sobota, 27 grudnia 2014

Rozdział 2.



Sunami tylko kilka razy w życiu była w siedzibie administracyjnej władz osady Piasku. Na ogół przydzielano jej zadania przez pośredników. Członkowie rady starszych nie chcieli jej widywać w siedzibie. Pewnie uważali, że jest niegodna bycia kunoichi. Pochodziła z mniejszości etnicznej, której mieszkańcy Sunagakure nienawidzą. Z wzajemnością.
W gabinecie Kazekage nie była nigdy, nawet wtedy, gdy została przydzielona do ANBU. Wnętrze pomieszczenia wyglądało dokładnie tak, jak sobie wyobrażała – surowe, bez dekoracji. Na biurku idealny porządek. Żadnych dokumentów zostawionych do przejrzenia „na później”.

    Ponieważ od dwóch lat dostawała dużo zadań wiążących się z podróżowaniem, poza wioską przebywała częściej niż w niej. Zauważyła, że w każdej ukrytej osadzie kage są różnie traktowani, oni również różnie traktują podwładnych.
Hokage wioski Liścia jest dla zwykłych shinobi dość łatwo dostępny. Wielu mówi do niego po imieniu. Nikt się nie waha przed zaczepianiem go na korytarzu lub w wiosce, choćby sprawa nie była ważna. Wciąż ktoś odwiedza gabinet, większość misji jest przydzielanych osobiście przez Hokage. Tak było za czasów Piątej, i teraz za Szóstego. Chyba tylko Danzo Shimura był traktowany przez podwładnych inaczej.
Raikage cieszył się za to tak głęboką estymą, że traktowany był niemal jak półbóg. Będąc w wiosce Chmur Sunami zwróciła uwagę, że na każdym kroku wszyscy mu się kłaniają. Dziwne, że nie padają przed nim na twarz. Było to zabawne, bo o Czwartym można powiedzieć wiele rzeczy, ale na pewno nie to, że jest poważny lub dostojny. Shinobi z Kumogakure muszą mieć nie lada zagwozdkę, żeby przestrzegać etykiety, podczas gdy kage swoim zachowaniem bardzo im to utrudnia. Do jego gabinetu ludzie wchodzą, gdy tylko tak im się podoba. Oczywiście, natychmiast uderzają w pokłony.
Mizukage nie znosi załatwiać spraw zza biurka. Często przyjmuje interesantów w gabinecie masażu albo w saunie… Nawet wtedy, gdy towarzyszy jej mężczyzna. Sunami była tym trochę zszokowana. W opinii międzynarodowej wioska Piasku uchodzi za liberalną, a kunoichi z Suny za wyzwolone seksualnie. Z obserwacji wynika, że w wiosce Mgły panuje większa swoboda obyczajowa.
Z kolei do gabinetu Kazekage wstęp mają tylko wysocy rangą. Sunami była przekonana, że Gaara z własnego wyboru ogranicza kontakty z podwładnymi. Z tego, co słyszała, za Czwartego wyglądało to trochę inaczej. Z drugiej strony, może to dobrze, bo trudno sobie wyobrazić Kazekage dyskutującego z geninami o adekwatności ich misji. Sunami na własne oczy widziała, jak jakiś chłopaczek wykłócał się z Szóstym Hokage twierdząc, że jego drużynie nie przystoją misje rangi D. Z jakiegoś powodu Kakashi Hatake był tym bardzo rozbawiony.
Sunami widywała Kazekage sporadycznie. Zwróciło jej uwagę, że z daleka wydaje się wyższy. Z bliskiej odległości łatwo ocenić, że to czapka urzędowa dodaje mu wzrostu, w rzeczywistości jest niewiele wyższy od niej.
To prawda, co o nim mówią. Zachowuje się, jakby zupełnie nie miał emocji. Gdy na nią patrzył, czuła się jak element wystroju, zupełnie nie do odróżnienia od ściany.
A jednak już na początku rozmowy zrozumiała, co Matsuri ma na myśli mówiąc, że Gaara (zawsze dodawała przyrostek –sama lub – sensei, za to nigdy nie określała go nazwą urzędu) ma „magnetyczną osobowość”. Jest w nim coś takiego, co sprawia, że koncentruje na sobie uwagę. Przez całą rozmowę Sunami nie potrafiła oderwać wzroku od jego twarzy.
