziej przekonana, że niezależnie od tego, jakiego Temari użyje podstępu, nie uda jej się manipulować Gaarą. Zdaje się, że on jest na to za sprytny.
Zastanawiała się, na ile Matsuri wierzy w powodzenie tego planu. Jeśli poważnie potraktowała to, co Sunami kiedyś jej powiedziała, po tych kilku tygodniach powinna sobie odpuścić.
Może też czas jej to uświadomić, tyle że… Sunami zdawała sobie sprawę, że cokolwiek jej powie, nie zabrzmi to jak dobra rada. Nie miała jednego, dobrego argumentu. Nie mogła powiedzieć, że Gaary nie da się uwieść. Zapewne można, tylko trzeba wyglądać jak anioł i stosować diabelskie sztuczki.

***

- Temari. Nie mam na to czasu. Mów konkretnie – polecił Gaara.
Wezwał siostrę po to, by uzgodnić jakąś wspólną linię działania, i liczył na to, że szybko się uwolni od jej towarzystwa. Z reguły lekceważył mniej lub bardziej zawoalowane pretensje z jej strony. Dzisiaj nie miał do tego cierpliwości.
Od momentu, gdy przed paroma godzinami wysłuchał raportu z misji od kapitana ochrony konwoju, zastanawiał się, czy wezwać do siebie Sunami. Miał ku temu powód. Mógł wysłuchać relacji z jej perspektywy, mógł też ją poinformować, że – jak zwykle – dowódca ma zastrzeżenia do jej pracy, bo nie zważając na instrukcje działa po swojemu. Jednocześnie upominanie jej było bez sensu, bo – również jak zwykle – jej działania przyniosły zespołowi sporo pożytku, jeśli nie liczyć nadszarpniętych nerwów kapitana. Krytyka nie zrobiłaby na niej wrażenia.
Jednak świadomość, że tak naprawdę szuka pretekstu, żeby ją zobaczyć, powodowała, że nie mógł go wykorzystać.
Gaara przyzwyczaił się już do tego, że spotykał się z Sunami prawie codziennie, i odkąd zwolnił ją z obowiązków, czuł się nieswojo. Jednocześnie najrozsądniej byłoby się z nią nie widywać. Wiedział to od momentu, gdy dostrzegł, że pociąga go fizycznie. Nie powinien w ten sposób postrzegać podwładnej, i nie powinien szukać okazji, żeby na nią popatrzeć.
Jednak gdy jej zbyt długo nie widywał, jego myśli zaczynały krążyć wokół jej osoby. Cisza, która nigdy wcześniej mu nie przeszkadzała, chwilami zaczynała mu ciążyć. Brakowało mu niepohamowanej gadatliwości dziewczyny, chociaż teoretycznie drażniło go jej upodobanie do prowokowania bezprzedmiotowych konwersacji.
Nie powinien zaprzątać sobie głowy takimi myślami, a jednak co jakiś czas do niego wracały. Powinien zająć się czymś absorbującym, na przykład sprawozdaniami, które czekały na przeczytanie. Nie jałowymi dyskusjami z Temari.
- Gaara. Czy nie uważasz, że nadużyłeś stanowiska wcinając mi się w kompetencje? – zapytała z pretensją w głosie.
- Nie.
Temari patrzyła na niego przez chwilę, jakby oburzenie odebrało jej mowę.
- W każdym razie… Jesteś nielojalny. Nieszczery. W rodzinie obowiązują pewne zasady, i powinniśmy sobie ufać.
Jej dość nieskładne zarzuty nie robiły na nim wrażenia, jednak wydawało się, że jouninka dopiero się rozkręca.
- Powiedz wprost, czego chcesz - zażądał dla świętego spokoju. Lepiej mieć to z głowy
Temari uśmiechnęła się chytrze.
