niedziela, 21 grudnia 2014

Rozdział 1.



Słońce chyliło się ku zachodowi. Znikało za horyzontem, otoczone przez promienie zabarwiające niebo na pomarańczowo, jakby gwiazda wydawała ostatnie tchnienie.
Kolejny dzień w Sunagakure no Sato dobiegał końca. Ulice pustoszały. Jednak lokale gastronomiczne w centrum handlowym tętniły życiem. Wielu shinobi wieczorem spotykało się ze znajomymi przy posiłku i sake.
Mały bar wciśnięty między większe lokale był prawie pusty. Atmosfera tego miejsca kontrastowała z wnętrzami gwarnych, głośnych lokali.

    Kelnerka zabrała z jednego ze stolików naczynia i położyła tam szklanki oraz dwie butelki piwa, po czym wróciła do swoich zajęć w kuchni na zapleczu.
Przy obsłużonym przed chwilą stoliku siedziały dwie młode kunoichi. Jedna z nich natychmiast nalała sobie piwo do szklanki i upiła duży łyk złocistego płynu. Miała 22 lata, włosy w kolorze ciemny blond związane nietypowo w cztery kucyki oraz charakterystyczne, silne rysy twarzy, które mogły należeć jedynie do osoby upartej i pewnej siebie.
- Upijesz się w takim tempie, Temari – powiedziała z uśmiechem jej towarzyszka. Była o trzy lata młodsza, miała łagodniejsze rysy twarzy. Długie czarne włosy splotła w niedbały warkocz. Miała ciemniejszą karnację niż przeciętny mieszkaniec Sunagakure. Można było pomyśleć, że to efekt działania słońca, ale kunoichi nie mają czasu, by zadbać o równomierną opaleniznę. Ciemniejsza cera zdradzała jej obce pochodzenie, a biżuteria, którą nosiła, jeszcze podkreślała egzotyczny wygląd. – Jest wcześnie, zdążymy jeszcze sporo wypić.
Temari spojrzała na nią i ponownie napiła się piwa.
- To bardzo dobrze. Ciężko pracowałam, należy mi się trochę rozrywki – powiedziała, odkładając szklankę na stolik. – Poza tym, mamy co świętować. Naprawdę się cieszę, że wreszcie wróciłaś do wioski. Byłam wściekła, że zbiegło się to z moim wyjazdem.
Jej koleżanka uśmiechnęła się promiennie.
- Nagle okazuje się, że mnie trochę lubisz.
Blondwłosa kunoichi wzruszyła ramionami.
- Nie myślałam, że zależy ci na wyrazach sympatii, Sunami – odpowiedziała. – Możesz potraktować to jako dowód przyjaźni: poprosiłam Gaarę, żeby przydzielił cię do mojej jednostki. Wtedy pracowałybyśmy razem.
- Ale nie ma jeszcze decyzji w tej sprawie – domyśliła się Sunami. Nie wiedziała, jak powinna przyjąć to nagłe oświadczenie. Miała inne wyobrażenie o przyszłości. Nie brała pod uwagę, że zostanie oddelegowana do strzeżenia wioski. Mimo, że formalnie należała do ANBU, zaraz po tym awansie wysłano ją na misję szpiegowską w kraju Śniegu. Przez kilka miesięcy nie była w wiosce Piasku i nie orientowała się we wszystkim, co powinna wiedzieć. – Cóż, mnie nikt nie zapyta o zdanie. Gdyby spytał, nie chciałabym być twoją podwładną.
Temari przybrała przesadnie rozczarowany wyraz twarzy.
- Nie? Myślisz, że będę kiepską liderką? – odparła przesłodzonym głosem. – Nie musisz się mnie obawiać. Pastwiłam się nad chuuninami, bo to było zabawne. W nowej jednostce mamy do czynienia ze zbyt poważnymi sprawami.
Sunami uśmiechnęła się lekko. Cieszyła się, że nie była nigdy w drużynie z Temari. Z pewnością trudno byłoby z nią wytrzymać, bo miała tendencje do wywyższania się i bez wahania pokazywała podwładnym, gdzie jest ich miejsce. Taki jej urok. Wiele wymaga od innych, choć jeszcze więcej od siebie.
- Może sprawdzę to w praktyce – odparła. – Pewnie już niedługo, bo Kazekage nie zlekceważy twojej prośby. Przyznaj, że fajnie jest mieć wpływy u samej góry.
Temari uśmiechnęła się lekko.
- Niestety, to nie tak. Gaara mało liczy się z moim zdaniem, bo od sugestii ma doradców – powiedziała, akcentując ostatnie słowo.
- Ale awansował cię na ważne stanowisko – zauważyła jej rozmówczyni z nutą zazdrości w głosie. Prawdopodobnie nigdy nie doczeka się takiego uznania w wiosce, jakie już uzyskała Temari. Dziewczyna jest naprawdę silna - nie tylko w walce ofensywnej, jest przede wszystkim wytrzymała psychicznie. – Będąc szefową specjalnej jednostki tak naprawdę jesteś szefem szefów.