Może to jest ta charyzma, która pozwoliła mu dowodzić wojskiem Zjednoczonych Sił Shinobi.
Gdy weszła do gabinetu, wstał zza biurka i odpowiedział skinieniem głowy na płytki ukłon. Starała się zachować reguły grzeczności, chociaż nie wiedziała, jak powinny wyglądać. Jak należałoby przedstawić się Kazekage? 
W przeszłości tylko raz miała z nim bezpośrednio do czynienia, ale wtedy był zupełnie inną osobą. 
- Przyjmij kondolencje z powodu śmierci twoich rodziców – powiedział. Zupełnie bez emocji, chociaż znał ich osobiście. Wielokrotnie przysłużyli się wiosce.
- Dziękuję – odpowiedziała.
Ostatnio każdy, kogo spotykała, wspominał o jej przybranych rodzicach. Nie znosiła tego. Miała wyrzuty sumienia, że nie rozpacza po ich śmierci. Zginęli przecież niedawno. Odczuła smutek, gdy się o tym dowiedziała, ale nic więcej. Byli dla niej bardziej nauczycielami niż rodziną.
Gaara nie sprawiał wrażenia, jakby ten temat go interesował. Mimo to obawiała się, że mógłby zacząć coś mówić na ich temat, więc zawczasu skierowała rozmowę na inny tor.
- Temari powiedziała mi, że zostanę przydzielona do ochrony konwojów – odezwała się. – Czy to będzie teraz moje zadanie?
Nawet jeśli miałaby dostać jakieś zadania w ANBU, musiała mieć też oficjalne zajęcie. Temari twierdziła, że władze wioski chcą ją teraz zatrzymać w osadzie, ponieważ często na miejscu brakuje tropicieli.
Gdy nie było jej w wiosce, znaleziono nowe złoża minerałów w pobliskim księstwie. Uruchomiono wydobycie i liczba konwojów podróżujących przez pustynię zwiększyła się. To oznaczało większe wpływy do kasy wioski, bo ochrona shinobi była niezbędna podróżnikom. Bojówki terrorystyczne zaatakowałyby każdy słabo chroniony konwój. Pustynia w ciągu ostatnich dwóch lat stała się znacznie bardziej niebezpieczna.
W każdej obstawie musiał znaleźć się wyspecjalizowany tropiciel, żeby uniknąć wpadnięcia w pułapkę.
Sunami nie była tropicielką, ale miała kilka przydatnych umiejętności, które pozwalały zawczasu wykryć zagrożenie. Musiała przyznać, że pomysł przydzielenia jej do ochrony jest dość oczywisty. Mimo wszystko miała nadzieję, że tak nie będzie.
Takie zadanie oznaczałoby, że będzie dużo czasu spędzać w wiosce. Była przyzwyczajona do przebywania wiele kilometrów stąd i to jej najbardziej odpowiadało.
- Tak – potwierdził Kazekage. – To będzie teraz twoje oficjalne zajęcie.
„Oficjalne”. A więc zamierzał przychylić się do prośby Temari i przydzielić ją do jednostki antyterrorystycznej w ANBU? Chyba tylko po to, żeby była dziewczynką na posyłki.
Dobrze wiedziała, że nie ma kwalifikacji, żeby być w ANBU. Sądziła, że jej przynależność do tej organizacji pozostanie tylko na papierze. Gdy kilka miesięcy temu dostała taki rozkaz, pierwsze o czym pomyślała, to że Temari suszyła Gaarze głowę i w końcu zgodził się na ten awans, żeby mieć spokój. Tylko Temari mogła uważać, że Sunami się do tego nadaje. A gdy się na coś uparła, potrafiła uprzykrzyć człowiekowi życie.
Teraz Sunami pomyślała, że może to jakaś nowa strategia. ANBU ma już tak wiele komórek organizacyjnych, że może Gaara postanowił stworzyć jeszcze jedną, w której będą osoby najtrudniejsze do wykrycia. W końcu nikt by jej nie uwierzył, że jest w tej jednostce, choćby chodziła i ogłaszała to wszem i wobec. Może teraz w ANBU będzie funkcjonować jednostka zajmująca się szpiegostwem, choć dotąd to nie była ich działka.