- Miło, że pytasz. Pomóż mi w prowadzeniu treningu Matsuri.
- Z czym masz problem? – zapytał, niezadowolony, że znów wraca do tego tematu. Miał wrażenie, że Temari jest tak sfrustrowana koniecznością przebywania w Sunagakure, że jest gotowa uczepić się każdej okazji, by uprzykrzyć mu życie.
Temari popatrzyła na niego z entuzjazmem. Natychmiast pożałował, że zadał to pytanie.
- Matsuri powinna więcej energii zainwestować w trening fizyczny. Ma umiejętności potrzebne w walce na bliski dystans, ale kompletnie nie radzi sobie z odpowiednią do tego bronią, więc… Niech chociaż nauczy się walczyć kataną.
Popatrzyła na Gaarę wyczekująco, spodziewając się jego aprobaty.
- Możesz nauczyć ją podstaw. Nie angażuj mnie w to.
- Ale Mats boi się mnie zranić – odpowiedziała dziewczyna szybko. – Ciebie to nie dotyczy. I dlatego możesz mi pomóc.
Gaara przyglądał jej się przez chwilę. Nie mylił się sądząc, że Temari za wszelką cenę chce go wciągnąć do pracy z Matsuri. Z pewnością robiła to złośliwie, wiedząc, że on nie lubi poświęcać czasu na trenowanie chuuninów. 
   Nie chodziło o to, że szkolenia nie są warte jego czasu. Nie miał cierpliwości do uczniów. A już szczególnie do Matsuri, którą kiedyś uczył posługiwania się różnymi rodzajami broni.
Niewątpliwie Temari chce się na nim odegrać za to, że zmusił ją do pozostawania przez dłuższy czas na terenie wioski.
Nie chciał jej dawać satysfakcji, że z nim wygrała. Ale z drugiej strony, mógł wykorzystać to dla własnych celów.
- Sam wciąż podkreślasz, że ważne jest, żeby silny był każdy z osobna, musimy szkolić wszystkich, więc…
Gaara przerwał jej zanim zdążyła się rozkręcić. Nie było powodu, żeby raczyła go tą motywacyjną przemową. Znał wszystkie argumenty. Sam je przedstawiał ludziom odpowiedzialnym za treningi.
- Dobrze, mogę spróbować ją czegoś nauczyć – powiedział, chociaż sam nie wierzył, że to mówi. Nauczenie Matsuri posługiwania się mieczem będzie z pewnością kosztowało go sporo wysiłku i przede wszystkim cierpliwości. Nie mógł jednak powiedzieć, że to bez sensu, bo sam forsował pogląd, że żołnierze powinni rozwijać się wszechstronnie zamiast koncentrować się na tym, co im najlepiej wychodzi. – Ale nie myśl, że będziesz mieć przez to mniej pracy. Nauczysz Sunami podstawowych technik elementu wiatru.
Temari, która jeszcze przed chwilą uśmiechała się triumfująco, teraz patrzyła na niego w widocznym szoku.
- Wiesz, że ona posługuje się głównie taijutsu, bo jeśli chodzi o manipulację czakrą…
- Zostaw te głodne kawałki dla kogoś innego. Widziałaś jej egzamin na jounina i wiesz, że ma predyspozycje, żeby opanować więcej umiejętności – powiedział ze zniecierpliwieniem.
- Tak – przyznała Temari. – Tylko, że ona nie chce rozwijać technik, które wymagają dużo czakry. Nie możesz jej zmusić, żeby nad tym pracowała… Co najwyżej, żeby sprawiała takie wrażenie.
- Coś wymyślę – odpowiedział Gaara. – Zakładam, że mamy umowę. Teraz porozmawiajmy, co zrobimy z Azawą. Chcesz go oficjalnie przesłuchać?
Temari uśmiechnęła się.
- Tak, ale na razie nie wciągajmy w to Kankuro.