- Ciężko na to pracowałam – odrzekła Temari. – A teraz będę musiała pracować jeszcze ciężej, bo jestem kobietą. Junichiro był biały z wściekłości, gdy dowiedział się, że będę mieć nad nim władzę. Wyłapie każdy mój błąd.
Sunami uśmiechnęła się złośliwie. Nie lubiła kapitana ANBU i zupełnie jej nie martwiło, że będzie musiał teraz stawić czoło nowej sytuacji. Struktury organizacji stały się mniej przejrzyste, gdy utworzono szereg nowych komórek. Kapitan teoretycznie wciąż był najwyższym dowódcą, ale Temari miała prawo nadzorować jego pracę. Chociaż więc przed nią nie odpowiadał, w praktyce miał mniejsze pole do działania.
Postanowiła odpędzić te myśli. Dość rozmów o misjach i pracy na jeden wieczór. Odkąd się spotkały rozmawiają tylko o tym. Otworzyła piwo i nalała sobie do szklanki.
- Dość tego – powiedziała. – Nie psujmy sobie humorów tym kolesiem. Podziel się ze mną jakimiś ploteczkami. Na pewno działo się wiele rzeczy godnych uwagi.
- Pewnie jesteś na bieżąco – odparła Temari i machnęła lekceważąco ręką. – Co robiłaś od powrotu? Jeśli miałaś czas spotkać się z Mats, wiesz więcej ode mnie.
Oj, nie byłaby tego taka pewna. Matsuri co prawda była dobrym źródłem informacji, ale tylko w sprawach, o których mówiło się w całej wiosce. Sunami chętnie słuchała rewelacji przyjaciółki, bo oprócz niej nikt nie byłby skłonny się z nią dzielić informacjami, nieważne czy błahymi, czy nie. Ale Matsuri poruszała wiele tematów niepotrzebnych. Żeby nie zwariować od natłoku zachwytów nad Kazekage, trzeba było się momentami wyłączać z aktywnego słuchania. Łatwo było pominąć coś ważnego.
- No tak, ilościowo może wiem więcej. Na przykład, że córka właściciela sklepu rybnego uciekła z kochankiem – widząc minę rozmówczyni, wybuchnęła śmiechem. – To dramatyczna historia, jakiś odwołany ślub i tak dalej. Ale mnie bardziej ciekawią rozgrywki na szczytach władzy. Czy prawdą jest, że Daiki za karę został oddelegowany do nadzorowania geninów? Nie dogaduje się ze swoją drużyną?
Temari potrząsnęła głową.
- Tak powiedziała Mats? Cóż, może i za karę, ale nie chodzi o wewnętrzne spory. To akurat jest ciekawa historia – dodała konspiracyjnym szeptem i nachyliła się nad stolikiem. - Naraził się Yujiemu. Po pijaku wygadał się, że byli w onsenie, wiesz którym… Ale powiedział to w obecności kogoś z rady starszych, nie wiem kogo. W każdym razie, oni są konserwatywni i Yuji jest teraz u nich na cenzurowanym.
Sunami uniosła brwi.
- Rozumiem, trochę wyszło niezręcznie, ale żeby od razu wysyłać go na misje rangi C z młodzikami? Wynika z tego, że twój brat też jest… konserwatywny. To strasznie niesprawiedliwe wobec Daikiego.
Temari wzruszyła ramionami.
- Być może, nie zastanawiałam się nad tym. To tymczasowe. Mnie się wydaje, że nie chodzi o dobre obyczaje, bo kto by się tym przejmował. Ale wraz z Yujim skakali sobie do oczu, więc któregoś trzeba było się pozbyć.
Sunami prychnęła pogardliwie.
- Rozkoszne. Daiki obrywa, bo ma niższe stanowisko. Na jego miejscu zamieniłabym wioskę na jakąś bardziej liberalną – dopiero wyraz twarzy Temari uświadomił jej, jak wywrotowo to zabrzmiało. Na dodatek powiedziała to za głośno. Ściszyła głos i zmieniła temat. – Twój brat nie byłby taki zasadniczy gdyby znalazł sobie jakąś rozrywkę. Czy on ma kogoś?
Temari wydawała się zszokowana tym pytaniem.
- Nie… Nie wiem. Nie interesuję się tym.
Sunami zachichotała.
- Wiesz, co mówią. Albo jest z kamienia, albo bardzo ostrożny. Mnie się wydaje – nachyliła się koleżance do ucha, - że może on jest… wiesz, inny. I ostrożny jednocześnie.
Ku jej zdziwieniu, Temari nie okazała oburzenia. Machnęła lekceważąco ręką.
- Wierz mi, zorientowałabym się gdyby wolał mężczyzn – odpowiedziała. – Jestem wystarczająco rozgarnięta.