Nie uważała się za słabą kunoichi, chociaż wysocy rangą tak o niej myśleli. Przydatność w walce przekładali na użyteczność osoby w ogóle. Często oceniali wartość wojowników według siły czakry i umiejętności manipulowania nią. Według tej miary rzeczywiście była słaba. Ale do szpiegowania nadawała się bardziej niż ktokolwiek inny.
- Podam ci listę kilku członków ANBU. Chcę, żebyś ich sprawdziła. Z czasem dostaniesz następne nazwiska.
Popatrzyła na niego ze zdziwieniem. Mówi poważnie?
Temari powiedziała jej o podejrzeniach dotyczących zdrajcy w szeregach. Było to jeszcze zanim została przydzielona  do ANBU i wysłana na misję do kraju Śniegu. Podobno wszyscy zostali sprawdzeni i niczego nie wykryto. Podejrzenia opierały się na mglistych przesłankach. Członkowie ANBU wszystkie te podejrzenia uważali za przejaw manii prześladowczej Kazekage.
Może był przesadnie ostrożny. W końcu ostatnio, gdy wróg zinfiltrował wioskę, dla Gaary skończyło się to śmiercią.
Poczuła pokusę, żeby zbadać jego umysł. Nie dlatego, że nie dało się nic wywnioskować na podstawie jego zachowania, chociaż kiedyś by ją to drażniło. Już dawno przestały ją zajmować próby zgłębienia osobowości każdego, kogo poznała. Bawiło ją to w dzieciństwie. Potem zrozumiała, że można sobie tym nieźle namieszać w głowie.
Poznanie myśli osoby, która przeżyła własną śmierć, to byłoby doświadczenie na zupełnie innym poziomie.  Może postrzegać teraźniejszość podobnie jak osoba, która  wybudziła się z długotrwałej śpiączki. Rzeczywistość wydaje się wtedy mniej realna, a błahe sprawy tego świata jeszcze bardziej znikome. Może dlatego jest taki zdystansowany do wszystkiego.
Jednak z pewnością nie da się postawić znaku równości między śpiączką a śmiercią.
Chociaż to ciekawe z naukowego punktu widzenia, i tak się tego nie dowie. Włamywanie się do umysłu shinobi to duże ryzyko. Sunami wiedziała z doświadczenia, że im więcej ktoś ma czakry oraz im lepiej potrafi ją wykorzystywać, tym silniejszy ma umysł. Zwykle bardzo szybko zauważa ingerencję telepaty. Kazekage pewnie zorientowałby się natychmiast.
- Sądziłam, że wszyscy zostali sprawdzeni – powiedziała, zanim zdążyła ugryźć się w język.
Temari może mieć kłopoty, jeśli Gaara uzna, że zbyt chętnie dzieli się różnymi sprawami z przyjaciółką.
- Wszyscy. Jednak techniki działające na umysł mają ograniczenia. Osoba, której szukamy, potrafi je oszukać.
Taka możliwość oczywiście była. Jak wtedy, gdy szpieg Sasoriego z Czerwonego Piasku infiltrował wioskę będąc pod działaniem techniki, która wyczyściła mu pamięć. Możliwe też, że istnieją jakieś inne sposoby, żeby zablokować dostęp do pewnych faktów we własnym umyśle.
- Wybacz śmiałość, lordzie Kazekage – odezwała się. – Skąd przekonanie, że w ANBU jest szpieg?
Nie sposób było wywnioskować, czy rozdrażniło go to pytanie. Z pewnością wiedział, jak w ANBU przyjęto akcję tropienia zdrajcy. Członkowie elitarnej jednostki w większości dobrze się znają i ufają sobie nawzajem. Nie byli zadowoleni, gdy okazało się, że przez kilka miesięcy byli inwigilowani, bo Kazekage przestał ufać tej organizacji.
- Gdyby jedna osoba uciekła z wioski, żeby przyłączyć się do terrorystów, można by to zrzucić na osobiste urazy. Troje członków ANBU to za dużo – odpowiedział. – Ktoś działa od środka. Bada podatność poszczególnych osób i rekrutuje tych, którzy się nadają. Jest przy tym bardzo ostrożny, dlatego wykrycie go to nie będzie łatwe zadanie.
Może w opinii innych takie podejrzenia są na wyrost, ale dla Sunami brzmiały przekonująco. Była przekonana, że Kenzou nie rzuciłby wszystkiego ot tak, by pójść szukać szczęścia na pustyni. Ktoś go do tego przekonał.