***

Sunami nie była pewna, czy jest zadowolona z takiego obrotu sytuacji. Przydzielenie jej do zespołu zajmującego się przesłuchaniami i bezpieczeństwem wewnętrznym było logiczne, i powinno jej odpowiadać. Ale gdy zacznie już pracować w tym dziale, Kankuro będzie jej przełożonym.
Po prostu świetnie. Do pełni szczęścia brakowało jej tylko bezpośredniego kontaktu z trzecim z piekielnego rodzeństwa.
- W tej chwili masz tylko pomóc Temari, ale to ona będzie prowadzić przesłuchanie – powiedział Gaara. Stał przy oknie. Wydawało się, że to jego ulubione miejsce w pokoju, w którym spędzał większość dnia. Sunami znajdowała się dwa metry od niego. Chciała usiąść na blacie biurka, ale opanowała ten odruch. W końcu była tutaj oficjalnie, więc nie powinna zachowywać się zbyt swobodnie.
Gaara zwracał się do niej w oficjalnym tonie. Nietypowo oficjalnym. Była przyzwyczajona do tego, że spotykali się poza budynkiem administracji, i dyskutowali o szczegółach misji bez całej tej zawodowej otoczki, co dawało złudzenie pół-prywatnej rozmowy. Gaara cały czas był jej dowódcą, i nie pozwalał jej o tym zapomnieć przez sposób, w jaki się wysławiał, ale od dawna nie był tak zdystansowany. Wyniosły, w tych cholernych szatach Kazekage, które czyniły z niego osobę skoncentrowaną tylko i wyłącznie na sprawach państwowych.
Strasznie ją wkurzała ta sytuacja. Najbardziej denerwowało ją to, że w czasie gdy była na misji bez przerwy o nim myślała – i to w sposób, w który nie powinna myśleć o dowódcy.
- Nie używaj telepatii, jedynie kontroluj, czy mówi prawdę – dodał Gaara tym irytującym, rozkazującym tonem.
- Byłoby lepiej, gdybym od razu przefiltrowała jego umysł. Skoro już wie, że jest podejrzany, mogę to zrobić nie przejmując się tym, że próbuje mnie blokować – zaproponowała. Frustrowało ją, że Hiro jest w posiadaniu informacji, których może nie zechcieć zdradzić. Musiała wiedzieć wszystko, czego się dowiedział o Kenzou.
Gaara popatrzył na nią z niezadowoleniem. On oczywiście niechętnie przyjmował sugestie od kogokolwiek, i nie znosił sprzeciwu.
- Wydałem ci wyraźne polecenie, żebyś na razie nie używała telepatii do włamywania się do umysłów. Wystarczy, że będziemy wiedzieć, jeśli skłamie.
Sunami przygryzła nerwowo wagi. Istniało duże prawdopodobieństwo, że jounin zatai część informacji… Co wtedy?
- A jeśli nie powie wszystkiego, co wie? Tortury? – zapytała.
Była pewna, że Kankuro bardzo by się ucieszył z takiego obrotu sytuacji. Ale ją odstręczały takie metody, niezależnie od tego, czy były uzasadnione i na kim miały być użyte. Była pewna, że w tym przypadku nie są konieczne.
- Hiro gromadził informacje na własną rękę, ale jestem pewna, że nie miał złych intencji względem wioski, więc nie ma powodu, żeby…
- To ja o tym decyduję – odrzekł Gaara, nagle zirytowany. Poważnie zirytowany, skoro udało jej się wyczuć tę emocję. – Powinnaś pamiętać, jakie są twoje obowiązki. Zaprzyjaźnianie się z obiektami infiltracji nie jest jednym z nich.
Rozzłościł ją tym stwierdzeniem. Obiekty infiltracji. Czy on na każdym kroku musiał pokazywać, jak przedmiotowo traktuje ludzi?
- Niektórzy, w odróżnieniu od ciebie, mają uczucia – powiedziała napastliwie.
Natychmiast tego pożałowała, widząc jego karcące spojrzenie.
Nie powinna się tak bezpośrednio do niego zwracać, tym bardziej nie powinna go atakować. Nie powinna zapominać, z kim rozmawia.