Sunami wyprostowała się w krześle, rozczarowana.
- No tak. Zapewne – powiedziała smętnie.
Temari przyjrzała jej się bacznie.
- Dlaczego tak ciebie to interesuje, Suni? – zapytała podejrzliwie.
Dziewczyna zawahała się. Doszła do wniosku, że może powiedzieć na głos, o czym myśli. Temari nie będzie zdziwiona.
- Wiesz, wróciłam i widzę, że wszyscy idą do przodu. Ty masz Shikamaru – słysząc te słowa przyjaciółka przymrużyła oczy ze złością, - Kankuro ma się żenić. Natomiast Matsuri… Co drugie zdanie zaczyna od pewnego imienia na „gie” – przewróciła wymownie oczami. – Liczyłam, że dasz mi jakiś cynk. Kochanka albo kochanek, jakiś punkt zaczepienia, żebym mogła jej wybić mrzonki z głowy.
Temari odsunęła pustą już szklankę na bok. Oparła łokcie o stół.
- Ostro. Terapia wstrząsowa – oceniła. – Nie, żebym posądzała cię o złe intencje, ale po się w to mieszać?
- Żeby zaczęła myśleć realnie – odpowiedziała Sunami. – Co za dużo, to niezdrowo.
Temari wzruszyła ramionami.
- Wiesz, że Mats żyje w swoim świecie. Może nierealistyczne marzenia są jej do czegoś potrzebne.
Sunami pokręciła głową bez przekonania. Ona nie uważała Matsuri za osobę stawiającą sobie niemożliwe do spełnienia cele. Wręcz przeciwnie. Ciężko pracowała, żeby być coraz lepsza - w nadziei, że ktoś ją zauważy. Marzenia ściętej głowy.
- Ty możesz tak uważać, a mnie już to wkurza. Mamy niebezpieczną robotę, co chwilę ryzykujemy życie, a szanse na emeryturę marne, więc nie ma czasu na mrzonki. Dziewczyna, zamiast się przepracowywać licząc, że dostanie doceniona, powinna cieszyć się życiem. Jeśli przestanie uparcie wpatrywać się w jeden punkt, na horyzoncie z pewnością znajdzie się ktoś, kto sprawi jej radość.
- Jak to poważnie zabrzmiało. Jestem pod wrażeniem – odparła Temari. – Nie chcę być złośliwa, ale to ciekawe, że akurat ty to mówisz. Czyżbyś ostatnio dokonała jakichś ciekawych przemyśleń?
Zapewne chciała usłyszeć od niej deklarację, że zostawia za sobą przeszłość i idzie dalej. Dla Sunami nie było to takie łatwe. Temari chyba jej nie zrozumie, nawet jeśli jej to będzie długo tłumaczyć.
- Nie odpuszczę ci – oświadczyła kunoichi. – Opowiedz mi, czy doszłaś do jakichś budujących wniosków. Miałaś czas na przemyślenia.
Teraz zacznie się atak albo przesłuchanie. Sunami była na to przygotowana. Postanowiła podjąć próbę zmiany tematu, choć podejrzewała, że nie będzie ona skuteczna.
- Lepiej powiedz mi, czy twoja znajomość z Panem Męczącym się rozwija – powiedziała. – Jak przebiegła wizyta w wiosce Liścia?
- Nie tak, jak myślisz – odpowiedziała Temari, znów mrużąc oczy. Wspominanie o Narze dzisiejszego wieczora ją irytowało, coś więc musi być na rzeczy. – Opowiem ci, ale ty pierwsza. Wioska ukryta w śniegu słynie z przystojnych shinobi. Skorzystałaś?
Sunami już miała odpowiedzieć, jednak w tym momencie drzwi otworzyły się gwałtownie. Przy ich stoliku błyskawicznie pojawił się młody chuunin, Taki.
- Sunami Harada – wydyszał, zmęczony. – Wezwana do Kazekage.
Temari i Sunami wymieniły zaskoczone spojrzenia i spojrzały na niego.
- Zaraz wyplujesz płuca. Pali się? – zapytała Temari, lustrując go krytycznym spojrzeniem.
- Nie. Ja… Nie mogłem was znaleźć – przyznał Taki. – A powinienem przekazać tę wiadomość wcześniej. Zapomniałem, roznosiłem rozkazy dla geninów…
- Nie przejmuj się – odpowiedziała Temari kpiąco. – Kazekage głowy ci nie urwie. Co najwyżej nałykasz się trochę piasku.
Sunami spojrzała na nią karcąco. Chłopak i bez jej złośliwych uwag był zestresowany. Wyczuła to, gdy tylko pojawił się w drzwiach.
- Nie mogłeś nas znaleźć, bo po pracy się bawimy, nie chcemy być znalezione – odpowiedziała. – Spokojnie, wybronimy cię w razie czego.
Rzuciła Temari wymowne spojrzenie. Kunoichi tylko skinęła głową.
- Teraz się dowiemy, jaką dostaniesz misję – powiedziała do koleżanki. – Powodzenia.