- Jeśli szpieg nie jest pod działaniem techniki zaburzającej świadomość, odsłoni się po zadaniu kilku pytań – powiedziała. – A jeśli jest pod takim wpływem, odbija się to na jego umyśle i powinno być widoczne.
Kłamstwa potrafiła wykryć zawsze, niezależnie od zdolności i siły badanej osoby.
- Niestety, bezpośrednie działanie nie wchodzi w grę- poinformował Gaara. – Gdy szpieg się odsłoni, nie będzie już można go wykorzystać. Poza tym jest możliwość, że zna nie tylko sposoby na blokowanie jutsu rzucanych na umysł, lecz także telepatię.
Więc łatwo nie będzie. Trzeba zinfiltrować ANBU tak, żeby się nie zorientowali, że są sprawdzani.
Wierzyła we własne możliwości, ale Kazekage chyba ją przecenia. Nigdy nie wykonywała misji o podobnej randze.
To dziwne, że wybiera do takiego zadania przeciętną kunoichi. W oczach wysokich rangą shinobi z wioski, mniej niż przeciętną.
- Dlaczego ja mam wykonać to zadanie? – zapytała. – Skoro wszystko ma się odbyć w tajemnicy, mam ograniczone możliwości. Nie przefiltruję ich umysłów tak, by nie zauważyli.
Wybranie jej do zbadania umysłów podejrzanych, gdy techniki shinobi zawiodły, wydawało się logiczne. Ale skoro nie może się ujawnić, sprawa staje się dużo trudniejsza. Kazekage na pewno zasięgnął informacji na jej temat i wie, że nie może przewertować umysłu silnego ninja niezauważenie.
- Ponieważ nikt nie będzie cię o to podejrzewał – odparł Gaara wprost. – Ponadto jesteś neutralna. Nie będziesz kierować się przy ocenie sympatiami, bo nikogo dobrze nie znasz.
No tak, wykorzysta jej opinię słabeusza. Przydzielenie jej do ANBU spotkało się z dużym zdziwieniem - wszyscy poinformowani sądzą, że Temari zapewniła jej ten zaszczyt. Natychmiastowe wysłanie jej do kraju Śniegu potwierdzało, że nie będzie mieć wiele do roboty w tajnej organizacji. Na pewno nie będą podejrzewać jej o infiltrowanie ANBU od środka, może więc kret łatwiej się odsłoni.
- Obserwuj i informuj mnie o każdej rzeczy, którą uważasz za podejrzaną – powiedział Kazekage. – Zwracaj uwagę na pozornie nieważne, ale nietypowe zachowania. Także na to, dokąd wychodzą i co robią po godzinach, gdzie i z kim się spotykają.
Nie musiał jej tego tłumaczyć. Obserwacje i szpiegowanie to było jej główne zajęcie odkąd została jouninem.
- Podczas oficjalnych misji nie zapominaj o obowiązku obserwacji – dodał Gaara. To znaczy, że czasami będzie pracować z członkami ANBU. – Dostaniesz kilka osób na początek, i te osoby musisz sprawdzić bardzo dokładnie. Będziesz mnie informować o wszystkim bezpośrednio, ale nie tutaj. Ustalę kilka miejsc spotkań i kod do przekazywania wiadomości, dostarczę wkrótce szczegóły w tej sprawie. Jeśli miałabyś pilną wiadomość do przekazania, możesz zostawić zaszyfrowaną wiadomość u mnie w domu.
Sunami uśmiechnęła się z satysfakcją. Starszyzna i wysocy ranga prędzej podejrzewaliby ją o spiskowanie z terrorystami niż o pracę dla Kazekage.
Nie pochodziła z wioski Piasku i zawsze była traktowana jako osoba z zewnątrz. Dziwne, że Gaara jej ufa.
- Twoje działania będą kontrolowane – dodał.
Zupełnie jakby potrafił czytać w jej myślach. Widać nie miał problemu z rozszyfrowaniem jej na podstawie mimiki twarzy.
Tymczasem ona nie wie, co Gaara o niej myśli, bo jego twarz nie wyraża niczego, a zajrzenie mu do umysłu nie wchodzi w grę.
Cóż z tego, że jest telepatką, skoro nie może tego wykorzystać.