Ale była na niego wściekła, i to, że postanowił podkreślić władzę nad nią, tylko ją jeszcze bardziej rozzłościło.
- Nie zapominaj, jaka jest twoja rola. Zachowujesz się nieprofesjonalnie – zarzucił jej. Znowu skutecznie ukrywał emocje, więc nie potrafiła stwierdzić, czy jest zdenerwowany, czy chłodno przekalkulował, że należy wskazać jej, gdzie jest jej miejsce.
- Ja zachowuję się nieprofesjonalnie – odparła z sarkazmem. Ubodło ją to bardziej niż się spodziewała. – Przynajmniej nie jestem jedyną taką osobą w tym pokoju.
- Co masz na myśli? – zapytał Gaara. – Jak wiesz, skargi na przełożonych…
- Wiem, pierwsze piętro pokój sto dwa – ucięła Sunami. Serio, zaczynał ją wkurzać. Kurczę, jak on śmiał… ją pouczać. Wydawać polecenia i oczekiwać bezwzględnego respektu. Jak śmiał być Kazekage. – Ale nie złożę skargi. Sypianie ze szpiegiem jest legalne. I nieprofesjonalne – powiedziała z naciskiem.
Obserwowała, jak jego źrenice zwężyły się, a szczęka zacisnęła się ze złości. Tym razem był niewątpliwie wytrącony z równowagi. I było oczywiste, dlaczego – nie miała prawa robić prywatnych wycieczek pod jego adresem. To dopiero było nieprofesjonalne.
Ale na krótki moment stracił pewność siebie, co oznaczało, że warto było się narazić.
Niedługo cieszyła się zwycięstwem. Gaara obdarzył ją przeszywającym spojrzeniem, a ona uświadomiła sobie, że to, co powiedziała, chociaż złośliwe, było ewidentnie podyktowane zazdrością – i on także to wiedział. Nie jest tak ślepy i głuchy na emocje, jak jej się wcześniej wydawało.
Chyba nawet nie chciałaby wiedzieć, co teraz o niej pomyślał.
- Wiem już, jakie mam zadanie – powiedziała szybko, starając się zabrzmieć ugodowo. – Coś jeszcze?
- Tak – odpowiedział Gaara chłodno. – Uzgodnij z Temari plan treningowy.
No nie, tylko nie to. Nie, żeby chciała się z nim wykłócać, ale… On nie może jej zmusić do używania technik ofensywnych.
- Przecież mam zaznaczone w umowie, że wykonuję tylko pewną kategorię zadań – odpowiedziała bez zastanowienia.
Bardzo głupio z jej strony. Nie zamierzała wywlekać postanowień  umowy. Gdy została chuuninem Kenzou pociągnął za sznurki, żeby rada sprawująca władzę w wiosce po śmierci Czwartego zgodziła się na przyznanie jej warunków pracy respektujących jej religię. Dzięki temu mogła być buddystką i kunoichi jednocześnie. Kłopot w tym, że teraz prowokowała Gaarę do rewidowania tej umowy, a ona nie chciała, żeby się zainteresował, jak to się stało, że ktoś zgodził się na takie kuriozalne warunki. Nie chciała znów stać się podejrzana, bo zbyt wiele łączyło ją ze zdrajcą.
Czasami naprawdę powinna powściągnąć swój język.
- Twoja umowa, jak każda inna, zobowiązuje cię do wykonywania zadań, do których masz największe kompetencje – powiedział Gaara. Patrzył na nią chłodno, lecz i tak wiedziała, że dalej jest na nią wściekły. Nie dlatego, że to wyczuwała zmysłami, raczej intuicja jej to podpowiadała.
Gratulacje, Sunami, on ma wszelkie prawo zrewidować tę umowę, i ciekawe, jak się z tego wywiniesz, pomyślała.
- Mam dla ciebie odpowiednie zadanie, skoro nie chcesz trenować z Temari. Daj znać, jeśli zmienisz zdanie.
I… już?
Powinna się cieszyć, że Gaara tak łatwo odpuścił. Ale była przekonana, że zadanie, o którym mówi, to kara za nieposłuszeństwo, i miała wyjątkowo złe przeczucia.
Następnym razem chyba powinna sobie odgryźć język. 