3 komentarze:

  1. Siemka :D Tak patrzyłam po necie i napotkałam twojego bloga.Strasznie mi się spodobał.Lubię tematykę ShikaTema i ogólnie blogi w których akacja jest podobna do twojej.Nie przeczytałam jeszcze całego rozdziału więc nie powiem czy jest zły czy nie,ale mogę już powiedzieć że podoba mi się twój styl pisania jak go skończe do wstawie drugi komentarza o ile się nie pogniewasz xDD Ok to na koniec tego komentarza chciałabym zaprosić cię na moje blogi nie bede zapraszać na wszystkie bo długo by mi tutaj zajęło,ale jeśli chcesz zobaczyć gdzie pisze to zapraszam tutaj http://luxury-diamond.blogspot.com/p/blogi_16.html ale myśle że odwiedzisz mojego pierwszego i zakończonego już bloga o SasuSaku ----->http://sasu-saku-forever-love.blogspot.com/ oraz apraszam na jego kontynuacje na ----->http://modoru-ninja-naruto.blogspot.com/ oraz na moje nowe dzieło o Yahiko i Konan na ---->http://konan-yahiko.blogspot.com/ oraz na blogi o tematyce ShikaTema http://shikamarutemati.blogspot.com/ oraz na ten http://shikatema-serce.blogspot.com/ tylko on jest narzazie w budowie :3 I tak przy okazji ostatni marzy mi się blog z kimś mogłaabym pisać o ShikaTema jeśli byłabyś chętna żeby tworzyć razem ze mną opowiadania to napisz mi na GG 50200262 albo na emailu xD wiktoria.bugno@gmail.com albo też na jednym z moich blogów. Pozdrawiam i wenny dużo :3333 xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok skończyłam czytać i strasznie mi się spodobał. :D

      Usuń
  2. Obudziłam się o 8 i stwierdziłam, że zajrzę na Twojegk bloga, bo miałam zrobić to wcześniej, ale najzwyczajniej w świecie zapomniałam xd Rozdział bardzo mi się podobał i szczerze mówią to śmiać mi się chciało, gdy Temari powiedziała, że gdyby Gaara wolał chłopców, to by się zorientowała xd W sumie to ciekawy temat na bloga - Gaara gej omg ;d

    OdpowiedzUsuń

Veni, vidi, vici
Przeczytane? Podziel się opinią :)