10 komentarzy:

  1. Nareszcie jest :D Nie mogła m się doczekać.Kocham Gaare <3 Nawet sobie nie wyobrażasz jak bardo się ciesze że on występuje w twoim opowiadaniu.Ehh ten Gaara zawsze taki fajny ma charakter w opowiadaniach,ale nie bo w moim jest uśmiechnięty,szczery,wesoły normalnie jak nie on ^^ Fajne te twoje opowiadania.Marze tylko tym żeby rozdziały ukazywały się troszkę częściej,chociaż wiem że nie zawsze da się rade.Zastawiam się czy przeczytać resztę twoich blogów,bo jeśli się w nie wciągnę to nie będziesz mogła mnie od nich odciągnąć xDD Pozdrawiam,czekam na kolejny i weny życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój komentarz bardzo zmotywował mnie do pisania. Każdy ma swoją wizję postaci, fajnie jest poczytać cudzą ;] Co do moich pozostałych opowiadań nie wiem, czy polecać, ich zaletą jest to, że jeszcze nie ma tam bardzo wielu rozdziałów :P U Ciebie nie wiem jak się zabrać za nadrabianie, zajrzałam, a teraz muszę rozpisać sobie jakiś harmonogram. Pozdrawiam;]

      Usuń
    2. Nigdzie nie widzę zakładki spam więc tutaj się polecę jeśli się nie obrazisz.Założyłam nowego bloga o Akatsuki (Deidarze) i chciałabym cię na niego zaprosić --->http://deidara-fallen-in-love.blogspot.com/ Przepraszam za spam i czekam na kolejny twój rozdział ;D

      Usuń
  2. Hejo! Więc przeczytałam i podoba mi się. Ostatnio zdałam sobie sprawę, że uwielbiam Gaarę, więc doskonale wpasowałaś się w moje aktualne gusta tym opowiadaniem. Bardzo podoba mi się jak kreujesz różne smaczki świata shinobi i samej Suny, wszystko to, czego Kishimoto już nie zdąży nam przekazać. Czytając to opowiadanie ma się wrażenie, że żyje się w tej wiosce na co dzień i wszystko jest takie... Znajome, swojskie. To bardzo miłe uczucie, naprawdę. :D Mam tylko pytanie, bo nie zdołałam tego wykminić z tekstu (może za bardzo nie zwróciłam uwagi). Mniej więcej ile lat po wojnie toczy się akcja? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akcja jest dwa lata po wojnie. Naruto i rówieśnicy mają +/- po 19 lat. Szalenie się cieszę, że tu zajrzałaś i opowiadanie przypadło Ci do gustu. Lubię pisać o Gaarze, Drugim moim ulubionym shinobi jest Neji, ale o nim jakoś nie umiem pisać :P

      Usuń
  3. Wreszcie nadrobiłam zaległości, uff
    Czyta się bardzo przyjemnie, oba rozdziały połknęłam nawet nie wiem kiedy. Pamiętając o prologu ciągle się zastanawiam, czy Sunami będzie tą kochanką/ dziewczyną Gaary i nie mogę się doczekać poznać odpowiedzi na to pytanie. Temari taka badass, uwielbiam ją :D. Czekam na dalsze części, buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za komentarz ;) serce rośnie, gdy zaczynają się one pojawiać :D Jeśli chodzi o dziewczynę z prologu sama nie wiem, kiedy wyjaśnię jej tożsamość. Niby mam rozpisany plan wydarzeń, ale cały czas mi wskakują jakieś pomysły i kolejność nie jest jeszcze dopracowana. W każdym razie na razie jeszcze nie zdradzam :P Pozdrawiam

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nic dodać, nic ująć. Po prostu świetny rozdział! Bardzo lubię czytać o Gaarze, bo to jedna z moich ulubionych postaci z 'Naruto'. Nie mogę się doczekać, aż jego życie prywatne się rozkręci w Twoim ff hahha Z niecierpliwością czekam na nowy rozdział! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Cię! Zabieram się do czytania! :) Gaara <3

    http://wyznania-azjatoholiczki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Veni, vidi, vici
Przeczytane? Podziel się opinią :)