6 komentarzy:

  1. No i nareszcie jest rozdział ^^ W końcu się doczekałam :/ Szczerze to myślam ze nie wstawisz go w tym miesiącu bo dni mijały i mijały i nic się nie pojawiało a przynajmniej sześć razy dziennie zaglądałam na twojego bloga żeby sprawdzić czy jest rozdział dziesiąty i tym razem jak cg iałam wejść bułam pewna że pojawił się rozdział no i tak się stało.Jak go zobaczyłam to zaczełam sie przez pare minut wydzierać na cały dom że wygrałam życie xD Taa mój wujek który siedzi pięć metrów od mnie wciąż myśli że jestem jakas psychiczna ^^^ I go popierma ;) Dobra koniec opowiadań z mojego życia osobistego jesli tak moge nazwac to co przed chwilą napisałam ;) Przechodze do rozdziału ;) Fajny,ale jakis przestalam lubic Temari ze względu na to tzw. "troszczenie" się o braci xddd Moge szczerze powiedzieć że podoba mi się ponury Piasczysty Pustynny Ostro Pociągający Kazekage Gaara <3 Z niego jest taki sexiasz :) Wogóle to czekam na jakiś sex najlepiej to w wykonaniu Kankuro i jego niby narzeczonej ale taki namiętny 69 musiałam tutaj wpisac te dwie cyfru bo wogole to dzis mam oxhote na różne głupie i dziwne rzeczy,a moja wyobraznia przechodzi nic granie :D Szkoda że nie bylo Kankuro bo on to drugi mój ulubiony sexiarz z Wioski Piasku mojej ukochanej Sunagakure <3 Właściwie to fajnie by było gdyby znalazł sobie lasencje którą pokocha i będzie tą jego jedynà dziewczyną i ukochaną osobą z ktora bedzie mial dzieci...o! Albo bedzie sex i nie planowana ciąża ^^ hahah odwala mi "-' Mogą koleżaną też zadreczalam tym pytaniem: Jak shinobi dowiaduja sie ze beda miec dziecko? U nich istnieje okres i te inne tamte intymnie sprawy. No bo w Naruto nie bylo o tym nic mowy a przeciez skasc oni musza sie dowiadywac ze na swiat przyjdzie dziecjko.A może oni robà invitro???? LOL ja dziś się nieogarniam i znowu odbiegam od temau.Dobrs na czym to ja skoncxylam...Ahv juz wiem :/// Kankiro musi byc z ta jego lasencja z tej tamtej eioski no i ona musi sie zmienic bo bylaby dla niego naprawdę dobra oczywiście on tez powinien sie zmienic i nie zmieniac lasejk jak rekawiczki bo to nic dobrego.Właściwie to ja im kibicuje :D Hmm..a co do tej mojej propozycji z sexem... to chcialabym zobaczyc Sunami i Gaare w łóżku znaczy sie przeczytać ^^ No i gdyby to on ja zaczal calowac i podrywac choc to raczej na Kazekage nie przystało,no ale gdyby sie w niej zakochał i rozbietał wzrokiem :/// Z tym ostatnin to przesadam xddd To twoje opowiadanie i ty piszesz zawsze mozesz wykorzystac jakis moj pomusl tak jak z tym treningiem Gaary i Mats ja bede wtedy szczęśliwa ^^ Szczerze to ja mam metlik z kim powinien byc Gaara i c,y eogole z kims powinien byc choc i tak cos mi sie wydae ze przespi sie z Mats i Sunami :-) Taa moje przemyślenia są szalone i baaardzooo dziwne xdd No i nie wiem z kin powinnien byc bo obie lubie chociaz tutaj bardziej przypadla mi do gustu Suna =3 Jest taka twarda chyna ze na prawde jest niesmiala i inna.No i mam kolejnego pomysla gdyby tak Sunami na prawde nie byla taka jaka sie pokazuje tylko by blla cicha,niesmiala i zamknieta w sobie no i Kazakage by ja taka odkrył no i by sie w niej zakochal albu gdybyyyy Kazekage pewnego wieczoru pokazal ze naprawde nie jest oschły,ponury i nie denerwuje ludzi tylko po prostu tak wplynelo nabniego dziecinsto i dobro jevo wioski albo gdyby na przykład opiwiedzial Sunami wszystko pewnego razu no iiiii ona by zauwazyla w nim innego czlowieka albo by ona zaczela mu uopowiadac o jakims smutnym wydarzeniu ze swojego zycia no i ona by znaczysie Sunami sie rozplakała a Gaara by ja przytulil no i cos by w nim peklo co by zlamalo te jego ponura i oschla powłoke xdd o albo gdyby on ja tab jeszcze wtedy w czoło pocałował <3 albo cos romantycznego gdyby przez przypadek stykneli sie dlonmi a chlopak by nie chial zeby ona je zabierala i splotlby w jej dlon swoje palce :D Dobra na razie to koniec mojego komentarza bo z tego co pamietam na komentarze tez jext jakis limit xddd Czekam na kolejny rozdział i mysle ze pojawi sie za nie długi.Pozdraeiam,dobranoc i dużo weny :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że czytanie pobudza Twoją kreatywność :P Nie powiem, czy wykorzystam któryś z pomysłów. Scenę erotyczną planuję za 3, maks. 4 rozdziały, bo już najwyższy czas skoro stuknęło 10 rozdziałów :D.

      Usuń
  2. Witam :)
    Świetny rozdział. Ciekawe czy Sunami wybierze trening z Temari czy misję ? Czekam na kolejny rozdział, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nad kolejnym muszę jeszcze popracować, mam pomysł lecz brak weny, co mam nadzieję szybko się zmieni, bo chcę popchnąć historię do przodu i skierować ją na nowe tory :D

      Usuń
  3. Dosłownie "na raz" przeczytałam wszystkie rozdziały od początku do końca :) Ogólnie fajny pomysł żeby pokazać życie w wiosce piasku. Przecież choćby z racji klimatu wiele rzeczy musi wyglądać inaczej.

    OdpowiedzUsuń

Veni, vidi, vici
Przeczytane? Podziel się opinią :)